“Oto jesteśmy, przybyliśmy. Berzowka Moja mała ojczyzna.”Rozejrzała się, dziesięć krzywych chat, ścieżki między nimi porośnięte chwastami. Powietrze pachniało dymem i wilgotną ziemią. Z najdalszego domu wyszła kobieta po pięćdziesiątce, na głowie stara szmata, ręce białe od mąki. “Mamo, to Masza” – powiedział głośno Nicholas – “ta sama, o której ci mówiłem”.
Kobieta podeszła bliżej, obejrzała Marię od stóp do głów, a potem skinęła głową. “Cześć, moja córko, jestem Zinaida Iwanowna. Wejdź, nie stój w kolejce.”W środku było ciasno i wszystko gotowało się z powodu upału. Samowar stał już na stole. Miski z gotowanymi ziemniakami i piklami.
Ojciec Nicole, staruszek z siwą brodą, siedział na ławce i żuł w milczeniu. “Usiądź” – narzekał – “jedz, gdy jest jeszcze gorąco”. Maria usiadła. Zinaida Iwanowna natychmiast zaczęła ją przesłuchiwać. “Gdzie pracujesz?”W fabryce odzieży w Barnaulu”.”A twoja mama, twój tata, czy nadal żyją?””Moja mama żyje, mój tata zmarł, gdy miałem 10 lat”.
“Niech spoczywa w raju” – powiedziała kobieta i przeżegnała się. “A bracia, siostry?””Jestem jedynakiem”. Nicole siedziała obok niej. Położył rękę na jej kolanie pod stołem. Jego dłoń była ciepła, ale Maria poczuła lekkie napięcie. – Mamo, wystarczy przesłuchania-powiedział cicho. “Daj jej oddech, właśnie wróciła z podróży”.
Zinaida Iwanowna zacisnęła usta, ale milczała. Starzec tylko prychnął. Wieczorem Mikołaj zabrał ją ze sobą na zwiedzanie wioski. Minęli trzy puste domy z wybitymi oknami. “Kiedyś mieszkało tu wiele osób” – wyjaśnił. “Teraz wszyscy przenieśli się do miasta. Zostaliśmy w tyle, podobnie jak kilka starszych kobiet”. “A ty, nie chcesz jechać do miasta?- zapytała.
“Jeśli dam z siebie wszystko. Wezwano mnie na policję. Wkrótce uczynią mnie przewodnikiem. ITK – 7-Kolonia, w pobliżu. Płatność jest tam dobra. Są racje żywnościowe, mundury. Po ślubie natychmiast przeprowadzimy się do miasta położonego w pobliżu strefy. Dadzą nam mieszkanie.”Maria uwielbiała, kiedy mówił o przyszłości.
Jakby wszystko zostało już rozwiązane. Miesiąc później świętowali ślub w Radzie wiejskiej. Podpisali się w dziesięć minut, a potem wrócili do domu. Stół został ustawiony na dwanaście osób. Przyjechali sąsiedzi, przyjechała ciotka Mikołaja z sąsiedniej wioski, dwóch jego przyjaciół z policji. Wypili trochę bimbru. Jedli pikle i ciasta z kapustą.
Zinaida Iwanowna podniosła szklankę na cześć nowożeńców. “Abyś żył w harmonii, abyś miał dzieci, a nie jak mój ojciec i ja, całe życie pełne żalu”. Mikołaj zatrzymał się, spojrzał na Marię. “Będziemy żyć lepiej niż wszyscy inni”. Uśmiechnęła się. W tym momencie wydawało jej się, że wszystko jest w porządku.
Na początku był delikatny. Rano zrobił jej prawdziwą kawę, a nie substytut cykorii. Wieczorem przytulił ją i wyszeptał: “jesteś najpiękniejsza. Cieszę się, że zostałeś przyjęty”. Ale już po dwóch tygodniach zauważyła zmianę. Kiedy Sąsiadka, ciocia Clava, przyszła jej pogratulować i rozmawiała z Marią przy furtce, Mikołaj powiedział tego wieczoru zimnym głosem: “co tam gadałeś tak długo?”Nic, praca, pogoda”.
“Wydawało mi się, że jej narzekasz”. “Na co narzekałeś?”zdziwiła się. Zamilkł na chwilę, a potem mocno ją przycisnął. “Po prostu nie lubię, gdy nieznajomi ingerują w nasze życie. Teraz jesteś mój, całkowicie mój.”Milczała. Powiedziała sobie, że to zazdrość, czyli miłość.
Na początku marca został wezwany do Komitetu Powiatowego. Tego wieczoru wrócił do domu promienny. “Zostałem mianowany dyrektorem ITK-7. Jutro obejmę Urząd.”Maria go pocałowała. “Gratulacje z całego serca. To ważna pozycja”. “Tak, i znalazłem Ci pracę. Pielęgniarka w strefie ambulatorium. Mają mało personelu, więc zatrudniają cywilów”.
“Wynagrodzenie 60 monet kontrolnych plus premie. Będziesz przy mnie, będę spokojny”. Wahała się. “Poradzę sobie z tym. Chodziłam tylko na kursy pielęgniarskie”. “Dasz radę. To proste rzeczy. Zastrzyki, opatrunki, pomiar temperatury. Są jak dzieci, o ile nie są zbyt mocno uderzane”. Skinęła głową. Praca ją zainteresowała. To była niezależność, choć skromna.
Następnego dnia Nicholas zawiózł ją do bram Kolonii. Wysokie ogrodzenie, Drut kolczasty, wieża strażnicza. Strażnik sprawdził dokumenty i przegapił je. Wewnątrz pachniało fenolem i wilgocią. Ambulatorium, mały pokój z sofą, apteczką i stołem. Starsza Pielęgniarka, kobieta po czterdziestce, spojrzała surowo na Marię.
Nowa dziewczyna, żona Klofa. “Dokładnie tak”, odpowiedział Nicholas, ” dla ciebie też. Ok, jutro o 8 rano, strzykawka, termometr, bandaż. Jeśli czegoś nie wiesz, po prostu zapytaj. A co najważniejsze, nie miej dla nich litości. Nie są ze względu na ich piękno…..