(1984) The Goler Clan-Canada ‘ s Most Twisted Inbred Family Uncovered

Zimą 1984 roku, głęboko w ostępach wiejskiej Kanady, rutynowa kontrola opieki społecznej pracownika socjalnego odkrywa coś, co wymyka się zrozumieniu. To, co zaczyna się jako proste śledztwo w sprawie samotnej rodziny żyjącej w izolacji, staje się zejściem w koszmar, który rzuca wyzwanie wszystkiemu, co rozumiemy o ludzkiej naturze, więziach rodzinnych i ciemności, która może zaognić, gdy cywilizacja odwraca się plecami. Klan Golola, rodzina 17 dusz żyjących w całkowitym oddzieleniu od społeczeństwa, skrywa tajemnice tak pokręcone, że nawet doświadczeni śledczy będą mieli trudności z ponownym zaśnięciem. To nie jest tylko opowieść o przestępczości. Chodzi o to, co się dzieje, gdy rodzina staje się własnym wszechświatem, działającym zgodnie z prawami, które kpią z samej moralności. To, co odkryto na tych zaśnieżonych wzgórzach, nie było tylko nadużyciem; było to coś o wiele bardziej wyrachowanego, o wiele bardziej przemyślanego i o wiele bardziej przerażającego, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić.

Sarah Mitchell była pracownikiem socjalnym 11 lat, i myślała, że widziała wszystko. Widziała maltretowane dzieci z oparzeniami papierosowymi wypisujące Inicjały ojca, matki, które wybrały swoich chłopaków zamiast swoich dzieci, oraz domy, w których karaluchy pokrywały każdą powierzchnię jak poruszająca się tapeta.

Wchodziła do domów, które pachniały śmiercią i rozpaczą i wyciągała dzieci z sytuacji, które sprawiały, że zastanawiała się, czy ludzkość zasługuje na dalsze istnienie. Ale nic, absolutnie nic w jej karierze nie przygotowało jej na to, co znajdzie na końcu Mountain Ash Road 14 lutego 1984 roku.

Ironia tej randki prześladowałaby ją przez dziesięciolecia: Walentynki, Dzień Miłości. Później powiedziała terapeucie, że była zmuszona zobaczyć, że nigdy więcej nie będzie mogła świętować tego święta bez skosztowania żółci w tylnej części gardła.

Wezwanie przyszło trzy dni wcześniej. To była anonimowa wskazówka, co było niezwykłe w Odległych obszarach, które obsługiwali. Większość ludzi w ostępach trzymała się dla siebie, działając pod niewypowiedzianym kodem, że to, co wydarzyło się w czyimś domu, nie jest twoją cholerną sprawą. Ale ten rozmówca był natarczywy, prawie szalony-kobiecy głos drżał, odmawiając podania jej imienia. “Na Mountain Ash Road są dzieci” – powiedziała, a jej słowa przewracały się na siebie. “Miejsce Goer. Coś tam jest nie tak. Te dzieciaki nigdy nie schodzą. Nikt ich nigdy nie widzi. Proszę, musisz sprawdzić.”Potem rozłączyła się, zanim wysyłka mogła wyśledzić połączenie.

Przełożony Sary, ciężki mężczyzna o imieniu Bill Hutchkins, który pracował w opiece nad dziećmi jeszcze przed narodzinami Sary, początkowo był lekceważący. “Mountain Ash Road, to klan Goolerów. Są tam od pokoleń; trzymają się dla siebie, ale nigdy nie mieliśmy żadnych skarg. Pewnie jakiś sąsiad z urazą.”Ale Sarah naciskała. Było coś w głosie dzwoniącego-prawdziwy terror, który przekroczył typowe waśnie sąsiedzkie-i był protokół. Anonimowe wskazówki dotyczące dzieci wymagały co najmniej kontroli socjalnej. Bill w końcu ustąpił, przydzielając Sarę i nowszego pracownika o imieniu Marcus Chen do jazdy

Droga prowadząca do posiadłości Golola wcale nie była drogą. To było bardziej spekulacje-dwa koleiny opon przecinające coraz gęstszy Las. Gałęzie ocierały się o sedana wydanego przez Departament Sary jak szkieletowe palce, próbując je powstrzymać. Marcus siedział niezwykle cicho na siedzeniu pasażera. Był świeżo po studiach magisterskich, wciąż na tyle młody, by wierzyć, że może uratować każde dziecko i naprawić każdą rozbitą rodzinę. Sarah była zazdrosna o jego optymizm, chociaż wiedziała, że praca w końcu go z niego wybije. Zawsze tak było.

“Co wiesz o tej rodzinie?”Marcus w końcu zapytał, gdy wspinali się wyżej na wzgórza. Sarah spoglądała na zdradziecką ścieżkę. “Niewiele. Golers są w tych górach od lat trzydziestych, może wcześniej. Zaczęło się od patriarchy Jeremiasza Golera i jego żony Ruth. Mieli grupę dzieci. Te dzieci miały dzieci i tak dalej. To jedna z tych rodzin, które właśnie zostały. Nie zintegrowali się z miastem. Nikt im nie przeszkadza i nikomu nie przeszkadza.””O ilu mówimy?- Zapytał Marcus. Sarah wzruszyła ramionami. “Rekordy są nierówne. Może być 10, może być 20. Nie rejestrują dokładnie urodzeń w hrabstwie. Marcus niezgrabnie się wkurzył. – Czy to legalne?”Sarah roześmiała się, ale nie było w tym humoru. “Tutaj, na tych wzgórzach, prawo jest bardziej sugestią. Dopóki nikt nie sprawia kłopotów w mieście, większość ludzi uważa, że łatwiej jest im pozwolić.”

Jechali w milczeniu przez kolejne dziesięć minut, zanim drzewa nagle otworzyły się na polanę. To, co zobaczyła Sarah, sprawiło, że jej stopa instynktownie uderzyła w hamulec, samochód lekko ślizgał się po lutowym lodzie, zanim się zatrzymał. Związek Goler, jeśli można to tak nazwać, składał się z trzech struktur, które wyglądały, jakby zostały złożone z uratowanych materiałów na przestrzeni dziesięcioleci. Główny dom, dwupiętrowy budynek, który dramatycznie pochylił się w lewo, został zbudowany z niedopasowanych drewnianych desek—niektóre pomalowane, najbardziej nagie i zwietrzałe szare. Okna były pokryte plastikową folią, a dach był patchworkiem z blachy falistej i papieru smołowego. Dym unosił się z komina, który wyglądał, jakby w każdej chwili mógł się zawalić.

Na lewo od głównego domu stała mniejsza kabina, niewiele więcej niż Chata bez widocznego komina. Sarah nie mogła sobie wyobrazić, jak ktokolwiek przeżył tam podczas surowych kanadyjskich zim. Trzecia konstrukcja była najbardziej niepokojąca: niski budynek, który był częściowo pod ziemią, jak schron burzowy z tylko dachem i pojedynczymi drzwiami widocznymi nad linią śniegu. Ale to nie Budynki sprawiły, że krew Sary ostygła; to była cisza. W ogóle nie było dźwięku. Nie szczekają psy, nie bawią się dzieci, nie dzwonią do siebie dorośli. Po prostu przytłaczająca, nienaturalna cisza, która naciskała na jej bębenki jak fizyczny nacisk.

Marcus też musiał to poczuć, ponieważ szepnął: “czy powinniśmy wezwać wsparcie?”Sarah to rozważyła. Protokół był jasny: jeśli czuli się niebezpiecznie, powinni odejść i poprosić policję o pomoc. Ale co by powiedziała? Że to miejsce było zbyt ciche? Że domy wyglądały przerażająco? Bill nigdy nie pozwoliłby jej usłyszeć końca. Poza tym, byli tutaj, aby sprawdzić dobrobyt, a nie aresztować. – Zobaczmy, czy ktoś jest w domu-powiedziała Sarah, starając się brzmieć pewniej, niż się czuła.

Wysiedli z samochodu, ich buty chrupały na zamarzniętym śniegu. Dźwięk wydawał się nieprzyzwoicie głośny w bezruchu. Sarah poprowadziła drogę do głównego domu, Marcus ciągnął się nieco za sobą, Jego ręka nerwowo ściskała Pasek Torby Na Ramię. Stopnie werandy jęknęły pod ich ciężarem, a Sarah zauważyła, że są wykonane z różnych gatunków drewna, tak jakby każdy stopień był przez lata wymieniany indywidualnie na dowolne dostępne materiały. Podniosła rękę, by zapukać do drzwi, ale zanim jej kostki zdążyły nawiązać kontakt, drzwi się otworzyły.

Kobieta stojąca w drzwiach miała być może 40 lat, ale wyglądała na 60. Jej twarz była głęboko wyłożona, jej skóra miała szarą bladość kogoś, kto rzadko widział światło słoneczne, a włosy wisiały w tłustych pasmach wokół ramion. Miała na sobie wyblakłą sukienkę domową, która kiedyś mogła być niebieska, ale teraz miała nieokreślony, błotnisty kolor. Jej stopy były nagie pomimo zimna, a Sarah zauważyła, że jej palce u stóp są poczerniałe od odmrożeń. Ale to jej oczy zatrzymały przećwiczone wprowadzenie Sary w jej gardle. Były jasnoniebieskie, prawie bezbarwne i miały wyraz twarzy, którego Sarah nigdy wcześniej nie widziała—coś, co nie było ani strachem, ani wrogością, ale raczej całkowitym brakiem czegokolwiek przypominającego normalne ludzkie emocje.

– Tak-powiedziała stanowczo kobieta. Sarah zmusiła się do uśmiechu, do podążania za treningiem: wyglądaj na niegroźnego, buduj relacje. – Witam panią. Nazywam się Sarah Mitchell, a to Marcus Chen. Jesteśmy z Wydziału Opieki Społecznej. Otrzymaliśmy telefon w sprawie niektórych dzieci pod tym adresem, i jesteśmy tutaj, aby szybko sprawdzić dobrobyt, upewnić się, że wszyscy mają się dobrze.”

Kobieta patrzyła na nich przez długą chwilę, jej twarz była całkowicie pozbawiona wyrazu. Potem, bez słowa, odwróciła się i wróciła do ciemności domu, pozostawiając otwarte drzwi. Sarah i Marcus wymienili spojrzenia. “Czy to zaproszenie?- Szepnął Marcus. Sarah nie miała pojęcia, ale zaszli tak daleko. Przekroczyła próg.

Zapach uderzył ją pierwszy. Była to kombinacja niemytych ciał, dymu drzewnego, pleśni i czegoś innego—czegoś organicznego i zgniłego, czego nie mogła od razu zidentyfikować. Wnętrze domu było słabe, mimo że było południe. Okna pokryte plastikiem wpuszczały tylko szare, przefiltrowane światło, które sprawiało, że wszystko wyglądało, jakby było pod wodą. Gdy oczy Sary dostosowały się, zaczęła dostrzegać szczegóły. Główny pokój służył zarówno jako Kuchnia, jak i salon. Piec na drewno w rogu zapewniał jedyne ciepło, a temperatura wewnątrz nie mogła być znacznie wyższa niż 50°. Nie było elektryczności, którą Sarah mogła zobaczyć-żadnych włączników światła na ścianach, żadnych lamp. Stół wykonany z szorstkiej tarcicy zdominował środek pokoju, otoczony niedopasowanymi krzesłami. Ściany były z gołego drewna, nigdy nie pomalowane, a Sarah widziała światło dzienne zaglądające przez szczeliny w deskach.

Ale to, co sprawiło, że żołądek Sary zacisnął się, to świadomość, że nie są sami. Ludzie wyłaniali się z cienia jak zjawy. Z zaplecza wyszedł starzec z długą białą brodą, mocno opierając się o laskę. Młodszy mężczyzna, może 30, z tymi samymi jasnoniebieskimi oczami, co kobieta, która otworzyła drzwi, stał w drzwiach, obserwując je z niepokojącą intensywnością. Dwie nastoletnie dziewczyny, obie boleśnie chude i ubrane w sukienki, które wyglądały, jakby należały do innego wieku, zaglądały za róg. A potem były dzieci. Sarah na pierwszy rzut oka liczyła pięć, od tego, co wyglądało jak wiek malucha, do Może 10 lat. Wszyscy milczeli. Wszyscy patrzyli tymi samymi pustymi, bezbarwnymi oczami. Żadne dziecko nie uśmiechało się ani nie wykazywało ciekawości wobec nieznajomych, którzy weszli do ich domu. To było złe. Dzieci były z natury zaciekawione; powinny wyglądać, zadawać pytania, a może chować się za rodzicami. Ta pusta, pusta obserwacja była głęboko nienaturalna.

“Szukam głowy rodziny” – powiedziała Sarah, jej głos brzmiał zbyt głośno w przytłaczającej ciszy. Starzec z brodą przesunął się do przodu. – Jestem Caleb Gooler-powiedział, jego głos jak żwir drapiący po kamieniu. “To moja rodzina. Czego chcesz?”Sarah wyciągnęła swój dowód tożsamości i pokazała mu go, mimo że wątpiła, czy może go odczytać w przyćmionym świetle. “Panie Goler, otrzymaliśmy raport, że mogą istnieć pewne obawy dotyczące dobrobytu mieszkających tutaj dzieci. Chciałbym zadać ci kilka pytań i może porozmawiać z dziećmi indywidualnie, aby upewnić się, że wszyscy są bezpieczni i zdrowi.”

Wyraz twarzy Caleba się nie zmienił. “Moja rodzina jest w porządku. Nie potrzebujemy ludzi z rządu.”Sarah się tego spodziewała. Rodziny żyjące w izolacji były często wrogo nastawione do interwencji z zewnątrz. “Rozumiem, sir, I nie jestem tutaj, aby sprawiać kłopoty, ale mam prawny obowiązek zweryfikować, czy dzieci są odpowiednio pod opieką. To nie potrwa długo.”Caleb patrzył na nią przez coś, co wydawało się wiecznością. Potem powoli skinął głową. “Zadawaj pytania.”

Sarah wyciągnęła notatnik, zdając sobie sprawę, że każde oko w pokoju było na niej przymocowane. “Czy możesz mi powiedzieć, ile dzieci mieszka w tym domu?”Caleb myślał o tym, jakby musiał liczyć. “14 dzieci liczących wszystkie trzy domy.” 14. Sarah poczuła, jak Marcus sztywnieje obok niej. To było o wiele więcej, niż się spodziewali. “A ilu dorosłych?”zapytała. “Siedem dorosłych, jeśli liczyć Rebecca.

Ma 16 lat, ale jest mężatką, więc uważam ją za dorosłą.”Żonaty w wieku 16 lat? Sarah zrobiła notatkę, ale zachowała neutralny wyraz twarzy. “A wszystkie te dzieci uczą się w domu?”Caleb skinął głową. “Uczymy ich tego, co muszą wiedzieć: czytania, liczb, jak pracować, jak przetrwać.”Czy któreś z dzieci ma akty urodzenia?- Zapytała Sarah. Oczy Caleba zmrużyły się. “Dlaczego mieliby ich potrzebować? Urodziły się tutaj. Mieszkają tutaj. Rząd nie musi wiedzieć wszystkiego.”

Sarah już miała naciskać dalej, gdy jedno z małych dzieci, mała dziewczynka, która nie mogła mieć więcej niż pięć lat, nagle podeszła do Marcusa. Spojrzała na niego tymi niepokojącymi bladymi oczami, po czym wyciągnęła rękę i dotknęła jego dłoni. Marcus uśmiechnął się do niej, to naturalne ciepło, które uczyniło go dobrym w swojej pracy. – Cześć-powiedział cicho. “Jak masz na imię? Mała dziewczynka otworzyła usta, ale zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, kobieta, która otworzyła drzwi, ruszyła z zadziwiającą prędkością, chwytając dziecko za rękę i szarpiąc ją do tyłu. Dziewczyna potknęła się, ale nie krzyknęła; nie wydawała żadnego dźwięku. “Dzieci nie rozmawiają z nieznajomymi” – powiedziała stanowczo kobieta.

 

Related Posts