– Bez testu DNA nie zabiorę cię ze szpitala.

Dziecko, owinięte miękkim niebieskim kocem, spokojnie siadało w ramionach Julii, od czasu do czasu krzywiąc się i poruszając maleńkim nosem. Pielęgniarka zaproponowała, że odprowadzi ją do wyjścia, ale Julia odmówiła, chociaż po porodzie nadal czuła się bardzo słaba.

– Nic mi nie jest, poradzę sobie sama – mruknęła, przyciskając syna bliżej siebie i szukając telefonu w kieszeni.

Przez pięć długich dni czekała na wypisanie ze szpitala, wyobrażając sobie, jak Artem spotka ich dziecko. Marzyła o chwili, w której weźmie ją wraz z dzieckiem w ramiona, pełne radości i miłości.

Julia wyjęła telefon, starając się nie zmienić pozycji syna, i zobaczyła wiadomość od męża: “już wyjechałem. Nie wychodź beze mnie”. Jej usta rozciągnęły się w uśmiechu. Artem zawsze lubił zaskakiwać, być może dzisiaj przygotował coś wyjątkowego.

Mała bryła w kocu była przywożona, uderzyła gąbkami. Julia delikatnie odsunęła Materiał, by spojrzeć na małą twarz. Nikitka. Ich i Artema to cud, na który czekali. Przez prawie siedem lat gonili za tym marzeniem, tyle samo byli małżeństwem.

– Teraz Tata przyjedzie, mój mały-szepnęła, poprawiając Brzeg koca.

Telefon znów wibrował.

“Nastąpiła zmiana. Czekam, aż wykonasz test DNA, w przeciwnym razie Umawianie się na randki nie ma sensu”.

Julia kilkakrotnie ponownie przeczytała wiadomość, próbując zrozumieć jej znaczenie. Litery rozmywały się przed oczami, jakby kpiły z jej nadziei.

– Artem? Żartujesz sobie? szepnęła ochryple, zwracając się do pustego korytarza.

Zadzwonił telefon, pojawiło się imię męża. Julia, drżącymi palcami, przezwyciężając niepokój, podjęła wyzwanie.

– Co to znaczy? – jej głos brzmiał wyjątkowo ostrzej niż zwykle.

– Julie, bez dramatów, dobrze? – Artem mówił spokojnie, jakby omawiał wybór produktów w sklepie. – Wiesz, muszę być pewien.

– W czym? Julia poczuła, jak w środku wszystko się urywa. Dziecko, czując jej podniecenie, zarzuciło się i zaczęło płakać.

– W tym, że to dziecko jest naprawdę moje-wyjaśnił cierpliwie Artem. – Tyle lat próbowaliśmy i nagle …

– Mówisz poważnie? – jej głos już drżał ze złości. – Przyjedź po nas, właśnie opuściliśmy Szpital. To twój syn, do cholery!

– Wiesz, gdzie możesz wsadzić swoją paranoję? syknęła w odpowiedzi, czując gorące łzy spływające po policzkach. – Mama zabierze mnie i Nikitkę. Nie chcę cię więcej widzieć.

– Jula, chodź bez głupot – jego ton pozostał spokojny. – Zastanów się.

Odrzuciła połączenie. Teraz Nikita płakał pełnym głosem, jego mała twarz zarumieniła się z niepokoju.

– No cóż, dzieciaku, wszystko w porządku – uspokoiła się, potrząsając nim i ocierając łzy.

Drżącymi palcami Julia wybrała numer matki.

– Mamo, zabierz nas, proszę-powiedziała, próbując ukryć drżenie w głosie. – Artem … nie przyjdzie.

Jak wytłumaczyć matce, co się stało? Jak w ogóle zrozumieć, dlaczego mąż wymaga testu DNA?

Dwadzieścia minut później znajomy samochód podjechał do szpitala. Wyskoczyła z niej Elena Siergiejewna, trzymając w rękach naręcze niebieskich balonów.

– Gdzie Artem? – co? – spytała od razu, rzucając szybkie spojrzenie za plecy córki.

Julia tylko potrząsnęła głową, przyciskając do siebie lekko uspokojonego Nikitę.

– Powiem ci, mamo. Wracamy do domu.

I nie oglądając się za budynek, w którym do niedawna była najszczęśliwszą kobietą na świecie, Julia wsiadła do samochodu obok matki.

Telefon znów wibrował. Machinalnie spojrzała na ekran.

“Pomyśl dobrze, Julia. To ważne dla nas wszystkich. I tak, nie chciałem cię skrzywdzić, jeśli w ogóle”.

Wyłączyła telefon, nie chcąc już sobie z tym radzić.

Wieczorem Nikita w końcu zasnęła w starym łóżeczku babci, które wyjęła z antresoli. Julia siedziała w kuchni z filiżanką herbaty miętowej. Przed oczami wciąż unosiła się wiadomość.

– Siedem lat, mamo-powiedziała cicho, patrząc na jasną tapetę. – Przez siedem lat leczyliśmy się, mieliśmy nadzieję, wierzyliśmy. Lekarze powiedzieli, że to on ma problem. A teraz…

Elena Siergiejewna westchnęła ciężko:

– Może po prostu bał się odpowiedzialności? U mężczyzn tak się dzieje. Chcę dziecka, a kiedy to się dzieje, zaczynają panikować.

– Test DNA, mamo! Wymaga testu DNA! Jakbym go zdradzała. A tu odpowiedzialność?

Julia zakryła twarz rękami, a łzy, które powstrzymywała przez cały dzień, płynęły strumieniem.

Wspomnienia z zeszłego roku pojawiły się same. Potem wróciła do domu po kolejnej wizycie u specjalisty.

Stary lekarz w okularach z grubymi okularami długo drapił swoją rzadką bródkę, zanim zaczął mówić.

– Teoretycznie jest szansa, moja droga-powiedział. – Ale twój mąż będzie potrzebował leczenia. Na tym etapie prawdopodobieństwo zajścia w ciążę jest bardzo małe. Warto rozważyć inne opcje.

Potem Julia szlochała w samochodzie, wahając się przed powrotem do domu. Jak powiedzieć Artemowi, że ich sześć lat wysiłku, sześć lat nadziei prawie nic nie znaczy? Tylko “prawie”, ponieważ teoretyczna szansa wciąż istniała.

Kiedy znalazła siłę, by podzielić się wiadomościami, Artem zaskoczył ją spokojem. Po prostu wziął ją za rękę i powiedział:

– Znajdziemy rozwiązanie. W razie potrzeby zróbmy IVF. A jeśli to nie zadziała, Adoptujemy dziecko.

Wtedy pokochała go jeszcze bardziej. Pomimo trudności, kłótni i urazy zawsze był jej filarem.

A teraz ta wiadomość o teście DNA wydawała się całkowicie nie do pomyślenia. Jak? Dlaczego? Skąd taki zwrot?

– Na pewno nie próbowałeś tych … no cóż, opcji dawcy? – co? – spytała ostrożnie Elena Siergiejewna, zaciskając usta.

– Mamo! Julia gwałtownie uniosła głowę, jej głos drżał z oburzenia. – Jakie inne dawcy? To nasze dziecko z Artemem! Po prostu … próbowaliśmy i udało się. Cud, wiesz? A on…

Łzy ponownie wypłynęły z oczu, pomimo jej najlepszych starań, aby zachować spokój. Elena Siergiejewna westchnęła i mocno przytuliła córkę za ramiona.

– Uspokój się. Może mężczyźni czasami reagują w ten sposób na duże zmiany. Porozmawiaj z nim, wyjaśnij wszystko, zrozumie.

Julia potrząsnęła głową, wspominając ostatnie miesiące ciąży. Artem naprawdę cieszył się z nowego członka rodziny, ale jego radość była wymuszona, powściągliwa. Robił wszystko, na co polegał: chodził z nią na wizyty u lekarza, wybierał ubrania, zabawki, łóżeczko dla dziecka. Ale bardziej przypominało to wypełnianie zobowiązań niż okazywanie emocji.

W pamięci pojawiły się jego pytania, które wcześniej przypisywała zwykłemu lękowi:

“Na pewno nie zatrzymałeś się na imprezie firmowej u Siergieja? Mówiłaś, że pracowałaś do późna…”

“Dlaczego masz Petyę z działu księgowości dodaną do znajomych VKontakte?»

Małe rzeczy, które wtedy wydawały jej się nieistotne, teraz pojawiły się w innym świetle. Być może to oni popchnęli Artema do takich myśli.

Jej telefon, który mimo wszystko włączyła, wibrował. Nowa wiadomość od męża: “Julia, gdzie jesteś? Wszystko w porządku?»

Julia odłożyła urządzenie na bok. Rozmowa z Artemem była nieunikniona, ale teraz potrzebowała czasu, aby zebrać myśli.

Trzeciego ranka pobytu w mieszkaniu matki Julie obudziło jasne światło i płacz Nikity. Wyciągnęła rękę, próbując zignorować dokuczliwy ból w podbrzuszu i wzięła syna w ramiona.

– Teraz, mój mały-szepnęła, bijąc dziecko. I wtedy usłyszała dzwonek Do Drzwi.

Elena Siergiejewna, gotowa do wyjścia, spojrzała w stronę korytarza:

– Otworzę. Jesteś zajęta-powiedziała, znikając za rogiem.

Julia napięła się, gdy rozpoznała głos męża. Artem najwyraźniej nie tolerował.

– Cześć, Elena Siergiejewna. Julia jest w domu?

– Tak, ale teraz karmi Nikitę. Poczekaj chwilę.

– Oczywiście, że poczekam – odpowiedział. w jego głosie słychać było niecierpliwość.

Dziesięć minut później, gdy Nikita zasnęła po karmieniu, Julia przekazała go babci i powoli udała się do salonu. Artem stał przy oknie, przekręcając klucze. Na widok żony zamarł.

– Jul-zaczął podchodząc bliżej. – Dlaczego nie odbierasz telefonu? Martwiłem się.

Skrzyżowała ręce na piersi, jakby tworzyła między nimi ścianę ochronną:

– Jesteś pewien, że potrzebujesz kontaktu ze mną? Czy nie łatwiej było o nas zapomnieć, dopóki test DNA nie potwierdzi twoich wątpliwości?

Artem skrzywił się jak z bólu:

– Porozmawiajmy normalnie. Prosić.

Julia zawahała się, ale mimo to skinęła głową. Przenieśli się do kuchni. Artem opadł na krzesło naprzeciwko, unikając jej spojrzenia.

– Jul, chcę być pewien – powtórzył, jakby to mogło wszystko usprawiedliwić.

– W czym? – jej głos brzmiał Ostro. – Nie zdradziłam Cię? A może nie wykorzystałam materiału dawcy bez Twojej zgody? Oba założenia są równie obraźliwe.

— To nie są osobiste podejrzenia-Artem próbował wziąć ją za rękę, ale odsunęła ją. Lekarze mówili, że szanse są minimalne. A tu nagle…

– Minimalne, ale nie zerowe! – Julia czuła, jak wszystko w środku się gotuje. – Nie masz pojęcia, jak bolesne jest uświadomienie sobie, że mój własny mąż uważa mnie za zdolną do tego!

– Jul, nie chciałem cię urazić – jego głos stał się łagodniejszy. – Po prostu … w pracy słyszałem historie…

– Historie? – parsknęła. Ciekawe jakie?

– Cóż … Ignat z naszego Działu Marketingu-zaczął Artem, wyraźnie wybierając słowa. – Jego żona urodziła, a potem okazało się, że dziecko nie jest jego. Wyobrażasz sobie, jak to było? A Internet jest pełen takich przypadków. Ludzie piszą komentarze, oferują testy bezpośrednio w szpitalu położniczym. To nie bez powodu.

– Co? Julia nie mogła uwierzyć własnym uszom. – Porównujesz mnie do kobiet z cudzych historii? Z tymi, którzy naprawdę zdradzili swoich mężów? Jak możesz w ogóle narysować takie podobieństwa?

— Nie mówię, że jesteś taka sama-Artem był wyraźnie zdenerwowany. – Chcę się upewnić.

– Upewnić się? roześmiała się gorzko. – Po siedmiu latach małżeństwa? Po tym wszystkim, co razem przeszliśmy? Tak po prostu postanowiłeś mnie sprawdzić?

Nikita, jakby czując napięcie, znów zaczął płakać w innym pokoju. Julia skoczyła:

— Mieć. Mam dość dyskusji. Jeśli ten test jest dla ciebie tak ważny — zrób to. Ale wiedz: potem będzie inaczej.

Wyszła z kuchni, zostawiając Artema siedzącego z kamienną twarzą. Podchodząc do syna, Julia przycisnęła go do siebie, szepcząc uspokajające słowa. Ale w środku wszystko pękało w szwach.

Procedura pobierania próbek DNA okazała się prosta. Julia stała obok, trzymając syna i nie patrzyła na męża. Każdy ich kontakt powodował teraz tylko ból.

– Wyniki będą za tydzień-poinformowała Pielęgniarka, starannie układając próbki w specjalnych pojemnikach.

 

Related Posts