W 2016 roku Roman zostawił mnie z trójką dzieci i odszedł do naszej wspólnej znajomej Lili.

Z Romanem poznałam się podczas studiów na uniwersytecie. Wydawał się idealny – starszy student, przewodniczący i aktywny członek samorządu studenckiego. Inteligentny, wysportowany, z doskonałym poczuciem humoru. Od pierwszego wejrzenia się dogadaliśmy, poznaliśmy się przez znajomych podczas obchodów Dnia Studenta w akademiku. Po czwartym roku studiów pobraliśmy się, a moja mama pomogła nam kupić mieszkanie w mieście i dała pieniądze na remont. Mieliśmy przestronne trzypokojowe mieszkanie. Roman dorabiał już podczas studiów, a po ukończeniu studiów znalazłam pracę jako kierownik biura w małej firmie. Nie pławiliśmy się w luksusie, ale pieniędzy wystarczało nam na godne życie. Później pojawiło się troje dzieci – dwaj synowie, Ołeksij i Artem, oraz młodsza córka Alina.

Wydawało się, że jestem najszczęśliwszą mamą, ukochaną żoną i wspaniałą gospodynią. Ale po urodzeniu trzeciego dziecka nasze relacje z Romanem zaczęły się psuć. Coraz częściej zostawał w pracy, a ja myślałam, że to przez hałas i zamieszanie, które sprawiały dzieci.

W końcu troje maluchów w podobnym wieku to ciągłe krzyki, płacz, porozrzucane zabawki, brudne naczynia i kompletny chaos w domu. Roman mówił, że ma dużo pracy, spotkań i konferencji. Dlatego starałam się przed jego powrotem wszystko posprzątać, przygotować kolację i położyć dzieci spać. Po co mu było patrzeć na ten bałagan? Przecież to on utrzymywał całą rodzinę. Okazało się, że mój Roman wcale nie był takim pracoholikiem, jak mi się wydawało, ale prawdziwym kazanolem. Nie było żadnych ważnych spraw ani spotkań. Pok

Pewnego dnia Roman przyszedł do domu i zaczął zbierać swoje rzeczy: – Jedziesz w podróż służbową? – Nie. Nie chcę już z tobą być. – Dlaczego? Co się stało? – Już dawno przestałem cię kochać. Mam Lilię. I wiesz, wciąż zastanawiam się, dlaczego wybrałem ciebie na studiach, a nie ją? Roman zostawił obrączkę na stole i wyszedł. Przynajmniej alimenty płacił regularnie. Ale ja nie siedziałam w domu.

Na początku robiłam manicure w domu, ponieważ Alina była jeszcze bardzo mała. Po roku oddałam ją do przedszkola i znalazłam pracę w salonie kosmetycznym. Minęło 8 lat. Teraz nie jestem już tylko manikiurzystką, ale właścicielką własnego salonu w centrum miasta. To była ciężka droga, ale rozumiałam, że robię to dla dzieci. Chciałam, żeby były dumne ze swojej mamy. Wcześniej pracowałam na swoje nazwisko, a teraz biznes pracuje dla mnie. Mam wielu klientów, dobre dochody.

Co roku jeździmy z dziećmi na wakacje do Egiptu lub Turcji, niedawno kupiłam nowy samochód prosto z salonu. Sprzedałam stare mieszkanie, dodałam zgromadzone pieniądze i kupiłam dwupiętrowy dom. Teraz synowie mają własne boisko do piłki nożnej, a córka huśtawkę i domek na drzewie. Szczerze mówiąc, w pewnym sensie osiągnęłam to wszystko, aby udowodnić Romanowi, że mogę żyć bez niego. Wyobrażałam sobie, jak będzie żałował swojej decyzji, gryzł łokcie i czołgał się do mnie, prosząc o wybaczenie. Ale zamiast Romana przyszła do mnie… Lilia. Przyznaję, że ledwo ją rozpoznałam. Kiedyś była szczupłą dziewczyną o długich włosach i wyglądzie modelki. A teraz – zmęczona, pełna kobieta o matowych włosach i śladach zmęczenia na twarzy. Lilia przyszła do m

– Najpierw odebrałam ci Romana. A miesiąc temu on odszedł ode mnie do młodej dziewczyny. Jest taka ładna, młoda. – To znaczy, że znowu zamienił jedną kobietę na nową, świeższą modelkę? – Tak. Przez te wszystkie lata bałam się cię spotkać. Myślałam, że mnie znienawidzisz. Ale teraz rozumiem, jak się wtedy czułaś… Patrzyłam na Lilię i nie czułam nic poza współczuciem. Poczęstowałam ją kawą, uściskałam na pożegnanie i powiedziałam, że nie mam do niej urazy. Ona tylko chciała swojego kobiecego szczęścia. Nie trzymam się przeszłości, bo mam przyszłość – moje dzieci. Chcę je wychować w zrozumieniu, czym jest wierność. Ale Bóg wszystko widzi i na pewno wynagrodzi każdemu według zasług. Dlatego, drogie kobiety i mężczyźni, wiedzcie: za każdą zdradę nadejdzie zapłata.

Related Posts