45-letni Aleksiej Kudaszkina wygodnie rozsiadł się w fotelu w domu, oczekując wspaniałego wieczoru. Miał właśnie rozpocząć mecz. Puchar Pucharów to nie żarty. Mężczyzna nawet szczelnie zamknął drzwi do salonu, aby nikt nie przeszkadzał. Zaraz skończy się reklama i…
Nagle za drzwiami rozległo się miauczenie. To był ulubieniec Kudaszkina – kot Wasilij domagał się od właściciela, aby go wpuścił.
No dobrze – pomyślał właściciel mieszkania – Wasia może wejść. On też jest mężczyzną, a więc szanuje piłkę nożną.
Aleksiej wstał i otworzył drzwi, ale nie znalazł tam swojego kota.
– Dziwne, chyba mi się wydawało – powiedział głośno mężczyzna i wrócił na swoje miejsce. Nie minęły nawet dwie minuty, gdy za drzwiami znów rozległo się miauczenie kota.
– Wasia, do diabła, czas nauczyć się otwierać drzwi – Kudaszkina gwałtownie pociągnął za klamkę, wyjrzał, ale znów nie znalazł kota za drzwiami.
Mecz się rozpoczął, ale miłośnik piłki nożnej był już podekscytowany. Nie mogło mu się trzykrotnie wydawać, że słyszał miauczenie. Kudaszkow postanowił dowiedzieć się, o co chodzi, i kilka razy tupnął w miejscu, aby wyglądało, jakby odszedł od drzwi.
Aleksiej nasłuchiwał. Nie było słychać żadnych dźwięków. Lekko pochylając się, czekał na dalszy ciąg wydarzeń. W tym samym momencie, gdy rozległo się skrzypiące „miau”, mężczyzna wyskoczył na korytarz i zobaczył, jak w kierunku sypialni, przechodząc z boku na bok, biegnie Żorik – ulubieniec żony, papuga eklektus.
— Ach, ty, pomalowany kogut, zaraz cię mam — Kudaszkina podciągnął szorty wyżej i tylko wyszedł na korytarz, gdy usłyszał entuzjastyczne okrzyki i ryki stadionu, komentator sportowy, będący praktycznie w ekstazie, krzyczał: „Gol! Goooool! Tak! Tak! Tak! To było piękne”.
Niezmiernie rozczarowany Aleksiej podbiegł do telewizora, zdając sobie sprawę, że wszystko już się stało. Przegapił najważniejszą bramkę mistrzostw. Oczywiście można obejrzeć mecz z powtórki, ale to już zupełnie nie to samo.
Właściciel domu był oburzony. Wielokrotnie powtarzał żonie, że kiedyś ugotuje z jej papugi zupę. To były oczywiście żarty. Ale teraz nadszedł moment, w którym mąż był gotów spełnić swoje groźby.
Po meczu Aleksiej wyszedł na balkon, gdzie stała klatka, ale przebiegły Georgij spoglądał tęsknie na gospodarza i przenosił swoje zabawki do specjalnego pudełka — sprzątał swoje terytorium.
Papugi elektrusa to bardzo inteligentne ptaki. Nie bez powodu nazywane są szlachetnymi papugami. Ptaki te potrafią nie tylko wymawiać pojedyncze słowa, ale także budować poprawne zdania i idealnie naśladować dźwięki. Są urocze, bystre i bardzo szybko oczarowują.
O tym wszystkim Katia wielokrotnie opowiadała mężowi. Kobieta marzyła o takim papugę, ale ze względu na wysoką cenę zakup był ciągle odkładany. I w końcu nadszedł moment, kiedy Aleksiej sam podarował żonie eklektusa, czego teraz niezwykle żałuje.
Dwa lata temu Wania, jedyny syn państwa Kudaszkich, ukończył szkołę z wyróżnieniem i dostał się na Uniwersytet Budowlany w Moskwie. Teraz studiuje na wydziale architektury i mieszka bardzo daleko od rodziców.
Po wyjeździe syna Katarzyna zaczęła bardzo tęsknić. Kobieta bardzo się tęskniła i absolutnie nic jej nie cieszyło. Mąż postanowił za wszelką cenę wyciągnąć żonę z tego stanu.
Mężczyzna porozmawiał z bliskimi przyjaciółmi i znajomymi, przeczytał mnóstwo informacji w Internecie. Wszystkie rozmowy i teksty sprowadzały się do jednego: aby pomóc bliskiej osobie poradzić sobie z przygnębieniem i tęsknotą, należy spełnić jej skryte marzenie.
Nie zastanawiając się zbytnio, Aleksiej po prostu porozmawiał z żoną i zapytał, czego pragnie najbardziej na świecie. Okazało się, że Katia marzy o wnukach i gadającej papudze.
Uczynić babcię szczęśliwą wiadomością o narodzinach wnuków – to zadanie, które Ivan kiedyś zrealizuje. Pozostała tylko papuga. Kuszkina niepokoiła jedynie cena tych szlachetnych stworzeń, ale czego nie zrobi się dla ukochanej żony?
Tak w domu małżonków pojawił się Georgy – on też Żora, on też Goga. Katarzyna całkowicie poświęciła się wychowaniu „chłopca”. Żora szybko się zaaklimatyzował i po pewnym czasie chodził po mieszkaniu jak pan domu, woląc chodzić pieszo niż latać.
Kota Wasilija całkowicie ignorował i wcale się go nie bał. Wasia też miał na oku to pierzaste cudo. Między kotem a papugą nie było przyjaźni, ale też nie było wrogości.
Żora irytował tylko Aleksieja. I to nie dlatego, że mąż i kot zeszli na drugi plan w życiu Katji, ale dlatego, że papuga była przebiegła i bezczelna. Na przykład, gdy Georgij prosił gospodynię o smakołyk, a ona mu nie dawała, ptak zaczynał kombinować.
Czekał, aż Aleksiej wejdzie do kuchni, i skakał mu pod nogi. Aleksiej oczywiście omijał papugę, ale ta upadała i zaczynała skrzeczeć. Katarzyna rzucała się na swojego ulubieńca:
— Lesza, co ty, popchnąłeś Żorię? Nadepnąłeś? Uderzyłeś?
— Nie tknąłem twojego Żorika, sam upadł — oburzył się mąż.
— Kiedy cię nie ma, z jakiegoś powodu nie upada, a jak tylko przechodzisz obok, na pewno zahaczasz o malucha — rozgniewała się żona — możesz chodzić ostrożniej? Jak słoń, naprawdę.
— Nawet go nie tknąłem — bronił się Kudaszkina, ale żona już go nie słuchała, tylko karmiła papugę smakołykami i oglądała jej skrzydła pod kątem uszkodzeń.
— Papugi powinny siedzieć w klatkach — powiedział z urazą mąż — a ta chodzi po domu jak król. Wkrótce nie będzie dla nas z Wasieńką miejsca w tym mieszkaniu.
Kot nasłuchiwał, jakby rozumiał ludzki głos, po czym zeskoczył z parapetu i usiadł obok właściciela. Aleksiej objął Wasię i westchnął ciężko. Papuga natychmiast przeleciała bliżej właścicielki, usiadła na szafie i powiedziała:
— Czas do pracy! Liocha, czas do pracy! Wasia, precz!
— No proszę, — skinął głową w stronę papugi Kudaszkina, — zaraz ustawi nas wszystkich według wzrostu i każe maszerować, a to wszystko twoja wychowanie, Katia,
— Daj spokój, nie wygaduj się. Po prostu jesteś zazdrosny — powiedziała sarkastycznie żona i zaczęła gruchać do ptaka — Żoroczka jest dobry! Żoroczka jest piękny, mądry chłopiec! Mamin przystojniak.
Aleksiej skrzywił się, podniósł kota i wyszedł ze swoim ulubieńcem do salonu. Ale wkrótce nastąpiła sytuacja, w której Kudaszkina, kot Wasilij i Żorik musieli zostać sami na całe trzy tygodnie.
Katarzyna pakowała walizkę. Kudaszkina miała wyjechać w pilną podróż służbową do Władywostoku. Aleksiejowi wydawało się, że żona najbardziej martwi się o swojego papugę.
Tylko mimochodem wspomniała, że kupiła karmę dla Wasia i kilka produktów dla męża, ale o jedzeniu dla Georgija mówiła już trzeci dzień:
— Nie pomyl niczego, bo znam cię — powiedziała surowo Katia.
— Tak, zapamiętałem: kaszki, sałatki, kiełki, orzechy — westchnął Kudaszkina.
— I nie tylko. Jagody i owoce są obowiązkowe. Na kilka dni kupiłam, a potem sam będziesz kupował. Tylko nie w sklepie, tylko na centralnym rynku.
— Jeździć na drugi koniec miasta po jagody… — Alexei nie dokończył, ponieważ Ekaterina dosłownie przeszyła go wzrokiem. Patrząc uważnie na męża, dodała:
— Raz w tygodniu będziesz podawał Żorikowi witaminy, dwa gramy na porcję i nie więcej. Rozumiesz mnie?
— Rozumiem, rozumiem, Katia, wszystko będzie dobrze z twoim pupilkiem.
— Lesza, nie rozumiesz całej powagi sytuacji. To bardzo delikatny ptak. Codziennie myj jego miseczki i zmieniaj wodę. Raz w tygodniu trzeba myć tackę, czyścić drążki i zabawki. Przez większość dnia Żoryk musi przebywać poza klatką.
— Katia, mniej martwisz się o męża niż o swojego papugę. Myślisz, że mi nie jest przykro? Martwiłaś się o mnie tak samo. Mogłaś przynajmniej ugotować barszcz na pierwsze kilka dni — burknął mąż.
— Ugotuję — uśmiechnęła się Katia i objęła męża.
****
Następnego dnia po wyjeździe Katia, Żorik próbował przejąć władzę w domu. Biedny ptak nie zrozumiał jeszcze, że rajskie życie się dla niego skończyło i dopóki nie wróci pani, musi siedzieć cicho jak mysz pod miotłą.
Goriej zachowywał się okropnie i domagał się bardzo dużo uwagi. Aleksiej zaczął mieć wrażenie, że pewnego dnia nie wytrzyma. Wtedy przypomniał sobie o swoim sąsiedzie – Miszy Szmakinie.
Michaił był studentem uniwersytetu medycznego i mieszkał w jednopokojowym mieszkaniu, które wynajmowali mu rodzice. Mama Szmakina dawała mu pieniądze na życie, ale studentowi zawsze brakowało. Misza wydawał pieniądze na imprezy i dziewczyny, dlatego był wiecznie głodny. Aleksiej wpadł na pomysł.
— Cześć, Misza. Chcesz zarobić? — bez zbędnych sentymentów zapytał Kudaszkina.
— Chcę, wujku Leszu, a co trzeba robić?
— To jest podejście biznesowe — ucieszył się Aleksiej — musisz przyjąć naszego papugę na dwa tygodnie. Wszystko, co potrzebne, dam ci. Musisz tylko karmić go i sprzątać klatkę. No i pogadać z ptakiem albo włączyć mu telewizor, on całkiem nieźle rozmawia z telewizorem — zaśmiał się sąsiad.
— Masz gadającego papugę? Super — uśmiechnął się student, ale zaraz stał się poważny — ile zapłacisz?
— Pięć tysięcy, w porządku? — zapytał Kudaszkow.
— Siedem — zaczął się targować student.
— Sześć i owoce dla was obu, zgoda? — Aleksiej wyciągnął dłoń, a mężczyzna przypieczętował umowę uściskiem dłoni.
Przez następne półtorej godziny przenoszono rzeczy Żorika z mieszkania do mieszkania. Obserwując to, papuga zamilkła i nawet schowała głowę. Aleksiej zauważył to i postanowił się z niej nabijać:
— Na co patrzysz? To koniec, Georgij. Sprzedałem cię. Przeprowadzasz się do zoo. Do klatki z pawami. Nie ma innych miejsc. Tak właśnie, mój drogi przyjacielu.
— Powiem Kacie — rzekł papuga i dodał — hańba Dżungli. Powiem Kacie!
— Opowiesz, opowiesz, pomarz — zaśmiał się Aleksiej.
W nowym miejscu Żorik milczał przez dwa dni. Misza nawet się zdenerwował:
— Wujku Lesza, przecież mówiłeś, że on mówi.
Ale dokładnie po trzech dniach Żorik nagle zaczął mówić. Nie zaczął nawet mówić, tylko zaśpiewał, co zrujnowało randkę, do której student starannie się przygotowywał. Do Miszy przyszła dziewczyna. Długo podziwiała przystojnego papugę, aż ten w końcu otworzył dziób i zaśpiewał piosenkę: „No cóż, jesteś taka straszna, taka straszna. I nieumalowana straszna, i umalowana”.
Dziewczyna obraziła się i wyszła. Ale Misha nie smucił się długo. Obraziła się na papugę? To znaczy, że jest głupia, a takich Shmakin nie lubił. Lepiej posiedzi przy komputerze i pogada z Zhorikiem, niż będzie cały wieczór zabiegał o względy nieinteligentnej dziewczyny.
W sumie student i papuga sąsiada w ciągu dwóch tygodni tak się zaprzyjaźnili, że Misha nawet się popłakał, kiedy nadszedł czas, aby oddać Żorika.
„Zacznę zarabiać, koniecznie kupię sobie takiego” – westchnął Shmakin, przekazując Georgija z rąk do rąk.
W domu Żorik szybko się zaaklimatyzował. Na pamiątkę życia w studenckim mieszkaniu papuga nauczyła się kilku młodzieżowych slangowych słówek, refrenu piosenki zespołu „Kino” i zdobyła doświadczenie w kontaktach z dziewczynami – nauczyła się komplementować.
Jutro wraca z podróży służbowej żona, więc Kudaszkina i kot Wasia Żorika starali się jak mogli, aby jej dogodzić. Aleksiej nie chciał, aby żona dowiedziała się o jego czynie. Niech myśli, że Żorik cały czas mieszkał w domu.
Jeśli Katarzyna dowie się, że mąż pozbył się papugi i oddał ją sąsiadowi, nie uniknie się kłótni. Zresztą i tak nie udało się jej uniknąć.
Po przyjeździe żony wszystko było w porządku aż do wieczora. Katia przyniosła wszystkim prezenty. Mężowi i kotu – ikrę i rybę, papugowi – nowe zabawki i witaminy. Wieczorem wszyscy zebrali się przy stole, żona przygotowała kolację, zaprosili też teściową Aleksieja.
I oto, kiedy wszyscy wypili po kieliszku szampana, Żoryk wyraźnie powiedział: „Żenečka jest dobra, Żenečka jest piękna, pocałuj mnie, kochanie”.
Wszyscy przestali żuć i wpatrzyli się w papugę, a ta, jakby nic nie zauważając, kontynuowała: „O, moja droga. Żenečka jest dobra, dobra kochanie”.
„Kto tu był, kiedy mnie nie było?” – zapytała Katia, spoglądając spod zmrużonych powiek na męża.
„Katia, co jest? Nikogo nie było, co się dzieje?” – przestraszył się Aleksiej.
— Na pewno przyprowadził kogoś, córko, kiedy cię nie było. Zobacz, jak mu oczy biegają — rzuciła do pieca teściowa.
— Przyznaj się, Aleksiej — w oczach żony pojawiły się łzy.
Kudaszyn spojrzał ze złością na papugę, a ten ponownie wypowiedział:
— Żenečka jest piękna.
— Słuchaj, Katia, a w mieszkaniu 149… mieszka taka kręcona, jak ona? Żenia, chyba tak, Jewgienija — teściowa zmrużyła oczy i spojrzała z nienawiścią na zięcia — to ją on przyprowadzał.
— Co pani wygaduje, Tamara Lwowa, nikogo nie przyprowadzałem.
Katya wstała od stołu, wyjęła z antresoli walizkę i zaczęła pakować do niej rzeczy męża.
— Katya, Katya, poczekaj — przestraszyła się teściowa — porozmawiajmy.
Matka żony odwróciła się do zięcia i natychmiast rzuciła się na niego:
— Przyznaj się, co się tu działo, kiedy żony nie było. Przyznaj się, bo teraz cię wyrzuci.
Aleksiej nie wiedział, co robić. Jeśli teraz przyzna się, że wyrzucił papugę do sąsiadów na dwa tygodnie, Katia i tak go wyrzuci. „No cóż, było, co było” — pomyślał mąż i wyrzucił z siebie:
— To pewnie Żorik usłyszał od Miszy Szmakina — naszego sąsiada.
— A co Georgij robił u sąsiada? — zaniepokoiła się żona — nie kłam, tylko mów prawdę.
— Mówię prawdę — przestraszył się mąż — po prostu nie znoszę twojego papugi i oddałem go sąsiadowi na dwa tygodnie.
Kudaszkina opowiedział żonie i teściowej wszystko, jak było. Następnym, którego wezwano „na dywanik”, był student mieszkający w sąsiedztwie. Trzeba było długo przekonywać Katerynę, że mąż mówi prawdę. Tym razem Aleksiejowi udało się usprawiedliwić, ale teraz zrozumiał, że lepiej zaprzyjaźnić się z Żorykiem, a przy tym ptaku nie należy mówić nic zbędnego.
„Dzięki Bogu, że naprawdę nikogo nie przyprowadziłem, bo na pewno wyleciałbym za walizką” – pomyślał Kudaszkina, ale nie wypowiedział ani słowa, tylko westchnął z ulgą.