— Gdzie są oszczędności mojego syna? — Larisa nie znalazła pieniędzy w skarbonce dziecka

— No to co, synku, jedziemy dziś kupić ci gitarę! — Larisa pogłaskała syna po głowie.
— Naprawdę? — Nikita ożywił się. Czekał na ten dzień, oszczędzał na swoje marzenie. Wiedział, że mama ma trudną sytuację finansową: w pracy nastąpiły masowe zwolnienia, a Larisa została tylko dlatego, że sama wychowywała syna. Ojciec Nikity zginął kilka lat temu. Renta po utracie żywiciela była niewielka, a wydatki na ucznia wysokie. Dlatego Larisa bardzo martwiła się, że jej pensja zostanie obniżona.
Mimo to kobieta nie traciła nadziei. Pomagał jej starszy brat, chociaż Larisa nie prosiła Wiktora, a wręcz przeciwnie, niechętnie brała pieniądze. Wiedziała, że ma on własną rodzinę. W sytuację wtrąciła się synowa, Nina, której nie podobało się, że część pieniędzy Wiktora omija jej kieszeń. Zięć znalazła „rozwiązanie” problemów Larissy, przedstawiając jej mężczyznę.

— Larissa, co się zastanawiasz, kręcisz głową? Umówiłam się już z sąsiadką, powiedziała, że bardzo spodobałaś się jej synowi, Grigorijowi. On jest gotów adoptować Nikitkę! — powiedziała Nina. Razem z sąsiadką pogadały i postanowiły „skojarzyć” dwoje samotnych ludzi.
— Dzięki, że chcesz mi kogoś znaleźć, ale czy to nie za szybko? Nie lubię nachalnych facetów…
— Kuj żelazo, póki gorące! Dobrze, że Grigorij jest tak zdecydowany. Zamieszkaj z nim i zobacz, może naprawdę się ożeni i rozwiąże twoje problemy finansowe. A ty dasz mu możliwość wyprowadzki od matki. Będziecie mieszkać w twoim mieszkaniu, ale za jego pensję. — nalegała Nina, a Larisa poddała się:
— Dobrze. Zadzwonię do niego.
Grigorij bardzo szybko przewiózł swoje rzeczy. Nikita nie miał nic przeciwko. Był wychowanym i cichym chłopcem. Wiedział, że jeśli mama tak postanowiła, to tak będzie najlepiej.
— Grisha, może na początku będziemy po prostu sąsiadami? Muszę przyzwyczaić się do ciebie, a ty do mnie… — powiedziała Larisa, kiedy Grigorij uznał, że oprócz mieszkania od razu „dostanie” wszystko inne.
— Dobrze, jeśli tak chcesz, to poczekam. Ale może jednak przejdźmy na „ty”.

Bo ludzie będą się śmiać.
Larisa wzruszyła ramionami. Nie była przyzwyczajona do obecności mężczyzny w domu. Nie uważała go za swojego, ale Grigorij wydawał się starać: kupował produkty spożywcze, dał pieniądze na zimową kurtkę dla syna, a Larisi kupił nowy telefon. Niedrogi, ale za to nowocześniejszy, bo ze starym już wstyd było chodzić.
Po trzech miesiącach nowego życia Larisa zaczęła przyzwyczajać się do Grigorija. Nikita też się przyzwyczaił. Nie podobało mu się tylko to, że Grigorij wieczorami siadał przed telewizorem i włączał na pełną głośność wiadomości lub mecz piłki nożnej, przeszkadzając Nikicie w odrabianiu lekcji lub zabawie. Chłopiec miał starą gitarę akustyczną, którą dostał od dziadka. Chłopiec uczył się na niej grać samodzielnie, korzystając z filmików instruktażowych. Bardzo chciał nauczyć się grać tak jak muzycy rockowi. Larisa wiedziała o pasji syna i wspierała go. Jednak opłacanie drogich lekcji było zbyt kosztowne, a o gitarze elektrycznej można było tylko pomarzyć.
Niemniej jednak Nikita nie tracił nadziei i nawet po cichu oszczędzał: babcia dawała mu niewielkie prezenty finansowe, a niedawno, z okazji urodzin, Wiktor wręczył bratankowi kopertę.
— Proszę, trzymaj. To na twoje marzenie.

„Dziękuję…” – Nikita był nawet zdezorientowany, ale bardzo się ucieszył. „Włożę to do skarbonki, tam pewnie szybko uzbieram na gitarę elektryczną!”.
„Ucz się, kto wie, może coś z tego wyjdzie” – uśmiechnął się Wiktor.
Larisa wiedziała o prezencie brata i również postanowiła pomóc synowi w realizacji marzenia: z następnej wypłaty „dodać” do jego skarbonki kilka banknotów i w końcu udać się do sklepu muzycznego.
Larisa miała nadzieję, że Grigorij poprze ich dążenia, ale… Stało się inaczej. © Stella Kjarri
— No to co, synku, zbieraj się. Dzisiaj spełniamy marzenia! — powiedziała radośnie Larisa, wyjmując z torebki portfel. Specjalnie wypłaciła część pieniędzy, aby dodać je do oszczędności syna. Kobieta zaczęła dorabiać i powoli pozbywała się ciężaru braku pieniędzy.
— Mamo, jesteś najlepsza! Tak się cieszę! — dziecko podbiegło do skarbonki, otworzyło ją i wyjęło kilka banknotów. — Dziwne — uśmiech zniknął z jego twarzy. W skarbonce była zupełnie inna kwota.
— Brałeś stąd pieniądze, Nikita?
— Nie…
— A gdzie podział się prezent od wujka?
— Nie wiem… — oczy syna wypełniły się łzami. Larisa wiedziała, że Nikita nie umiał kłamać, więc nie wątpiła, że nie wziąłby oszczędności i nie wydał ich na bzdury.
— W takim razie nic nie rozumiem…

Jedynym, który mógł wiedzieć o prezencie, był Grigorij.
— Co tu się dzieje? — współlokator Larisy właśnie wchodził do mieszkania i usłyszał, że kobieta i syn o czymś emocjonalnie dyskutują.
— Cześć, Grisha. Zgubiliśmy coś i nie możemy znaleźć — odpowiedziała zdezorientowana Larisa. Zauważyła, że Grigorij trzyma w rękach duże pudełko.
Ostrożnie postawił ją na podłodze obok siebie i zaczął zdejmować buty.
— Cóż, jeśli zgubiliście to w domu, to znaczy, że znajdziecie.
— A co ty masz? — Larisa przestała biegać po mieszkaniu i skupiła uwagę na pudełku.
— Kupiłem łódź. Żeby jeździć na ryby i łowić ryby na jeziorze — oznajmił z zadowoleniem Grigorij.
Larisa była zaskoczona, ponieważ jeszcze kilka dni temu Grigorij powiedział, że nie da jej pieniędzy na gitarę, że wszystko wydał i nie ma nic w zapasie.

— Nie uważam tego za konieczne, a poza tym moja pensja nie jest nieograniczona: jedzenie, rzeczy pierwszej potrzeby, trzeba pomóc matce… A ty tu z tymi bzdurami.
– To nie są bzdury. Dla Nikity to ważne. Zresztą tylko zapytałam. Może chciałbyś się dołożyć do prezentu dla dziecka.
– Nie. Już powiedziałem. Nie będziemy kupować żadnych bzdur – odciął Grigorij.
Kiedy mężczyzna się przebierał, Larisa przez kilka sekund zastanawiała się nad tym, co się dzieje, a następnie poprosiła Nikitę, aby poczekał na nią w swoim pokoju.
— Jak pojedziemy po gitarę, mamo? Nie mamy pieniędzy.
— Coś wymyślę.
Nikita uwierzył mamie i wyszedł. Grigorij spojrzał na Larissę, krzyżując ręce na piersi.
– Mówiłem, żeby nie wydawać pieniędzy na bzdury.
– Grisha, nie wiesz przypadkiem, gdzie się podziały pieniądze, które oszczędzał mój syn? – zignorowała uwagę współlokatora i zapytała.

— „Odkładał twój syn” — powtórzył mężczyzna. — Co może odłożyć dziecko? Wszystkie te pieniądze dostało od dorosłych, a dokładniej, zostały przeznaczone na nasz rodzinny budżet, a to oznacza, że my, dorośli, możemy nimi dysponować tak, jak uważamy za słuszne. A nie tak, jak przyjdzie do głowy głupiemu chłopcu.
– Grzeszko, powtarzam pytanie: wiesz, gdzie są oszczędności mojego syna? – Larisa starała się zachować spokój, ale nie było to łatwe.
– Tak, wiem, wiem.
– Wziąłeś te pieniądze?!
– No tak. A co w tym złego?
– Jak mogłeś bez pytania sięgnąć do skarbonki mojego syna?! — Larisa nie mogła się już powstrzymać i podniosła głos na współlokatora.
— A według ciebie tylko ja mogę grzebać w twojej skarbonce? Realizuję wasze zachcianki jako coś oczywistego, a ten sknerista, rozumiesz, ma oszczędności! „Nienaruszalna” rezerwa!
Larisa patrzyła na Grigorija i nie mogła zrozumieć, jak to się stało, że zamiast niezawodnego męskiego ramienia, dostała zupełnie nieadekwatnego współlokatora.

— Masz rację. Uznajmy, że jesteśmy kwita. Zabierz swoją łódź, rzeczy i wracaj do mamy! — warknęła Larisa.
– Co jest z tobą? Łódź? Jeśli chcesz wiedzieć, kupiłem ją, żeby zabierać twojego syna na ryby. Przynajmniej nauczyłbym go czegoś, bo inaczej nie wiadomo, co z niego wyrośnie!
– Nikita boi się wody i nie pojedzie na ryby – odparła Larisa.
— Co z niego za facet? Wychowujesz dziewczynkę, bojącą się wszystkiego! — skrzywił się Grigorij.
— To moja sprawa. Idź sobie, Grisha. Dosyć tego. Nic z nas nie będzie.
— Daj spokój, wywołałaś panikę bez powodu. Idź się ogarnij. Porozmawiamy później — Grigorij, jakby nic się nie stało, poszedł do kuchni na kolację, a Larisa została przy pudełku z łodzią.

Chciała wyrzucić współlokatora, ale była słabsza psychicznie i fizycznie.
Nikita i Larisa uzgodnili, że jeszcze trochę uzbierają, ale już nie do skarbonki, tylko na kartę Larisy.
— Będziemy musieli jeszcze trochę poczekać albo wziąć na raty. Zgoda?
— Zgoda — widać było, że syn jest smutny. Grigorij po samotnej kolacji udał się do swojego ulubionego miejsca, przed telewizor. Tam zasnął.
A następnego dnia ogłosił:
— Żeby nie było pretensji, zabieram was na ryby. Pakujcie się, jutro rano wyjeżdżamy — powiedział. — Udowodnię, że łódź to najlepszy zakup.
– Mamo, a po co nam tam, do lasu?
– Tam będą piosenki przy ognisku, przy gitarze – zaśmiał się Grigorij, obserwując reakcję dziecka. Nikita westchnął.
– Mały, nie musimy nigdzie jechać. Grisha sam sobie świetnie poradzi – odpowiedziała Larisa, patrząc na syna.
— Nie mam nic przeciwko, mamo. Może będzie ciekawie. Nigdy nie byliśmy na rybach — powiedział z zamyśleniem Nikita. Larisa była zaskoczona, ale postanowiła, że nie będzie się sprzeciwiać. Pomyślała, że ta wycieczka wszystko ułoży na swoim miejscu. Tak też się stało.

Grigorij przywiózł rodzinę nad brzeg jeziora. Miejsce było malownicze, a pogoda nie zawiodła. Nie spodobało jej się jednak towarzystwo przyjaciół współlokatora, których Larisa znała tylko powierzchownie. Grupa składała się głównie z mężczyzn, którzy pili bardzo dużo i używali niecenzuralnego języka. Były jeszcze dwie kobiety: jedna dorównująca mężczyznom, a druga, Masza, bardziej skromna. To z nią Larisa nawiązała kontakt.
— Ja prowadzę — powiedziała od razu, odmawiając alkoholu. Larisa też nie piła, a poza Nikitą nie było dzieci nad jeziorem.
Na początku Larisa miała nadzieję, że Nikita zostanie zaangażowany w męskie zajęcia: zbieranie drewna na ognisko, rozkładanie namiotów. Ale, jak można było się spodziewać, jej syn był potrzebny tylko jej. Pozostali w ogóle go nie zauważali.

Larisa też widziała, że syn nie jest tym zainteresowany. Sama zajmowała się przygotowywaniem „polowego” posiłku z zapasów, które zabrali ze sobą.
– A kto z nich gra na gitarze? – zapytał Nikita, patrząc na nieznanych mężczyzn, którzy grzali „wodę”.
– Nie wiem, synku – odpowiedziała Larisa, rozumiejąc, że nikt nie przywiózł instrumentu strunowego, a Grigorij po prostu skłamał.
Skłamał też na temat łodzi. Podczas „posiedzeń” na łonie natury Grigorij nie zamierzał zajmować się niczym innym, jak tylko wlewać w siebie alkohol. Jego łódź pozostała w bagażniku samochodu. Podobnie jak sprzęt wędkarski. Żaden z mężczyzn nawet nie wspomniał o rybach.
— Larisa, przestań siedzieć ze swoim „dodatkiem” i idź się z nami napić — nie wytrzymał Grisha.
– Nie, dziękuję. My chyba pójdziemy spać. Już późno – odpowiedziała Grigorijowi. Ten zaczął ją wyzywać i obrażać przy znajomych, przez co Larisa poczuła się naprawdę źle.

Chciała nawet wezwać taksówkę, ale miejsce na polanie w lesie było praktycznie niemożliwe do dokładnego wskazania, więc samochód po prostu by do nich nie dojechał.
— Larisa, idź do namiotu, a ja jutro rano wyjadę do miasta, mogę was zabrać — powiedziała Masza. Jako jedyna z całej grupy pozostała trzeźwa.
— Dziękuję, to bardzo miłe — uśmiechnęła się smutno Larisa.
Grigorij nie przyszedł do namiotu. Zasnął tuż przy ognisku. Rano nie pamiętał, co się z nim stało, ale przypuszczał, że po prostu przesadził. Nie znalazł swojej współlokatorki w namiocie, trochę wytrzeźwiał i pojechał do domu. Ale tam przy drzwiach czekała już na niego spakowana walizka.
— Larisa! Co ty sobie wyobrażasz? Ciotka z dzieckiem na szyi! Nie masz ani skóry, ani twarzy…
— Ale mam mieszkanie — odpowiedziała, uchylając drzwi.

— A ty możesz teraz mieszkać w dmuchanej łodzi.
A do nas z synem nie wracaj – powiedziała Larisa i zatrzasnęła drzwi przed jego nosem.
Grigorij stał chwilę, a potem odszedł. Musiał wrócić do matki i dzielić z nią mieszkanie. Wszystkim znajomym opowiadał później, że stracił kilka miesięcy, utrzymując samotną matkę z synem. Grigorij milczał o tym, że mieszkał w jej mieszkaniu, podobnie jak o tym, że jego łódź została kupiona za pieniądze skradzione uczniowi.
– Mamo, czy wujek Grziska już nie przyjdzie? – zapytał syn, patrząc na matkę z niepokojem.
„Nie, Nikita, nie martw się. On już nie przyjdzie. A propos, mam dla ciebie niespodziankę…” – podała synowi certyfikat na kilka lekcji gry na gitarze.
„Super! Mamo, jesteś najlepsza!” – ucieszył się Nikita.
Po pół roku udało im się zaoszczędzić na gitarę, a kilka lat później Nikita dostał się do szkoły muzycznej. Przewidywano mu wielką przyszłość. Larisa wierzyła w syna i była z niego dumna. Była też dumna z tego, że nie trzymała się pozornej szczęśliwości i pozwoliła Grigorijowi odejść.

Related Posts