Po 10 latach małżeństwa żona wybrała innego mężczyznę. Ale rok później zobaczyłem ją przed naszym domem z taką prośbą, że aż trudno mi to pojąć.

Poznaliśmy się z Lyubą jeszcze w czasach studenckich. Przyjechała z innego miasta i mieszkała w tym samym akademiku co ja. Studiowaliśmy na różnych wydziałach. Po 2 lub 3 miesiącach zaczęliśmy się witać, a potem wymieniać kilka słów. Z każdym razem staliśmy się coraz bardziej przyjacielscy. Wkrótce nasza przyjaźń przerodziła się w miłość, a po ukończeniu studiów pobraliśmy się. W życiu małżeńskim byłem szczęśliwy i szaleńczo kochałem żonę. Od pierwszego dnia nie pracowała, taka była moja zasada.

Żona ma pełno spraw w domu, a do tego pracuje, nie ma już czasu. Jakim jestem mężem, jeśli nie potrafię zapewnić jej wszystkiego, czego potrzebuje. Ale było jedno „ale”. Nie mogliśmy mieć dzieci. Do jakich tylko lekarzy się nie zwracaliśmy, ale nic nie wychodziło. Cała fortuna poszła na te wszystkie badania, ale bezskutecznie. I oto pewnego wieczoru wracam z pracy, a Luba nie ma w domu. Zobaczyłem na stole notatkę: „Przepraszam, miałam innego mężczyznę,

Zaproponował, żebyśmy pojechali do jego ojczyzny, a ja się zgodziłam. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz”. Byłem gotów oddać wszystko na świecie, żeby tylko wróciła.

Nawet wybaczyć jej zdradę. Szczerze. Ledwo doszedłem do siebie i codziennie modliłem się do wszystkich bogów, żeby przywrócili mi Lubę. A po roku, wychodząc do pracy, zobaczyłem ją na progu, ale odmienną.

Bez słów i usprawiedliwień wpuściłem ją z powrotem i powiedziałem, żeby zapomniała o wszystkim i nigdy nie wspominała. Teraz znów mamy szczęśliwą rodzinę, a do tego syna, którego kocham jak własnego.

 

Related Posts