Warszawa, zima 1942 roku. Młoda dziewczyna przechodzi przez ulicę. Oświetla ją promień światła. „Stać!” Otaczają ją trzej niemieccy żołnierze. Jeden z nich oświetla jej twarz, a następnie ciało. Mówi: „Idealna, ta jest idealna do łóżka”. Wpychają ją do ciężarówki, której celem jest burdel Wehrmachtu. Nigdy więcej nie zobaczy swojej matki. Ta scena powtarzała się tysiące razy w latach 1939–1945. Od Warszawy po Manilę II wojna światowa zmieniła setki tysięcy kobiet w narzędzia wojny. Niewolnictwo seksualne nie było przypadkiem, było polityką wojskową. Praktykowała je każda armia. Nazistowskie Niemcy miały 500 burdeli wojskowych i 34 000 zmuszanych do tego kobiet. Imperium Japonii miało od 80 000 do 200 000 kobiet do towarzystwa. Francja miała swoje oficjalne burdele polowe. Alianci korzystali z kontrolowanych stref tolerancji. Uzasadnienia były wszędzie takie same: utrzymanie morale, zapobieganie chorobom, unikanie gwałtów. Rezultat był taki sam: kobiety zredukowane do roli zwykłego towaru wojskowego. Ten dokument opowiada ich historię, nie generałów, ale zapomnianych ofiar.
Żołnierz i prostytutka tworzą nierozłączną parę. To mrożące krew w żyłach zdanie podsumowuje piętnaście wieków historii wojskowości, ponieważ prostytucja nie pojawiła się wraz z II wojną światową; towarzyszyła jej na polach bitew od starożytności. Rzymskie legiony miały swoje służące, średniowieczni krzyżowcy swoje dziewczyny obozowe, a Napoleon tolerował praczki, które podążały za Grande Armée z Włoch do Rosji. Jednak dopiero w XX wieku ta odwieczna praktyka przekształciła się w biurokratyczną machinę. Pierwsza wojna światowa była laboratorium. Lato 1914 roku: miliony mężczyzn opuściły swoje wioski, aby udać się do okopów.
Mieli 20 lat, wielu z nich było dziewicami, a większość z nich nigdy nie wróciła. W obozach za linią frontu ukształtowała się nowa gospodarka. Burdele w miastach garnizonowych przestały wystarczać; trzeba było stworzyć nowe lokale, bliżej domu i w większej liczbie.
Francuskie dowództwo z rosnącym niepokojem obserwowało, jak cicha epidemia dziesiątkuje jego szeregi: kiła. W 1916 roku szpitale wojskowe leczyły więcej pacjentów z chorobami wenerycznymi niż rannych odłamkami. Straszna liczba: w latach 1914–1918 zarażonych zostało 400 000 francuskich żołnierzy. Odpowiadało to 40 dywizjom wycofanym z walk. Dla armii była to logistyczna katastrofa, dla lekarzy wojskowych koszmar zdrowotny, a dla generałów zagrożenie strategiczne. Przyjęto radykalne rozwiązanie: kontrolować to, czego nie można było zakazać.
To był początek BMC. W marcu 1918 roku armia francuska oficjalnie wprowadziła wojskowe burdele polowe. Skrót BMC wszedł do słownika wojskowego obok PC (stanowisko dowodzenia) i HQ (kwatera główna). Zasada była prosta: armia podpisywała umowy z kobietami znanymi w żargonie żołnierzy jako „madams”. Kobiety te rekrutowały prostytutki, wynajmowały budynki i zarządzały lokalami.
W zamian otrzymywały ochronę wojskową i monopol geograficzny. Prostytutki przechodziły cotygodniowe badania lekarskie, a żołnierze otrzymywali przepustki na wizyty. Wszystko było regulowane, numerowane i stemplowane. Armia nie była już tylko klientem branży seksualnej, stała się jej organizatorem. Jednak to wraz z pojawieniem się oddziałów kolonialnych system ten nabrał nowego wymiaru: czynnika rasowego. Kiedy senegalskie pułki strzelców i marokańscy spahis przybyli do Francji kontynentalnej, francuskie dowództwo stanęło przed ideologicznym dylematem.
Żołnierze ci, sprowadzeni z kolonii w celu obrony Francji, nie mogli zgodnie z hierarchią wojskową utrzymywać stosunków seksualnych z białymi Francuzkami. Ówczesny rasizm zabraniał mieszania się ras. Rozwiązaniem było stworzenie burdeli zarezerwowanych wyłącznie dla oddziałów kolonialnych, obsługiwanych przez prostytutki sprowadzone z Afryki Północnej lub rekrutowane spośród kobiet już zmarginalizowanych. Segregacja rasowa rozciągała się nawet na zakup przyjemności.
.Praktyka ta, narodziła się podczas Wielkiej Wojny, przetrwała rozejm. Towarzyszyła armii francuskiej we wszystkich jej kampaniach kolonialnych: w Maroku, Syrii, Indochinach. W 1939 roku, kiedy Hitler najechał Polskę, burdele były już częścią francuskiego krajobrazu wojskowego. Były tradycją, niemal instytucją. Nikt nie przewidział jednak, że system ten osiągnie skalę przemysłową wraz z nadejściem II wojny światowej.