W maju 2007 r.dwóch młodych mężczyzn, Jacob Müller (25 lat) i Aaron Schneider (27 lat), zniknęło bez śladu podczas weekendowej wycieczki do Schwarzwaldu w pobliżu Feldberg. Ich zamknięty samochód znaleziono na skraju lasu, a plecaki i zeszyty leżały nietknięte w środku. Po dwóch studentach nie ma śladu.
Setki ludzi szukało ich przez 17 dni, aż grupa turystów w głębi lasu natknęła się na obraz, którego nikt nie zapomni. Dwóch mężczyzn przywiązanych do drzew, pod wpływem środków odurzających dla zwierząt, nieprzytomnych, ale żywych. Jeśli interesują Cię takie prawdziwe sprawy karne, zasubskrybuj kanał, zostaw kciuki w górę i napisz w komentarzach, z którego miasta pochodzisz.
Jacob Müller i Aaron Schneider znali się od pierwszego semestru na Uniwersytecie we Fryburgu. Jacob studiował geografię, Aaron leśnictwo. Oboje łączyła nie tylko pasja do nauki, ale przede wszystkim głęboka miłość do natury. W wolne weekendy pakowali plecaki, udawali się w góry i spędzali dni na zwiedzaniu odległych szlaków, fotografowaniu i nocowaniu na świeżym powietrzu.
Dla nich Schwarzwald nie był miejscem turystycznym, ale drugim domem. Znali szlaki, chaty, ukryte doliny. Poruszali się tam z ufnością ludzi, którzy szanowali i rozumieli okolicę. Wieczorem 11 maja 2007 roku wyruszyli w drogę.
Ich plan był prosty: krótka wycieczka do regionu Feldberg, najwyższej góry Niemiec poza Alpami. Planowali spędzić dwie noce w namiocie, zwiedzić mniej znane szlaki i wrócić do Freiburga w niedzielę wieczorem. Jakob jechał swoim starym Volkswagenem Golfem. Aaron siedział na siedzeniu pasażera i badał mapę topograficzną regionu.
Około godziny 19 zatrzymali się na małym postoju na B31, w pobliżu rozwidlenia na Titisee-Neustadt. Chcieli po prostu zjeść szybką przekąskę, napić się kawy, a potem iść dalej. Postój był typowym miejscem dla przejeżdżających, migoczące neony, postrzępione stoły, zapach frytek i oleju napędowego.
W środku siedziało tylko kilku gości. Przy jednym z tylnych stolików Jacob zauważył trzech mężczyzn, którzy głośno rozmawiali i pili piwo. Jeden z nich, krępy mężczyzna o krótkich siwych włosach i tłustych ramionach, miał na sobie roboczą kurtkę mechanika. Obok niego siedzieli dwaj młodsi mężczyźni, kuzyni, jak się później okazało, obaj o tym samym ponurym wyrazie twarzy.
Jakub i Aaron złożyli zamówienie przy kasie. Gdy czekali, usłyszeli, jak jeden z mężczyzn śmieje się głośno i patrzy w ich stronę.
“Spójrz na chłopców z miasta” – powiedział swoim towarzyszom. “Z ich eleganckimi plecakami i butami turystycznymi. Są szanse, że nawet nie wiedzą, jak rozpalić ogień””
Aaron się nie odwrócił. Jacob tylko wzruszył ramionami. W takich wypowiedziach nie było nic nowego. Na wsi zawsze byli ludzie, którzy uważali studentów lub mieszczan za najeźdźców. Ale kiedy przynieśli Jedzenie i usiedli przy stole, nastrój stał się bardziej napięty. Krępy mężczyzna wstał, podszedł do ich stolika i stanął obok Jakoba.
“Więc chcesz iść do lasu?”- zapytał z szyderczym uśmiechem. “Czy masz pojęcie, dokąd zmierzasz? Czarny Las to nie plac zabaw””
Jacob odpowiedział grzecznie: “znamy ten obszar, byliśmy tam wiele razy”.
Mężczyzna zaśmiał się ochryple. “Oczywiście wy, studenci, zawsze myślicie, że wiecie wszystko. Ale tam jest inaczej. Tam uczysz się szacunku””
Sytuacja szybko się nasiliła. Jeden z młodych ludzi, Elias, wkroczył i powiedział coś o rozpieszczonych naukowcach, którzy nie wiedzą, jak wygląda prawdziwe życie. Aaron próbował uspokoić, ale ton stał się trudniejszy. W końcu Jakub i Aaron szybko się spłacili i opuścili przystanek na odpoczynek.
Nie od odgłosów zwierząt czy wiatru, ale od kroków. Ciężkie, powolne kroki zbliżały się do ich namiotu. Jacob obudził się pierwszy. Wyszeptał imię Aarona, ale zanim zdążyli zareagować, zamek namiotu został rozpięty. Do pokoju wpadły trzy zamaskowane postacie, ubrane w ciemne ubrania i kominiarki.
Jeden z nich trzymał latarkę, która świeciła im prosto w twarz. – Żadnego ruchu-powiedział ochrypły głos. Jacob próbował wstać, ale jeden z mężczyzn powalił go na ziemię. Aaron krzyknął, ale cios w twarz uciszył go. Ich ręce były owinięte za plecami i związane grubymi linami.
Zostali wyciągnięci z namiotu, wciąż w swoich artykułach do spania, i przeciągnięci przez ciemny las. Mężczyźni prawie nie rozmawiali, tylko od czasu do czasu wydawali rozkazy. “Kontynuuj, bez hałasu.”Jakub i Aaron potknęli się o korzenie i kamienie. Jej oczy nie są jeszcze przyzwyczajone do ciemności. Nie mieli pojęcia, kim byli ci ludzie ani czego chcieli.
Aaron od czasu do czasu mamrotał niezrozumiałe słowa, będąc w pół-drzemce między świadomością a odrętwieniem. Mężczyźni prawie z nimi nie rozmawiali. Tylko raz jeden z nich, Elias, powiedział::
“Obrażaliście nas na postoju. Myślałeś, że jesteś lepszy od nas. Teraz wiesz, jak to jest być bezradnym””
To nie było wyjaśnienie, tylko zimna wymówka czegoś, co było poza rozsądkiem.
Gdy Jakub i Aaron zostali uwięzieni w ciemności lasu, w świecie zewnętrznym rozpoczęły się desperackie poszukiwania. W niedzielę 13 maja, kiedy nie wrócili do Freiburga zgodnie z planem, matka Jakoba wezwała policję.
Próbowała się z nim skontaktować, ale jego telefon komórkowy był wyłączony. To było niezwykłe. Jakob zawsze się zgłaszał. Policja przyjęła zgłoszenie zaginięcia i natychmiast wszczęła dochodzenie. W poniedziałek rano jej samochód został znaleziony zamknięty i nieuszkodzony na leśnym szlaku w pobliżu Feldberga. W środku leżały ich plecaki, aparaty fotograficzne, butelki z wodą, wszystko starannie ułożone.
Nie było oznak walki ani przemocy. Drzwi samochodu były zamknięte, okna nienaruszone. To tak, jakby ci dwaj po prostu wyszli z samochodu i zniknęli. Zespół poszukiwawczy lokalnej policji przybył tego samego dnia. Strażnicy, ochotnicy, psy poszukiwawcze – wszyscy zostali zmobilizowani.
Teren wokół miejsca wykrycia pojazdu był systematycznie przeczesywany. Znaleźli namiot, wciąż zbudowany, ale opuszczony. Ogień już dawno zgasł. Śpiwory leżały pogniecione w namiocie. Były ślady kroków, z których wiele prowadziło w różnych kierunkach, ale w gęstym lesie iglastym szybko się zgubiły. Psy podążały szlakiem, który prowadził około dwustu jardów do lasu, ale potem się zepsuł.
Ale nie było żadnych dowodów, żadnych świadków,żadnych śladów. Piątego dnia poszukiwań niektórzy śledczy zaczęli omawiać ponure scenariusze. Rozbiłeś się, wpadłeś do wąwozu? Zgubiłeś się i gdzieś zostałeś ranny? Ale teren nie był wystarczająco niebezpieczny dla takich wypadków, a obaj mężczyźni byli doświadczonymi podróżnikami. To nie miało sensu. Dziesiątego dnia poszukiwania zostały oficjalnie zakończone. Śmigłowce zostały wycofane. Wolontariusze udali się do domów.
Reszta skinęła głową. Podążyli za dźwiękiem głębiej w zagłębienie, gdzie zarośla stawały się coraz grubsze. Potem ją zobaczyli. Dwaj mężczyźni są przywiązani do drzew, ich głowy są pochylone do przodu, nieruchome. Serce Matthiasa biło szybciej.
Podbiegł do nich, wykrzyknął ich imię, choć nie wiedział, kim są. Kiedy się zbliżył, zobaczył, że oddychają. Płytkie, ledwo zauważalne, ale oddychały. Jej skóra była blada, jej usta spierzchnięte. Jeden z nich, Jacob, otworzył na chwilę oczy, ale jego wzrok był szklisty, nieostry. Matthias natychmiast zadzwonił na pogotowie:
“Znaleźliśmy ją. Dwóch mężczyzn związanych, nieprzytomnych, ale żywych””
“Jak długo tu byłeś?”zapytała cicho.
Nikt nie mógł tego powiedzieć. W szpitalu we Fryburgu Jacob i Aaron zostali natychmiast zabrani na oddział intensywnej terapii. Lekarze zaczęli od kompleksowego badania.