Kiedy dziewczynki wyszły ze szpitala po długiej i wyczerpującej rehabilitacji, nikt nie wiedział, jak potoczy się ich życie. Miały po jednym nodze, poruszały się najpierw na wózkach, a potem – dzięki upartym fizjoterapeutom – zaczęły uczyć się chodzić o kulach. Każdy krok był wyzwaniem, ale też małym zwycięstwem.
Rodzice długo bali się, czy dzieci nie będą odrzucane przez rówieśników. A jednak, kiedy w wieku siedmiu lat poszły do szkoły, szybko się okazało, że ich uśmiechy i poczucie humoru rozbrajają wszystkich. Owszem, były momenty trudne – ciekawskie spojrzenia, niewygodne pytania, a nawet docinki – ale dziewczynki nauczyły się odpowiadać z dumą. „Tak, jesteśmy wyjątkowe, bo przeżyłyśmy coś, czego inni nie przeżyli”.
Z czasem ich charaktery zaczęły się różnić coraz bardziej. Jedna była spokojna, lubiła czytać i malować, druga – przebojowa, pełna energii, zafascynowana sportem. Choć fizycznie musiały się zmagać z ograniczeniami, psychicznie były niezwykle silne. To właśnie ta siła sprawiła, że zaczęły przyciągać uwagę mediów. Najpierw lokalne gazety, później telewizja. Ludzie chcieli zobaczyć „dziewczynki cud” – jak o nich mówiono.
W wieku piętnastu lat wystąpiły w dużym programie telewizyjnym. Opowiadały tam o swoim życiu, marzeniach i o tym, że nie chcą być postrzegane tylko jako „te po operacji”. Chciały być zwykłymi nastolatkami – chodzić do kina, śmiać się z koleżankami, zakochiwać się. I rzeczywiście, przeżywały swoje pierwsze miłości, pierwsze złamane serca, pierwsze rozczarowania. Jak każda dziewczyna w ich wieku.
A potem przyszły studia. Jedna z nich wybrała psychologię – chciała pomagać dzieciom, które przeszły trudne doświadczenia. Druga postawiła na informatykę i marzyła o projektowaniu gier komputerowych. Rodzice patrzyli na nie ze wzruszeniem, wspominając tamte chwile sprzed lat, kiedy lekarze mówili: „Nie wiadomo, czy w ogóle przeżyją”.
Dziś minęło już dziewiętnaście lat od tamtej operacji. Siostry mają po dwadzieścia trzy lata. Żyją samodzielnie, mieszkają razem w wynajętym mieszkaniu, bo nadal są ze sobą niezwykle związane – nie tylko więzami krwi, ale też historią, którą dzielą. Kiedy opowiadają o swoim dzieciństwie, mówią:
– Najtrudniejsze nie były operacje ani ból. Najtrudniejsze było przekonanie innych, że jesteśmy normalne.
A ich mama dodaje zawsze ze łzami w oczach:
– Dla mnie one zawsze były cudem.
Na zdjęciach, które pojawiły się w internecie w rocznicę ich operacji, widać dwie młode kobiety. Uśmiechnięte, pewne siebie, pełne życia. Jedna w dżinsach i T-shircie, druga w sukience w kwiaty. Obie stoją o kulach, obejmując się ramieniem.
Kiedy ktoś zapytał je w komentarzach, co chciałyby powiedzieć ludziom, odpowiedziały krótko:
– Nigdy nie rezygnujcie z życia, nawet jeśli los odbiera wam coś, co wydaje się niezbędne. Zawsze można znaleźć swoją drogę.
I to jest właśnie ich największe zwycięstwo – nie tylko przeżyły, ale i nauczyły się żyć pięknie, na własnych zasadach.