Anastazja wchodziła po schodach, krok po kroku, jakby każdy z nich był kamieniem, który naciska na klatkę piersiową. Marzyłem tylko o byciu w domu, zamknięciu w łazience i rozpuszczeniu się w wodzie, aby choć trochę zapomnieć o tym okropnym dniu. Ale kiedy w końcu sięgnęła po klucz, poczuła, jak ziemia pod stopami nagle się kołysze.
Kliknij i drzwi się otworzyły. To, co zobaczyła, sprawiło, że zamarła. W przedpokoju stali nieznajomi, a w salonie dochodziły głosy, śmiech i niezrozumiałe rozmowy. Anastazja nawet zamarła na chwilę, mrugnęła-nie wierząc własnym oczom. “Co się do cholery dzieje?»
– Och, Nastya, jesteś już w domu? – głos Dmitrija był trochę zbyt Wesoły. – A my tu … gościliśmy.
Anastasia weszła do salonu, jakby wkraczała w czyjąś rzeczywistość. Nie było tak, nie tak, jak powinno być. Tam też tłoczyli się nieznajomi, patrzyli na jej rzeczy, na zdjęcia. Tatiana Pawłowna powiedziała coś mężczyźnie, który z wyglądu mógłby być nawet kilka lat młodszy od jej syna.
– Co tu się dzieje? głos Nasty drgnął zdradziecko. – Kim są ci wszyscy ludzie?
Dmitry najwyraźniej zdecydował, że przytuli ją za ramiona, uspokoi. Ale Nastya odsunęła się jak od obcego. Nie tym razem.
– Nastenka, nie martw się — powiedział, jakby nic się nie stało. – Po prostu pokazujemy mieszkanie potencjalnym nabywcom. W porządku.
W tym momencie Anastasia poczuła, jak ziemia pod stopami po prostu odchodzi. “Kupującym? Jakich klientów?”myśl wysadziła ją jak grzmot z jasnego nieba.
– Dima, zwariowałeś? – jej głos był prawie szeptem, ale alarm już w nim dzwonił. – To moje mieszkanie! Nie sprzedaliśmy jej!
Tatiana Pawłowna natychmiast podskoczyła, prawie podskoczyła, jakby szukała powodu do interwencji.
– Nastenka, kochanie, uspokój się — jej głos był słodki jak miód, ale przenikał chłód. – Nie bez powodu zdecydowaliśmy się z Dima. Jest nam z nim ciasno. Dlatego pomyśleliśmy…
– Myślałeś? Nastya poczuła, jak w środku się gotuje. – Nie chcieli mnie zapytać?
Dmitrij próbował po ojcowsku położyć rękę na jej ramieniu.
– Nastya, po prostu omawiamy opcje. Naprawdę nic nie zostało rozwiązane.
Ale Nastya nie mogła już słuchać. Obcy ludzie kręcili się po jej mieszkaniu, dotykali rzeczy, które zostawili tu jej rodzice, których już nie ma. Wszystko, co było jej drogie, stało się teraz obce. Kręcili nawet zdjęcie z tatą w dłoniach.
– Wszyscy wyjdźcie-jej głos był jak ostrze noża-cichy, ale tnący.
– Co? Dmitry spojrzał na nią, nie rozumiejąc.
– Powiedziałam, żeby wszyscy wyszli! powtórzyła już głośniej, czując, jak niepokój przeradza się we wściekłość. – Natychmiast!
Nieznajomi spojrzeli na siebie, zdezorientowani wymamrotali coś pod nosem i zaczęli pospiesznie wychodzić z mieszkania. Tatiana Pawłowna prychnęła, nie kryjąc oburzenia.
– Cóż, masz charakter, Nastya! Nie sądziłam, że jesteś taka samolubna.
Nastya odwróciła się i spojrzała na teściową z takim zimnem, że Tatiana Pawłowna zacisnęła usta.
– Tatiana Pawłowna, zostaw nas! powiedziała stanowczo, nie wątpiąc w swoje słowa. – Chcę porozmawiać z mężem. Na osobności.
Kiedy goście w końcu wyszli, mieszkanie wypełniło się ciszą. Ale cisza była jak zapowiedź burzy.
– Co to za cyrk, Dmitry? – Nastya nie próbowała już ukrywać rozczarowania i wściekłości. – Kim są obcy ludzie w moim mieszkaniu?!
Dmitrij milczał, a Anastasia poczuła, jak jej świat się rozpada.
Dymitr zamilkł, jego twarz zarumieniła się i zaczął się usprawiedliwiać. To, co powiedział, było jak zestaw fraz, które prawdopodobnie kiedyś pomogły mu wyjść z trudnych sytuacji.
– Nastya, zrozum, chciałem jak najlepiej. Potrzebujemy więcej miejsca, sama mówiłaś…
– Tak, mówiłam! przerwała mu Anastazja, Oczy błysnęły. – Kiedyś może potrzebowalibyśmy większego mieszkania. Ale kto powiedział, że trzeba to sprzedać? To nie tylko ściany, Dima!
Westchnął, machając.
– Ale to tylko mieszkanie-powiedział, jakby to było najbardziej oczywiste na świecie. – Kupmy inny, lepszy. Wszystko będzie dobrze.
Nastya poczuła, jak coś ciężkiego podchodzi do gardła. Łzy, które już prawie wypłynęły, pozostały gdzieś głęboko w środku, wahając się wyjść. To nie było tylko mieszkanie. To był jej dom. Dom jej rodziców. A teraz miał być obcy?
– Dima, pamiętasz, jak się tu wprowadziliśmy? jej głos zabrzmiał cicho, ale był w nim jakiś przeszywający ból. – Jak się cieszyliśmy, że mamy teraz swój kąt?
Dmitrij skinął głową w milczeniu, ale coś w jego oczach nie dało do zrozumienia, że rozumie jej uczucia.
– A pamiętasz, jak malowaliśmy ściany? Jak kłócili się o kolor zasłon? – Nastya próbowała się podnieść. Jak obchodzono pierwszą rocznicę?
– Oczywiście, że pamiętam-odpowiedział z pewną wątpliwością. – Ale co to zmienia?
Anastazja westchnęła i powiedziała cicho, prawie szeptem:
– Dima, dla mnie to mieszkanie to nie tylko ściany. To pamięć o moich rodzicach. O tym, jak dorastałam. Czułam się tu bezpiecznie. Nie mogę jej tak po prostu zabrać i sprzedać. To nie jest stara sofa, którą można wyrzucić na wysypisko śmieci.
Dmitry zmarszczył brwi, wykrzywiając usta.
– Nastya, jesteś dorosły. Nie możesz żyć przeszłością. Musimy myśleć o przyszłości, O dzieciach…
– Może chcę, żeby dzieci tu dorastały? W mieszkaniu, w którym dorastałem? – Anastazja nie mogła już ukryć goryczy. W środku wszystko się skurczyło. Nie chodziło tylko o mieszkanie. Chodziło o jej dzieciństwo, sposób, w jaki widziała ten dom.
Dmitry machnął zirytowaną ręką, a Nastya zdała sobie sprawę, że jego cierpliwość się kończy.
– Znowu masz swoje. Nastya, nie możemy wiecznie mieszkać w tym małym mieszkaniu. Potrzebujemy domu. Prawdziwy dom!
– A to nie jest prawdziwy dom? Anastazja oprowadziła rękę po pokoju. – Nie widzisz, gdzie byliśmy szczęśliwi przez ostatnie pięć lat?
Westchnął, jakby chciał kontynuować, ale w jego oczach było tylko zmęczenie. Stracił już kontakt z tym, co było dla niej ważne.
– Nastya, nie dramatyzujmy. To tylko mieszkanie. Możemy kupić inny, lepszy od tego.
– Tak, tylko Ty podjąłeś decyzję za moimi plecami! – Anastazja nie mogła się już powstrzymać. Przyprowadził tu obcych ludzi bez pytania, bez konsultacji. Nie uważasz mnie za część tego, prawda? Nawet nie zauważyłeś, że dla mnie to wszystko-nie tylko cztery ściany!
– Przepraszam Nastya-Dima spojrzała na nią z przeprosinami. – Chciałem zrobić niespodziankę. To dobrze, że pojawiła się szansa na zakup domu!
Anastazja spojrzała na męża z taką niedowierzaniem, że wydawało się, że gdyby teraz zaoferował jej niebiańską twierdzę, ona również wątpiłaby.
– Myślisz, że sprzedaż mojego mieszkania to niespodzianka? – jej głos był suchy jak jesienny liść. Nie wierzyła własnym uszom.
Dmitry był zawstydzony, nie chciał jej tak denerwować, że nawet nie zauważył, jak to wygląda z zewnątrz.
– No, może nie do końca dobrze się wyraziłem-zaczął jak zwykle, próbując się wyśmiać.
Anastasia poczuła, jak jej gniew powoli zamienia się w burzę.
– Czy w ogóle rozumiesz, co dzisiaj zrobiłeś? powiedziała, już się nie powstrzymując. – A może po prostu cię to nie obchodzi?
Próbował dotknąć jej pleców, ale odsunęła się jak od kogoś innego. Być może obcy stał się w jej własnym domu.
– Nastenka, no wybacz mi-jego głos stał się miękki jak kocie miauczenie. – Naprawdę myślałem, że robię wszystko dla nas. Jesteśmy rodziną, potrzebujemy więcej miejsca…
– Rodzina? przerwała mu Anastazja, jej oczy błysnęły. – Rodzina jest wtedy, gdy decyzje są podejmowane razem. A nie wtedy, gdy mąż za plecami żony próbuje sprzedać jej mieszkanie!
Dmitrij stał zdezorientowany, nie wiedząc, co powiedzieć. Nie miał pojęcia, co się stało, co stracił w jej oczach, co zrobił. A Nastya coraz bardziej rozumiała, że jest zmęczona byciem tylko częścią mebli. Ten, który można pominąć, aby kupić nowy.
Westchnęła, a jej głos stał się nieco cichszy, prawie zmiażdżony tym bólem.
– Dima, odejdź. Muszę być sama.
– Co? Dmitrij nie uwierzył własnym uszom. – Dokąd pójdę? Gdzie mnie wyślesz?
– Idź do swojej matki-powiedziała Nastya, wzruszając ramionami. – Tak dobrze planujecie za moimi plecami.
Dmitrij próbował się sprzeciwić, ale Anastazja nie zwracała na niego uwagi. Była bardziej zdeterminowana niż kiedykolwiek.
— Odchodzić. Daj mi czas na przemyślenie. A tak przy okazji, też nie zaszkodzi.
Wyszedł w milczeniu. W mieszkaniu znów zapanowała cisza, ale ta cisza była teraz inna. Nastya rozejrzała się po rodzimych ścianach, które teraz stały się obce mężowi. Przypomniała sobie, jak świętowała tu swoje urodziny z rodzicami, jak przygotowywała się do ukończenia szkoły, jak żegnała się z mamą i tatą, jak zaczynała życie z Dmitrijem.
A teraz chce to wszystko sprzedać. Za jakie pieniądze? Jak można spakować wspomnienia do pudełek i przetransportować je w inny kąt?
Anastasia podeszła do ściany ze zdjęciami. Oto ona, mała, w ramionach taty. Oto mama uczy ją piec ciasto w tej samej kuchni. Tutaj są z Dmitrijem w dniu ślubu… ale coś jest nie tak. Gdzieś brakuje tych zdjęć, które były najdroższe — tych, w których wciąż żyją jej rodzice.
Jej serce biło szybciej. Podskoczyła, rzuciła się do szafy, w której trzymano rodzinne albumy. Otwierając drzwi, sapnęła: albumy zniknęły.
Drzwi otworzyły się gwałtownie-To była Dima. Stał winny, szarpał coś w rękach, ale najwyraźniej nie wiedział, co powiedzieć.
– Nastya, ja … – zaczął, ale przerwała mu, nawet nie patrząc na niego.
– Gdzie są zdjęcia? Gdzie poszły albumy? – jej głos brzmiał jak uderzenie młotem w METAL.
Odwrócił wzrok, wahając się spojrzeć jej w oczy.
– Ja … my … – zawahał się. – Mama zaproponowała, że je usunie. Aby mieszkanie wyglądało bardziej … neutralnie.
Jej twarz stała się biała z wściekłości.
– Nie dość, że przyprowadziłeś tu obcych ludzi bez mojej wiedzy, to też rzeczy osobiste odłożyłeś? To przesada, Dima!
Nastya odeszła od niego, próbując utrzymać się w rękach. Jej duszę ogarnął ten sam zimny, gniewny ogień.
Dymitr nadal się usprawiedliwiał, ale ona go nie słuchała.
– Nastya, zrozum, mama myślała, że tak będzie lepiej. Jeszcze nic nie zdecydowaliśmy, umowa nie została podpisana. Nie martw się, to wszystko…
– Jak się czuję, Dima? – przerwała. – Ja też jestem tego częścią? Nie mam z tym nic wspólnego, prawda? To moje mieszkanie, rozumiesz?