Chłopiec krzyknął:
– Nienawidzę cię, mamo! Jesteś jedynym, który mną rządzi! Zostaw mnie w spokoju!
Mój ojciec właśnie wrócił z pracy. Spocony, zmęczony. Słyszał już krzyki z bramy. Jego serce zaczęło bić szybciej. W salonie kobieta siedziała na kanapie i płakała z twarzą schowaną w dłoniach. Nie powiedziała ani słowa … tylko łzy. Pochylił się i delikatnie uniósł jej podbródek.–
– Nie martw się, kochanie. Zostaw to mojej decyzji.
Poszedł do pokoju syna. Chłopiec zarumienił się ze złości, oddychał, jakby przebiegł maraton.
– O co chodzi?
– Mama mi każe! Powiedziała mi, żebym zamknął drzwi, których nawet nie otworzyłem! Kazała mi się umyć, mimo że to nie byłem ja!
Ojciec słuchał go w milczeniu. Potem powiedział cicho, ale stanowczo:::
– Zamknij drzwi.
– Ale tato, ja…
— Idź.