Kiedy w październiku 2018 roku dwóch młodych wspinaczy wspinało się po stromej ścianie Indian Canyon, zauważyli dziwną postać na wąskiej półce skalnej.
Sylwetka wystawała ze skały pod nienaturalnym kątem, jakby ktoś celowo zamocował manekina ponad 400 m nad ziemią.
Kiedy się zbliżyli, serca obojga zamarły.
To nie był manekin.
Było to ciało mężczyzny przybite do skały metalowymi karabinkami i prętami.
Ktoś napisał: „Okłamał nas wszystkich”.
” na klatce piersiowej szkieletu.
Dwa dni później analiza DNA potwierdziła to, co wydawało się niemożliwe.
Ten mężczyzna zaginął 4 lata temu.
Nazywał się Thomas Roland.
Thomas Roland urodził się w Denver w stanie Kolorado pod koniec lat 70.
Od dzieciństwa spędzał cały swój wolny czas w Górach Skalistych, gdzie jego ojciec pracował jako leśniczy.
W wieku 20 lat Tom miał już na swoim koncie ponad 100 wspinaczek o różnym stopniu trudności, uzyskał certyfikat profesjonalnego przewodnika górskiego i rozpoczął pracę jako instruktor w elitarnym klubie alpinistycznym Ascent Peak Adventures na przedmieściach Denver.
Klientami klubu byli zamożni ludzie, którzy chcieli doświadczyć emocji związanych z podbojem szczytów, ale nie mieli wystarczającego doświadczenia, aby samodzielnie organizować wyprawy.
Tom prowadził grupy na szczyty Pikes Peak, Longs Peak i inne kultowe szczyty w Kolorado, zarabiając dobre pieniądze i zyskując reputację niezawodnego profesjonalisty.
W 2008 roku Roland samotnie zdobył szczyt Denali na Alasce, co zwiększyło jego autorytet w środowisku alpinistów.
Zaczął publikować artykuły w specjalistycznych magazynach i blogować o korzeniach górskich i technikach bezpieczeństwa.
Zyskał sponsorów wśród producentów sprzętu.
Wydawało się, że jego kariera rozwijała się idealnie.
Jednak ci, którzy dobrze znali Toma, zauważyli jedną z jego cech charakterystycznych.
Zawsze szukał sposobu, aby się wyróżnić, znaleźć coś wyjątkowego, co przyniosłoby mu nie tylko szacunek kolegów, ale także prawdziwą sławę.
Często mówił, że marzy o własnym programie telewizyjnym w duchu programów emitowanych na kanale Discovery Channel.
W 2011 roku w życiu Rolanda miało miejsce wydarzenie, które ostatecznie zadecydowało o jego losie.
Podczas imprezy firmowej, na której pracował jako przewodnik dla grupy biznesmenów, Tom spotkał kilku inwestorów z Los Angeles.
Podczas kolacji po wspinaczce rozmowa zeszła na temat turystyki historycznej i poszukiwania artefaktów.
Jeden z inwestorów, Mark Delano, były oficer marynarki wojennej, który został przedsiębiorcą, opowiedział o swoim zainteresowaniu historią wojny secesyjnej z XIX wieku.
Tom, chcąc zaimponować, wspomniał o legendzie, którą usłyszał od starych przewodników w górach Kolorado.
Legenda głosi, że podczas gorączki złota w XIX wieku grupa żołnierzy konfederatów, którzy uciekli z pola bitwy, ukryła w górskich jaskiniach złote przedmioty osobiste oficerów, w tym szable, metale i dokumenty.
Według Toma, jeden z jego kolegów pokazał mu kiedyś starą mapę z zaznaczonymi możliwymi kryjówkami.
Inwestorzy byli zaintrygowani.
Delano zaproponował sfinansowanie wyprawy, jeśli Roland dostarczy dowody na istnienie tych artefaktów.
Dostrzegł potencjał w projekcie dokumentalnym i możliwościach biznesowych związanych z organizacją wycieczek historycznych.
Przez następne dwa lata Tom zbierał informacje, tworzył mapy i studiował archiwa.
Otrzymał pierwszą transzę finansowania od Delano i jego partnerów w wysokości około 50 000 dolarów.
Pieniądze miały zostać przeznaczone na sprzęt, pozwolenia na badania w parkach narodowych oraz wynagrodzenia dla asystentów.
Roland zorganizował trzy wyprawy w góry San Juan i okolice Aspen, ale nie znaleziono nic znaczącego.
Za każdym razem wracał z niejasnymi raportami o obiecujących lokalizacjach, które wymagały dalszych badań i, co za tym idzie, dodatkowego finansowania.
Wiosną 2013 r. cierpliwość inwestorów zaczęła się wyczerpywać.
Delano zażądał konkretnych rezultatów lub zwrotu pieniędzy.
Tom znalazł się w trudnej sytuacji.
Większość środków została wydana.
Nie było żadnych artefaktów, a jego reputacja zawodowa była zagrożona.
Właśnie wtedy popełnił fatalny błąd.
Zamiast przyznać się do porażki, Roland kupił kilka starych przedmiotów od handlarzy antykami, nieco je postarzał i przedstawił inwestorom jako znaleziska z pierwszej wyprawy, które rzekomo utrzymywał w tajemnicy ze względów bezpieczeństwa.
Wśród przedmiotów znalazła się stara flaszka oficerska z wygrawerowanymi inicjałami oraz fragmenty czegoś, co wyglądało jak część drewnianej teczki na dokumenty.
Ekspert, z którym Delano skonsultował się w celu oceny znalezisk, szybko stwierdził, że przedmioty te nie mogą być powiązane z wojną secesyjną.
Kolba została wykonana na początku XX wieku, a drewno nie pasowało do wieku.
Kiedy Delano skonfrontował Toma z tymi ustaleniami, doszło do gorącej dyskusji.
Roland próbował wyjaśnić sytuację jako pomyłkę, pomylenie przedmiotów, ale zaufanie zostało utracone.
Inwestorzy zażądali zwrotu swoich pieniędzy i grozili podjęciem kroków prawnych w związku z oszustwem.
Tom obiecał zwrócić pieniądze w ciągu 6 miesięcy, ale nie miał ich.
W kolejnych miesiącach stosunki między Rolandem a grupą inwestorów stały się niezwykle napięte.
Delano, a man with a military background and a tough personality, traveled to Denver several times to meet with Tom in person.
Roland’s colleagues recalled that he looked worried and often received threatening phone calls.
Latem 2013 roku sprzedał swoje mieszkanie, ale pieniądze nadal nie wystarczyły, aby spłacić wszystkie długi.
Ponadto wniesiono już pozew sądowy, a Tom zdawał sobie sprawę, że jeśli sprawa wyjdzie na jaw, jego kariera alpinisty i przewodnika dobiegnie końca.
Na początku września 2014 roku Thomas Roland ogłosił swoim przyjaciołom i współpracownikom, że planuje wybrać się do Parku Narodowego Yusede w Kalifornii, aby samotnie wspiąć się na szczyt.
Powiedział, że chce odpocząć od swoich problemów, oczyścić umysł i pokonać kilka trudnych tras, które planował od dawna.
Wybrał Arrowhead Spur, mało znaną i technicznie trudną trasę na stromych klifach North Dome.
Trasa ta nie była popularna wśród turystów ze względu na swój stopień trudności i oddalenie od głównych szlaków turystycznych.
19 września 2014 r. Tom zarejestrował się przy wejściu do parku, wskazując, że planuje spędzić 3 dni w górach.
Zabrał ze sobą standardowy sprzęt wspinaczkowy, liny, karabinki, systemy asekuracyjne, namiot, zapasy jedzenia i wody.
Strażnicy, którzy sprawdzili jego dokumenty, nie zauważyli niczego niezwykłego w jego zachowaniu.
Roland wyglądał na spokojnego i pewnego siebie, jak doświadczony alpinista przed kolejną wspinaczką.
22 września, kiedy Tom nie pojawił się w wyznaczonym czasie w punkcie kontrolnym, służby parku zaczęły się niepokoić.
Następnego dnia wieczorem zorganizowano akcję poszukiwawczą.
Grupa ratowników i wolontariuszy przeczesała teren wzdłuż szlaku North Dome Trail oraz w okolicy Arrowhead Spur.
24 września plecak Rolanda został znaleziony u podnóża jednej ze skał.
W środku znajdowały się jego rzeczy osobiste, ubrania na zmianę i trochę jedzenia.
Obok leżała starannie zwinięta lina zabezpieczająca, która najwyraźniej nie została użyta.
Nie znaleziono żadnych śladów walki, krwi ani uszkodzeń sprzętu.
Poszukiwania trwały przez tydzień.
Nad tym obszarem przelatywały helikoptery.
Doświadczeni wspinacze sprawdzali trudno dostępne półki skalne i szczeliny, a przewodnicy pracowali z psami.
Nie znaleziono jednak żadnych śladów Thomasa Rolanda.
Śledczy rozważali kilka możliwości.
Upadek z dużej wysokości, w wyniku którego ciało ląduje w miejscu niedostępnym.
nieuprawnione opuszczenie parku nieoznakowanymi szlakami lub wypadek, po którym ciało zostało ukryte przez dzikie zwierzęta.
Nie wykluczono również samobójstwa, biorąc pod uwagę problemy finansowe i prawne, z jakimi borykał się Roland.
Rodzina Toma nalegała na kontynuowanie poszukiwań, ale po trzech tygodniach akcja została oficjalnie przerwana.
Sprawa została zakwalifikowana jako zaginięcie w niejasnych okolicznościach.
Thomas Roland został dodany do bazy danych osób zaginionych Parku Narodowego Yoseite, w której w ciągu ostatniej dekady zgromadzono kilkadziesiąt przypadków.
Niektórych z tych osób nigdy nie odnaleziono.
W kolejnych miesiącach przyjaciele i krewni Toma próbowali przeprowadzić własne śledztwo.
Umieścili ogłoszenia, zwrócili się do lokalnych mieszkańców i zatrudnili prywatnych detektywów.
Podejmowano nawet próbę zorganizowania niezależnej wyprawy poszukiwawczej z pomocą doświadczonych alpinistów.
Jednak wszystkie wysiłki zakończyły się niepowodzeniem.
Stopniowo aktywność uległa spowolnieniu i pod koniec 2015 r. poszukiwania zostały faktycznie zakończone.
Rodzina Rolanda zorganizowała pogrzeb bez ciała do pochowania.
Mark Delano i inni inwestorzy, z którymi Tom miał konflikty, zostali przesłuchani przez policję w ramach standardowej procedury.
Delano potwierdził istnienie sporu finansowego, ale przedstawił alibi na czas zaginięcia Rolanda.
He was in Los Angeles, as confirmed by CCTV footage from his office and testimony from colleagues.
There were no other suspects in the investigation, and the crime theory gradually faded into the background.
On October 3rd, 2018, two young climbers, Jason Coopermanman and Eric Lewis, decided to tackle a difficult route in Indian Canyon, one of Yusede’s picturesque gorges.
Był to ich trzeci dzień w parku i udało im się już pokonać kilka tras o średnim stopniu trudności.
Indian Canyon przyciągnął ich uwagę dzięki swoim stromym ścianom o wysokości ponad 500 metrów oraz obecności kilku interesujących technicznie odcinków z nawisami.
Około południa, podczas wspinaczki po wschodniej ścianie wąwozu, Cooperman zauważył coś niezwykłego około 50 m nad sobą po przekątnej.
Na wąskiej półce skalnej o szerokości nie większej niż metr dostrzegł postać, która na pierwszy rzut oka wyglądała jak posąg lub jakiś obiekt artystyczny.
W Yoseite czasami pojawiały się instalacje artystyczne, chociaż było to oficjalnie zabronione przez regulamin parku.
Jason wskazał przedmiot swojemu partnerowi.
Eric wziął lornetkę i przez kilka minut w milczeniu wpatrywał się w półkę skalną.
To, co zobaczył, sprawiło, że krew mu ziębła w żyłach.
To nie była statua.
Było to ludzkie ciało, a dokładniej szkielet w łachmanach przymocowany do kamiennej ściany w pozycji ukrzyżowania.
Ramiona były rozłożone na boki i unieruchomione na wysokości barków, nogi również były unieruchomione.
Nawet z daleka było widać, że użyto elementów metalowych, które lśniły w słońcu.
Eric podał lornetkę Jasonowi, który potwierdził to, co widział.
Młodzi mężczyźni natychmiast zeszli na dół i skontaktowali się przez radio ze strażą parku.
Dokładnie opisali lokalizację znaleziska, używając współrzędnych GPS.
Dwie godziny później na miejsce zdarzenia przybyła grupa ratowników oraz przedstawiciele biura szeryfa hrabstwa Mariposa, które sprawowało jurysdykcję nad częścią parku.
Pomimo zbliżającego się zmierzchu postanowiono natychmiast zorganizować wspinaczkę na półkę skalną.
Grupa czterech doświadczonych ratowników wspięła się na miejsce odkrycia i potwierdziła najgorsze obawy.
Na półce rzeczywiście znajdował się ludzki szkielet.
Ciało zostało przymocowane do skały w następujący sposób.
Metalowe pręty przypominające haki wspinaczkowe zostały przełożone przez nadgarstki i kostki, a następnie wbite w szczeliny w skale.
Karabinki były również używane do łączenia elementów systemu zabezpieczającego z punktami mocowania.
Cała konstrukcja została profesjonalnie zbudowana przy użyciu sprzętu alpinistycznego.
Ciało nadal miało na sobie ubrania sportowe: ciemnoniebieską kurtkę z syntetycznego materiału, spodnie trekkingowe i buty wspinaczkowe.
W kieszeniach kurtki znaleźli wodoodporne etui z prawem jazdy na nazwisko Thomas Roland oraz kartą kredytową.
Zdjęcie na licencji pasowało do wieku i opisu zaginionego alpinisty.
Na klatce piersiowej szkieletu, w okolicy mostka, widoczne były zadrapania tworzące słowa.
Eksperci ustalili później, że napis został wykonany ostrym przedmiotem, prawdopodobnie nożem myśliwskim lub specjalnym narzędziem do grawerowania.
Napis brzmiał: „Okłamał nas wszystkich”.
„Litery były nierówne, niektóre głębsze od innych, co wskazuje, że napis został wykonany z użyciem siły, prawdopodobnie na żywej tkance lub bezpośrednio po śmierci.
Ekspert medycyny sądowej, który przybył na miejsce zdarzenia następnego dnia, zauważył, że takie uszkodzenia tkanki kostnej mogły być spowodowane wyłącznie kontaktem z żywą lub niedawno martwą tkanką, a następnie degeneracją tkanek miękkich.
Ciało zostało ostrożnie zdjęte z mocowań i opuszczone w celu przeprowadzenia pełnego badania kryminalistycznego.
Ratownicy znaleźli dodatkowe dowody na półce skalnej.
Kilka karabinków i metalowych prętów, które nie należały do elementów mocujących nadwozia.
resztki liny częściowo zniszczonej przez słońce i wilgoć oraz mały płaski kamień z plamami przypominającymi krew.
W szczelinie w pobliżu półki skalnej znaleziono plastikową butelkę po wodzie oraz kawałek materiału, który nie pasował do ubrania szkieletu.
Szeryf hrabstwa Mariposa, Thomas Clark, osobiście kierował śledztwem.
Odkrycie szkieletu w takich okolicznościach nie pozostawiło żadnych wątpliwości.
Było to morderstwo popełnione ze szczególnym okrucieństwem i starannym przygotowaniem.
Pierwszym krokiem było potwierdzenie tożsamości zmarłego.
Analiza DNA przeprowadzona w laboratorium stanowym w Kalifornii potwierdziła to, co było już oczywiste na podstawie dokumentów.
Szkielet należał do Thomasa Rolanda, który zaginął 4 lata temu.
Koroner Jennifer Ortiz przeprowadziła szczegółowe badanie szczątków.
Jej wnioski były jasne.
Śmierć nie była spowodowana upadkiem ani innymi obrażeniami typowymi dla wypadków w górach.
Na kościach znaleziono liczne obrażenia wskazujące na urazy odniesione przez ofiarę, gdy jeszcze żyła.
W szczególności na nadgarstkach i kostkach widoczne były ślady silnego ucisku i otarć, które mogły powstać w wyniku długotrwałego unieruchomienia w stanie związanym.
Po lewej stronie żeber stwierdzono dwa złamania, które zrosły się nieprawidłowo, co wskazuje, że po ich doznaniu osoba ta przez pewien czas żyła bez pomocy medycznej.
Najważniejszym odkryciem było uszkodzenie kości przedramienia.
Na kościach promieniowych obu ramion widoczne były głębokie nacięcia, które mogły powstać podczas nacinania żył.
Ekspert stwierdził, że ofiara zmarła z powodu utraty krwi w połączeniu z odwodnieniem i prawdopodobnie wstrząsem.
Biorąc pod uwagę lokalizację ciała na odsłoniętej półce skalnej bez dostępu do wody i pożywienia oraz rozmiar obrażeń, śmierć była powolna i bolesna. Szacuje się, że od momentu przywiązania ofiary do skały do śmierci mogło minąć od 2 do 4 dni.
Kąt nachylenia ciała i sposób przywiązania wykluczały możliwość samodzielnego dotarcia ofiary do tego miejsca.