Ukrainka została porwana na środku pustyni podczas rutynowych wakacji turystycznych w Egipcie i sprzedana miejscowemu klanowi za 5000 dolarów, gdzie spędziła pięć lat, urodziła czworo dzieci i żyła jako niewolnica, dopóki jej mąż nie znalazł jej przez informatora w plemieniu. Andriej i Julia mieszkali w jednym z regionalnych ośrodków na wschodzie Ukrainy.
Pracował jako inżynier w lokalnej firmie i księgowy w prywatnej firmie. Poznaliśmy się na Uniwersytecie. Pobrali się rok po ukończeniu studiów i mieszkali razem przez 8 lat, aż wszystko się zmieniło. Nie mieli dzieci, chociaż oboje ich chcieli, ale z powodu problemów finansowych zwlekali. Ich życie było zwyczajne.
Mieszkanie na kredyt hipoteczny, samochód na kredyt i wakacje raz do roku w dostępnych krajach. Egipt był logicznym wyborem na marcowe wakacje. Upały, morze, przystępne ceny, bezpośrednie loty czarterowe z Regionalnego Centrum. Bilet kupiłem za pośrednictwem lokalnego biura podróży. To był zwykły pakiet turystyczny.
Przelot, hotel na pierwszej linii w Hurghadzie. Posiłki wliczone w cenę, kilka wycieczek do wyboru. Koszt dla dwóch osób wyniósł około 400 USD, co było zgodne z ich budżetem. Lot zaplanowano na początek marca 2018 roku. Wylecieliśmy rano i dotarliśmy w środku dnia czasu lokalnego. Transfer z lotniska do hotelu przebiegł bezproblemowo.
Pierwsze trzy dni minęły jak zwykle: plaża, basen, wizyty w lokalnych sklepach i kawiarniach. Julia sfotografowała wszystko i opublikowała zdjęcia w mediach społecznościowych. Andrzej spędzał więcej czasu na morzu. Czwartego dnia postanowili udać się na pustynię. Była to jedna z najpopularniejszych ofert wśród touroperatorów.
Przejażdżka quadem, zwiedzanie wioski Beduinów, Kolacja pod gwiazdami, powrót wieczorem. Cena za dwa wynosiła 80 USD, co wydawało się rozsądne. Zameldowali się za pośrednictwem przewodnika hotelowego. Zostali włączeni do grupy z dwunastoma innymi turystami. Grupa była międzynarodowa. Trzech Rosjan, małżeństwo z Białorusi, dwie dziewczyny z Polski, czterech Niemców i oni sami.
Wyjazd zaplanowano na poranek. Powrót o 8: 00. Autobus odebrał ich rano z hotelu. Kierowca i przewodnik mówili łamanym angielskim i rosyjskim. Trasa była standardowa. Wyjazd ze strefy turystycznej Hurghady w głąb pustyni, gdzie znajdowała się beduińska osada przystosowana dla turystów.
Tam pokazano im tradycyjne namioty, zaoferowano im przejażdżkę na wielbłądzie i możliwość spróbowania lokalnego chleba i herbaty. Następnie przejechaliśmy się quadami po wydmach. Wszystko zostało zorganizowane w taki sposób, aby turyści czuli się autentycznie, ale bez żadnego realnego ryzyka. Jedynym problemem był upalny dzień, ale ostrzegli wszystkich, aby pili więcej wody.
Program zakończył się o godzinie 18:00. Grupa wróciła do autobusu, aby wrócić do hotelu. Podróż powinna zająć około godziny. Jednak pół godziny po odjeździe autobus zaczął zachowywać się nieodpowiednio. Kierowca zatrzymał się na poboczu. Okazało się, że jeden z głównych elementów silnika uległ awarii.
Kierowca i jego towarzysz próbowali coś zrobić pod maską, ale szybko stało się jasne, że problemu na miejscu nie da się rozwiązać. Przewodnik zadzwonił do firmy, która zorganizowała wycieczkę. Odpowiedź była standardowa. Wyślą zastępczy autobus, ale zajmie to co najmniej 2 godziny, ponieważ będą musieli zarezerwować samochód z kierowcą, a także podróż powrotną.
Niektórzy mieli połączenia, inni nie [Muzyka]. To zależy od operatora. Julii udało się napisać do przyjaciółki, że utknęli w drodze i będą musieli poczekać. Andrei sfotografował rozbity autobus i opisał swoje przygody na pustyni. Po godzinie oczekiwania, kiedy było już całkiem ciemno, część grupy zaczęła się denerwować.
Niemcy zaproponowali, że udadzą się pieszo do najbliższej osady, która według przewodnika znajdowała się kilka kilometrów w kierunku Hurghady. Przewodnik powiedział, że lepiej byłoby zostać przy autobusie i poczekać na pomoc, ale czterech Niemców i dwie Polki i tak zdecydowało się jechać. Julia i Andrei początkowo wahali się, ale potem postanowili dołączyć do tych, którzy jechali.
Wyjechała też inna Rosyjska para. W drodze na wybrzeże spacerowało tylko osiem osób. Chodzenie było niewygodne. Droga nie była oświetlona. Niektórzy turyści mieli latarki na swoich telefonach, ale nie były wystarczająco jasne. Szli drogą w nadziei, że przejeżdżający kierowcy je zauważą.
Opinie medyczne potwierdziły fakt długotrwałej przemocy i wyczerpania, ale nie ustalono bezpośredniego związku z konkretnymi osobami. Dzieci nie mogły być świadkami ze względu na swój wiek. Analiza DNA wykazała, że wszystkie czworo dzieci miało tego samego biologicznego ojca. Jednak bez próbki DNA tej osoby była to tylko informacja bez konsekwencji prawnych.
Kilku dziennikarzy napisało artykuły, ale temat był zbyt skomplikowany, aby znaleźć się w centrum uwagi ogółu społeczeństwa. Ponadto Julia odmówiła udzielenia wywiadu, nie chciała być nagrywana na wideo, nie chciała pokazywać swojej twarzy. Andrei dał kilka komentarzy, w których mówił o pięciu latach poszukiwań, o tym, przez co musieli przejść, o tym, jak system nie działa, jeśli chodzi o przestępstwa w innych krajach.
Jednak jego słowa nie doprowadziły do żadnych zmian systemowych. Po trzech miesiącach leczenia Julia została wypisana ze szpitala. Poprawiła się jej kondycja fizyczna. Waga zaczęła wracać, infekcje zostały wyleczone,a ona zaczęła nosić protezy. Jednak jej stan psychiczny pozostał ciężki. Otrzymała mieszkanie socjalne-małe mieszkanie, w którym mogłaby mieszkać ze swoimi dziećmi.
Andrzej zaoferował swoją pomoc, zaproponował, że zamieszkają razem, aby odbudować rodzinę. Julia odmówiła. Nie chciała mieć przy sobie mężczyzny. Obecność mężczyzny niepokoiła ją. Andrew nadal wspierał ją finansowo i odwiedzał dzieci, ale zdawał sobie sprawę, że ich małżeństwo faktycznie rozpadło się w momencie, gdy pięć lat temu zabrali ją na pustynię.
Zaczęli przygotowywać starszego chłopca i dziewczynkę do przedszkola, ale proces był powolny. Nie mówili po ukraińsku, byli słabo uspołecznieni i bali się obcych. Julia ponownie nauczyła się żyć w społeczeństwie. Wycieczka do sklepu była testem. Byli ludzie, hałas, mężczyźni. Wróciła do domu i nie wychodziła stamtąd przez kilka dni.
Psycholog, który z nią pracował, powiedział, że pełne wyzdrowienie może nigdy nie nastąpić. Najlepsze, na co może liczyć, to przystosowanie się do podstawowych funkcji życiowych i radzenie sobie z objawami PTSD. Kwestia ukarania sprawców pozostaje otwarta. Szef klanu, który kupił Julię i trzymał ją w niewoli przez pięć lat, odsiedział dwa lata w egipskim więzieniu pod oficjalnymi zarzutami [Muzyka] i został zwolniony.
Jeśli chodzi o innych porwanych turystów z tej samej grupy, czterech Niemców i jedną Polkę, ich los pozostaje nieznany. Chociaż znaleziono Julię,nie znaleziono śladu pozostałych. Być może zostały sprzedane innemu klanowi. Być może zginęli. Być może znaleźli się w takiej samej sytuacji, w jakiej Julia miała 5 lat.
Ale w innych miejscowościach, do których informatorzy nie dotarli, ich rodziny wciąż czekają i szukają, [muzyka], ale z roku na rok jest coraz mniej szans. Historia Julie wskazuje na kilka problemów systemowych. Pierwszym z nich jest wrażliwość turystów w krajach, w których obszary pustynne nie są tak naprawdę kontrolowane przez państwo, a Klany Beduinów żyją według własnych praw.
Drugi to nieskuteczne mechanizmy współpracy międzynarodowej w dochodzeniach kryminalnych, w których ofiara przebywa w jednym kraju, przestępcy w innym i nikt nie chce rozwiązać tej sprawy. Po trzecie, niedostrzegalność problemu handlu ludźmi w regionach, w których istnieje on od lat, ale nie znajduje odzwierciedlenia w statystykach ani mediach.
Czwarty to brak prawdziwej pomocy ofiarom po wyzwoleniu, gdy osoba jest formalnie uratowana, ale pozostaje psychicznie i społecznie zniszczona. Fizycznie Julia przeżyła, ale kobieta, która pięć lat temu poleciała do Egiptu na normalne wakacje na plaży, przestała istnieć. Na jej miejscu jest traumatyczna, chora, załamana psychicznie kobieta z czwórką dzieci urodzonych w niewoli, która walczy o przetrwanie w świecie, do którego już nie należy.
Andrei stracił żonę, wydał wszystkie pieniądze i 5 lat życia na poszukiwanie [muzyki], ale wrócił z mężczyzną, który go nie poznał i nie chce nic o nim wiedzieć. Przestępcy pozostali bezkarni. System pozostał niezmieniony. Historia zakończyła się nie zwycięstwem wymiaru sprawiedliwości, ale stwierdzeniem faktu.
Na pustyni między Synajem a Morzem Czerwonym, kilka godzin jazdy od kurortów turystycznych, ludzie nadal żyją w niewoli, a świat woli o tym nie wiedzieć.