Z góry zaplanowałem podróż do rodziców, więc z góry rzuciłem bilet na pociąg. Na górze nolitsy. Aby nikt mnie nie pociągnął i mogłem spać. Ale nie tutaj. W przedziale ze mną była kobieta z dzieckiem.
Dziecko, w wieku około sześciu lat, natychmiast rozwinęło szaloną aktywność. Nie zamknął się na minutę, jeśli nie mówił, zapytał, czy nie zapytał, śpiewał. Ponadto zgasł jak wiewiórka w kole. W przedziale był ciasny, a jego matka nie chciała z nim chodzić po samochodzie. Samo dziecko oczywiście nie puściło.
Matka nigdy nie powiedziała mu „niemożliwe”, nigdy go nie pociągnęła. Dobrze się tam bawi. Wspiąłem się więc na półkę, wspiąłem się na pytania i rozmowy. “„Sen” nie wchodzi w rachubę. Dzieciak zrobił to, co chciał.
Tylko z przedziału jego matka nie wypuściła. Ten energetyzator był w stanie uspokoić się i położyć do łóżka tylko o pierwszej w nocy. Obudziłem się później niż oni. Czekałem, aż mama i syn się ubiorą, zjedzą śniadanie, a potem upadną.
Tutaj ogłosili postój na około trzydzieści minut, a ja chciałem iść wzdłuż platformy. Próbowałem nosić trampki i usłyszałem, jak coś się tam rozpryskuje. Spojrzałem – i jest szybki makaron rozpuszczalny. Czyje ręce nie spowodowało to pytanie. Suya pod nosem mamy. “„I myślę, że zjadł tak szybko” – zaśmiała się mama. Jej syn powtórzył. “„A co powinniśmy zrobić?”?”
Pytam ją. Wylej to i to wszystko. Dry – załóż, – spokojnie odpowiada. – To dziecko, jest po prostu puste. Ma prawo. I nie „przepraszam”.” Tak wydaje się być. Wylałem makaron. Ale wychodząc z przedziału, zabrała ze sobą buty. I wyrzuciłem go do kosza na platformie. Jestem także dzieckiem moich rodziców. Mam prawo żartować.