Siostry zaginęły podczas wędrówki-4 lata później jedna z nich wraca z makabryczną historią

W sierpniu 2013 roku dwie siostry, Sophia i Lilly Evans, wybrały się na krótką wycieczkę do jeziora Marcy w pobliżu Lake Placid w stanie Nowy Jork. Powinni wrócić za trzy dni. Ich namiot został znaleziony w pobliżu Indian Pass Creek. Sprzęt jest starannie rozłożony, mapa jest otwarta, a ogień jest nadal ciepły. Ale same dziewczyny zniknęły. Cztery lata później na poboczu drogi w pobliżu jeziora Saranac pojawiła się kobieta w znoszonych ubraniach turystycznych. Przedstawiła się jako Sophia Evans. Wyczerpana, z bliznami na ramionach, powtarzała tylko jedno w kółko: “gdzie jest moja siostra?”

Na początku sierpnia Dwie Siostry, 26-letnia Sophia Evans, Pielęgniarka Z Albany i jej młodsza siostra, 22-letnia Lilly, studentka Nauk o środowisku z Nowego Jorku, wybrały się na krótki spacer szlakiem Van Hovenberga. Van Hovenberg trail to jeden z najpopularniejszych szlaków turystycznych w Adirondacks, który biegnie od Lake Placid do podnóża góry Marcy, najwyższego punktu w północnej części stanu Nowy Jork. Siostry miały wrócić za trzy dni. Ostatni raz widziano ich po południu 7. W sierpniu widziano go w sklepie turystycznym The Mountaineer w mieście Keen. Właściciel sklepu powiedział później śledczym: “dziewczyny zachowywały się cicho i kupiły benzynę, baterie i Nowy filtr do wody. Sophia powiedziała, że planowali spędzić kilka dni z dala od Pass Creek”.

 

Wieczorem wysłała mamie wiadomość ze zdjęciem. Przedstawiał jezioro Marcy, ciche i spowite mgłą. To był ostatni znak życia sióstr Evans. Kiedy nie wrócili do domu 9 sierpnia, rodzina powiadomiła policję. Następnego ranka zespół poszukiwawczy z Departamentu Ochrony Środowiska (DEC) poszedł ścieżką, którą miały podążać dziewczyny. Około południa Rangersi natknęli się na swój obóz w pobliżu Indian Pass Creek. Otworzył się spokojny, ale niepokojący obraz. Nie było oznak walki ani bałaganu. Namiot stał pionowo, a śpiwory były rozłożone. Plecaki były otwarte, ale rzeczy w nich wciąż były na swoim miejscu. Obok ognia leżała podarta bransoletka z czerwonej nici, którą jej matka powiedziała, że Lilly nosiła od dzieciństwa. Policja sfotografowała to miejsce, ograniczyła dostęp i wszczęła dokładne dochodzenie.

Na podłodze nie było żadnych odcisków, tylko rozmyte ślady butów zagubione kilka metrów od obozu. Deszcz, który upłynął w nocy, zmył większość śladów. Nie było też śladu zwierząt ani obcych. Telefony komórkowe sióstr nie były w magazynie, ale ładowarki były w ich plecakach. Wydawało się, że po prostu wyszli z namiotu i nie wrócili. Operacja poszukiwawcza rozpoczęła się natychmiast. Następnego dnia helikopter DEC wyposażony w skaner podczerwieni wystartował w celu zbadania terenu wokół góry. Na ziemi pracowało kilkudziesięciu wolontariuszy, leśników i opiekunów psów. Badali szlaki, doliny, domki myśliwskie.

 

W ciągu 5 dni zbadali ponad 30 mil kwadratowych górzystego terenu. W nocy ratownicy ustawili Latarnie morskie w nadziei, że dziewczyny ujrzą światło i wyjdą na zewnątrz. Ale nie otrzymano żadnych sygnałów. W szóstym dniu poszukiwań znaleźli tylko niewielkie ślady. Plastikowe opakowanie batonu energetycznego znajduje się milę od magazynu. Eksperci potwierdzili, że opakowanie było tej samej marki, co to, co siostry kupiły w The Mountaineer Store, ale nie było na nim odcisków palców. W pobliżu pies wziął szlak, który prowadził do wąwozu w pobliżu strumienia, ale zatrzymał się na klifie, gdzie szlak się urwał.

Dziewiątego dnia poszukiwania zostały przerwane. Szeryf hrabstwa Essex powiedział w oświadczeniu, że jest prawdopodobne, że siostry zgubiły się lub doszło do wypadku. Doświadczeni turyści odparli jednak: “trasa Van Hovenberga nie jest zbyt trudna, a pogoda była spokojna tego dnia. Nie było burz, lawin ani osuwisk, które mogłyby wyjaśnić wyginięcie.”Dwa tygodnie później operacja została oficjalnie zakończona. Sprawa została sklasyfikowana jako sprawa zaginięcia. Dla policji była to kolejna tragiczna historia zaginionych turystów, których nigdy nie znaleziono. Ale dla rodziny Evans wyglądało to inaczej.

Ojciec dziewcząt, były strażak z Albany, zażądał kontynuowania poszukiwań. Twierdził, że obóz wyglądał zbyt sterylnie, jakby ktoś celowo zaaranżował go w sposób, który sprawiał wrażenie porządku. Matka upierała się, że Sophia nigdy nie posunąłaby się daleko, gdyby nie Mapa znaleziona rozłożona na skale obok ogniska. Ale perswazja do niczego nie doprowadziła. W październiku 2013 r.sprawa została ostatecznie zamknięta, a nazwiska Sophii i Lilly Evans zostały wpisane do krajowej bazy danych osób zaginionych. Zimowy śnieg pokrywał miejsce ich obozu. Tylko miejscowi myśliwi, przejeżdżając obok, czasami zauważyli dziwne rzeczy: ślady starych ognisk, w których oficjalnie nie powinno być nikogo, i, jak mówili, krótkie krzyki w nocnym lesie.

 

Szła powoli, trzymając się za ramię, pochylając się i będąc boso. Harold zwolnił i pomylił ją z rannym turystą, który się zgubił. Ale kiedy się zbliżył, stwierdził, że kobieta prawie nie reaguje na jego podejście. Spojrzała prosto przed siebie i szepnęła: “nie krzywdź mnie. Proszę, nie krzywdź mnie”. Mitchell otworzył drzwi, owinął je kocem z polaru i zabrał do pobliskiego Biura Szeryfa Hrabstwa Franklin. Tam podała swoje imię: Sophia Evans. Oficer dyżurny początkowo myślał, że ma do czynienia z chorą psychicznie kobietą lub bezdomną. Sophia wyglądała na wychudzoną, z wychudzoną twarzą, splątanymi włosami i głębokimi bliznami na przedramionach. Ale kiedy została zabrana do pielęgniarki i przesłuchana, odpowiedziała na pytania w sposób, który prawie nie budził wątpliwości. Na papierze firmowym Sophia odręcznie zapisała adres swojego mieszkania w Albany: 122 Madison Avenue, Apartament 3.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *