Moi teściowie dawno wyjechali do pracy zarobkowej. Kiedy zaczęłam spotykać się z Saszą, oni już osiedlili się w Portugalii. Oczywiście wyjechali tam, aby zarabiać pieniądze. Ale co dziwne – przez całe 15 lat nie przysłali nam ani grosza. Bardzo mnie to dotknęło i zasmuciło. Na ślub, na narodziny wnuków – nic. Nawet paczki z Portugalii nie dotarły. Wydawałoby się, że mogli przynajmniej wysłać zabawki dla wnuków lub czekoladki. Ale nie, nasze dzieci noszą ubrania z second handu, a teściowie w międzyczasie zgarniają pieniądze łopatami!
Nawet kiedy starszy syn potrzebował operacji, musieliśmy wziąć kredyt, bo teściowie odmówili pomocy. Kiedyś spotkałam kumkę Olę Wasylivnę i ona przypadkowo wspomniała, ile teściowie tam zarabiają. Nie podam kwoty, ale powiem tak – to co najmniej cztery pensje Sashki. Wiecie, gdyby nie wojna, nie wspominałabym o pieniądzach. Ale teraz wszystko się zmieniło. Zwolniono mnie z pracy, Sashkę skrócono, a on teraz szuka innej pracy. Pieniędzy wystarcza tylko na najpotrzebniejsze – jedzenie i opłaty za media.
Zaczęliśmy nawet oszczędzać na sobie, nie maluję się już, nie robię manicure. Nasz dom jest niewielki, parterowy, odziedziczyłam go po babci. Około osiem lat temu remontowaliśmy go, kiedy mieliśmy tylko starszego syna Dmytro. Teraz mamy jeszcze dwie córki – Yaryna i Irina, i dom stał się ciasny jak rękawiczka. Myśleliśmy o sprzedaży i kupnie przestronnego mieszkania, ale kiedy spojrzałam na ceny, omal nie zemdlałam. Zdecydowaliśmy się dobudować drugie piętro i dwa pokoje, aby wszystkim starczyło miejsca.
Nie wzięliśmy kredytu, więc poprosiliśmy o pomoc rodziców męża. Kupiłam tort, poszłam z wizytą i wyjaśniłam sytuację. Olena Wasylivna kiwała głową, słuchając ze współczuciem: — No dobrze, pomożemy wam czymś. Teraz są ciężkie czasy. Niech Bóg nam pomoże. Gdybym wiedziała, jak się to skończy, lepiej wziąłabym kredyt w banku. Nie mogłam nawet pomyśleć, że teściowa może postąpić tak podło. W sobotę w porze obiadu teściowa przyjechała nowym SUV-em. Otworzyła bagażnik i wyjęła… 10 kurcząt i 10 kaczątek. — Co to jest? — pytam.
— No, prosiłaś o pomoc. Proszę! Karmi je, hoduj na mięso, jajka też się przydadzą. To twój kapitał początkowy! Nie wiedziałam, co jej odpowiedzieć. Sasza tak się wściekł, że zaczął krzyczeć na mamę, że słyszeli wszyscy sąsiedzi. Wieczorem sprzedałam wszystkie kurczaki i kaczki w wiosce, bo nie widziałam w nich sensu. Podczas gdy moja teściowa jeździ nowym samochodem, kupuje drogie ubrania i wypoczywa w Bułgarii, moje dzieci noszą ubrania z second handu i dzielą jedno łóżko na trzy osoby. Co im chodziło po głowie? Czy naprawdę pieniądze są dla nich tak ważne?