Dzisiaj znów mam dla Was mądrości Marka Skalskiego. Na stronie 203 masakruje on mój ulubiony temat, czyli bitwę pod Grunwaldem, pisząc

Dzisiaj znów mam dla Was mądrości Marka Skalskiego. Na stronie 203 masakruje on mój ulubiony temat, czyli bitwę pod Grunwaldem, pisząc – „Resztę [armii krzyżackiej – HB] stanowiły siły, które były słabsze militarnie, tak na poziomie litewskich oddziałów – słabo uzbrojonych, poddanych pruskich, ludzi, którzy mieli niewielkie skrawki ziemi i w związku z tym mogli służyć. Oni nie mieli wspaniałych płytowych zbroi, tylko raczej pikowane kubraki. Mieszczanie pruscy nie brali udziału w walkach, tylko raczej zostawali w miastach.”

Armia krzyżacka była zorganizowana w bardzo typowy dla europejskiego średniowiecza sposób. Jedynym wyjątkiem była właśnie ta niewielka grupa braci-rycerzy. Ich jednak nigdy nie było zbyt wielu. W bitwie pod Grunwaldem rycerzy z czarnymi krzyżami było góra 250. A reszta?
A reszta to było świeckie rycerstwo posiadające majątki ziemskie w państwie krzyżackim. Prosta sprawa – dostajesz od seniora kawałek ziemi, w zamian zobowiązujesz się służyć. Jak dokładnie? To wszystko było dokładnie ustalone – z jak licznym pocztem, z jakim uzbrojeniem, w ile koni itd. Absolutnie nie było mowy o dziadowaniu – Zakon mi fajną działkę a ja w zamian zachachmęcę i wystawię do walki jakiegoś oberwańca. Co to, to nie. Za takie coś groziły surowe konsekwencje. Skoro senior dawał to i senior wymagał.
No dobrze, a kto poza rycerstwem był objęty obowiązkiem służby? Oczywiście wójtowie, sołtysi oraz… mieszczanie. Tak, nie tylko szlachetnie urodzonym groziła chwalebna śmierć na polu walki. Tutaj historia jest podobna jak z rycerstwem – zakon dawał zasadźcy prawo lokowania, dajmy na to, wsi. Zasadźca dostawał masę przywilejów – zostawał wójtem lub sołtysem (funkcja często dziedziczna), miał prawo czerpać korzyści z karczmy bądź młyna, dostawał swój procent z czynszu itd. Ale w zamian ciążyło nad nim mnóstwo obowiązków. W tym – obowiązek stawania zbrojnie na wezwanie. I tak jak w przypadku rycerstwa tak i wójtowie i sołtysi mieli jasne wytyczne z jakim pocztem i w jakim uzbrojeniu muszą stanąć.
Obowiązek obrony ciążył także na miastach. Wbrew temu co twierdzi Skalski mieszczenie z państwa zakonnego stanęli w polu całkiem licznie. Elbląg wystawił trzy chorągwie złożone z okolicznego rycerstwa oraz mieszczan. Jedną z nich poprowadził do walki Henryk Monch – burmistrz miasta, a towarzyszyło mu co najmniej kilku rajców. Również burmistrz Starego Miasta Królewca pojawił się na polu bitwy zaś niemoralnie wręcz bogaty Gdańsk był w stanie wystawić na wojnę z Polską bagatela 100 kopijników.
Kolejnymi kategoriami są oczywiście zaciężni zawodowcy, goście zakonu oraz chorągwie przyprowadzone przez sojuszników Krzyżaków.
Czy byli oni faktycznie słabo uzbrojeni? To zbyt daleko idący wniosek. Ich „jakość” wynikała przede wszystkim ze statusu majątkowego, dokładnie tak samo jak po stronie wojsk Jagiełły. Mylne jest wyobrażenie że z jednej strony mieliśmy rycerzy w stal odzianych a z drugiej dzikusów w skórach i z dzidami. W rzeczywistości pod Grunwaldem spotkały się armie wyglądające bardzo podobnie – na tyle że Jagiełło miał nakazać „swoim” przepasać się wiechciami słomy aby uniknąć przykrych pomyłek.

Na deser macie zdjęcie z “inscenizacji” bitwy pod Grunwaldem w roku zdaje się 1998. Żebyście mogli się na własne oczy przekonać od czego polskie reko zaczynało 😃

Moje materiały są i będą udostępniane bez opłat. Ale jeżeli chcecie wesprzeć moją pracę możecie to zrobić przez Suppi lub Buy Coffee To. Za wszystkie wpłaty serdecznie dziękuję. Linki jak zwykle w komentarzu.

Related Posts