– Nic nie mam czasu! – z rozpaczy chciałem już po prostu bezsilnie rozpłakać się.
– Nigdy nie masz czasu! Inni jakoś sobie radzą! zirytowany upomniał mnie mąż, zamiast udzielać przynajmniej moralnego wsparcia.
– Jestem sama. Mam parę rąk, a nie dziesięć. Muszę zrobić z kości, który jest dwadzieścia cztery na siedem na mnie, nadążać za domem i iść na zakupy spożywcze. Nie ma od ciebie żadnej pomocy!
– To nie jest męska sprawa mycia naczyń i opiekowania się dzieckiem. Jestem mężczyzną, pracuję. Żyjesz między innymi dzięki temu, że pasę jak ostatni koń łomowy!
Wzięłam syna w ramiona i wyszłam z kuchni, w której toczyła się ta rozmowa. Przed narodzinami Bone, mój mąż i ja żyliśmy dusza w duszy, a kłótnie między nami prawie się nie zdarzały. Ale pojawił się dzieciak, którego oboje chcieli i czekali, a wszystkie poprzednie scenariusze odleciały do rury. Małe dziecko jest zawsze sprawdzianem. Kto uważa, że dzieci to wyłącznie uczucie, całowanie w pięty i ciche gry z kostkami, rzeczywistość szybko rozczaruje. Costa miał dziesięć miesięcy. Zaczął już samodzielnie chodzić, wychował trzecią parę zębów. Każdy ząb był dla nas trudnWzięłam syna w ramiona i wyszłam z kuchni, w której toczyła się ta rozmowa. Przed narodzinami Bone, mój mąż i ja żyliśmy dusza w duszy, a kłótnie między nami prawie się nie zdarzały. Ale pojawił się dzieciak, którego oboje chcieli i czekali, a wszystkie poprzednie scenariusze odleciały do rury. Małe dziecko jest zawsze sprawdzianem. Kto uważa, że dzieci to wyłącznie uczucie, całowanie w pięty i ciche gry z kostkami, rzeczywistość szybko rozczaruje. Costa miał dziesięć miesięcy. Zaczął już samodzielnie chodzić, wychował trzecią parę zębów. Każdy ząb był dla nas trudny. Dziecko stawało się niespokojne, dawało upał w nocy, ciągle płakało i zdecydowanie nie chciało spać. Byłam już na wycieczce z duchem-pod oczami kręgi, z braku snu i zmęczenia chwieje się.
Moja mama i tata współczuli mi, ale mieszkali daleko. Po ślubie przeprowadziłem się do mieszkania mojego męża, a mój przedmałżeński, pozostawiony w spadku po babci, nie odważył się oddać. Szkoda było wpuścić obcych ludzi do domu, który pamiętam z dzieciństwa. Babcia Valya bardzo mnie kochała, rozpieszczała, dożyła starości. To prawda, że nigdy nie dożyłam mojego małżeństwa i narodzin prawnuka, po cichu oMoja mama i tata współczuli mi, ale mieszkali daleko. Po ślubie przeprowadziłem się do mieszkania mojego męża, a mój przedmałżeński, pozostawiony w spadku po babci, nie odważył się oddać. Szkoda było wpuścić obcych ludzi do domu, który pamiętam z dzieciństwa. Babcia Valya bardzo mnie kochała, rozpieszczała, dożyła starości. To prawda, że nigdy nie dożyłam mojego małżeństwa i narodzin prawnuka, po cichu odeszła w jesienną noc, nikomu nie przeszkadzając. Smuciliśmy się nad babcią przez długi czas-wychowała nas wszystkich, dla wszystkich miała wystarczająco dużo miłości i mądrego, miłego słowa.
Mój mąż nie skomentował mojej decyzji dotyczącej mieszkania babci. Zarabiał wystarczająco dużo, nie byliśmy biedni, nawet gdy wyszłam na urlop rodzicielski. Jedynym problemem był brak czasu na odpoczynek. Kostya był trudnym chłopcem, bardzo przywiązanym do mnie. Są dzieci, które potrafią się bawić, ale mój syn domagał się Mojej obecności we wszystkim, co było szalenie męczące. Zmęczenie narastało, grożąc, że mnie złamie. Nie miałem czasu umyć naczyń i podłogi, wszędzie były rozrzucone zabawki i rzeczy dla dzieci, a prania było tak dużo, że groziła podbiciem całej łazienki, wyskakując z ogromnego kosNie miałem czasu umyć naczyń i podłogi, wszędzie były rozrzucone zabawki i rzeczy dla dzieci, a prania było tak dużo, że groziła podbiciem całej łazienki, wyskakując z ogromnego kosza na bieliznę. Mąż to zirytował. Vitya wielokrotnie karała mnie za bałagan, mimo że nigdy nie wstała w nocy do Costy. Czasami przez całą noc spałem z siły przez godzinę, a potem nie z rzędu. Tak, taki okres, tak, to minie, tak, zrozumiałem to wszystko. Ale zasoby kobiety też nie są nieskończone, a Pomocy nie można było nigdzie czekać. Mama nie mogła przyjść-opiekowała się ojcem, któremu ostatnio bardzo się nie przywitała.
Kiedyś przyszła do nas moja teściowa. Diana Iwanowna była kobietą o silnej woli, trudną, ale ogólnie nasze relacje z nią nie były złe. Nie wdała się w naszą rodzinę, rozumując, że jeśli jej syn ma się dobrze, to nie jej sprawa, jak w jego domu i co się dzieje. Szczerze szanowałem Dianę Iwanownę za to stanowisko. W końcu ile historii, kiedy teściowa wzruszyła się na synową i psuje życie dzieciom. Mój przypadek był raczej dobry.
Męża nie było w domu, pracował, a Diana Iwanowna wpMęża nie było w domu, pracował, a Diana Iwanowna wpadła z Gośćmi dla wnuka na filiżankę herbaty. Mieszkała w wiosce niedaleko miasta. Tylko godzinę jazdy autobusem, który kursował co czterdzieści minut, więc nie było problemu z dotarciem. Chyba że zimą, kiedy zniknęło, czasami były problemy z drogą, ale to raczej wyjątek niż reguła. Teściowa nie była częstym gościem w naszym domu. Kiedy Kostya się urodziła, przybyła dopiero po trzech miesiącach, nie chcąc przeszkadzać mi i dziecku.
Diana Iwanowna weszła do kuchni, bystre spojrzenie obejrzało górę niemytych naczyń, schłodzoną owsiankę w misce na stole, rozrzucone miękkie niedźwiedzie na podłodze.
– Zaszywasz, patrzę. nie zapytała, ale powiedziała twierdząco.
Włączyłem gaz pod czajnikiem, usiadłem naprzeciwko teściowej z synem w ramionach.
– To nie to słowo, Diana Iwanowna. Kompletnie się przewracam. Kostik żyje na mnie, ani na chwilę nie puszcza, śpi bardzo mało.
– Idź, mój słodki, do babci! teściowa wyciągnęła maluchowi ręce, a ten sięgnął po – Mamusia twoja zielona jest już jak pi- Idź, mój słodki, do babci! teściowa wyciągnęła maluchowi ręce, a ten sięgnął po – Mamusia twoja zielona jest już jak pietruszka. Co Ty masz takiego niespokojnego faceta, co?
Teściowa Gruchała z dzieckiem, nalałam jej i mnie mocniejszą herbatę.
– Z cukrem?
– Tak, córeczko, dwie łyżki. odezwała się Diana Iwanowna, rozpinając łańcuszek z krzyżem i wkładając go do kieszeni, ponieważ wnuczka już miała na celu pociągnięcie i pociągnięcie dekoracji.
– Weź ciastko, wczoraj upiekłam. – postawiłam na stole talerz z ciasteczkami owsianymi posypanymi cukrem pudrem.
– Chodź, Lisa, pogadamy z tobą. – teściowa wzięła ciastko, ugryzła mały kęs i dała resztę wnukowi. – Jesteś chora, w domu jest bałagan… nie obrażaj się, nie mówię ze zła, ale z serca. Sama matka, pamiętam, jak to jest, gdy dziecko jest małe-nie ma czasu na pranie i spokojne jedzenie. Proponuję Ci pomóc, jeśli się zgodzisz. Nie ma dodatkowych rąk na dziecko, więc będę na odbiór. Siedzę przynajmniej kilka godzin dziennie – i to ci pomoże. Posprzątasz, pójdziesz do sklepu, ugotujesz. Mój syn narzeka, że nie zawsze masz czas na obiad.
Westchnąłem ciężko-więc Vitya powiedzWestchnąłem ciężko-więc Vitya powiedziała matce, że jestem złą żoną.
– Będę zadowolona. Tyle, że tak długo jeździsz do miasta. Zróbmy to. Moje mieszkanie babci jest puste, nigdy go nie wynająłem. Jest na sąsiednim podwórku, więc nie musisz dużo chodzić, tylko kilka minut. Chociaż Kostya jest bardzo mała, potrzebuję pomocy i naprawdę, jak potrzebne jest powietrze.
– Cóż, więc zdecydowaliśmy. W sam raz, bo już październik-prace ogrodnicze skończyłam, więc jestem wolna. Wnuczka się przyda. W przeciwnym razie siedziałabym przez całą zimę tylko odśnieżałam, nudzę się tam.
Rozmawialiśmy jeszcze z teściową, a potem rozstaliśmy się, wzajemnie zadowoleni z ustaleń. Diana Iwanowna następnego dnia przeniosła się do mieszkania babci, szybko się tam uspokoiła, trochę posprzątała – wytarła kurz, umyła okna. Już we wtorek przyszła siedzieć z kości. W ciągu czterech godzin miałem dużo czasu-umyłem podłogi, zebrałem wszystkie zabawki, ugotowałem obiad i kolację, włożyłem pranie.
Diana Iwanowna z dzieckiem siedziała w pokoju dziecinnym, coś cicho Gruchała z wnuczką. Następnego dnia zabrała go do siebie, a ja spałam z czystym sumienieDiana Iwanowna z dzieckiem siedziała w pokoju dziecinnym, coś cicho Gruchała z wnuczką. Następnego dnia zabrała go do siebie, a ja spałam z czystym sumieniem przez dwie i pół godziny. Jak mało człowiek potrzebuje szczęścia! Wydawało mi się, że naprawdę spałem w ciszy, wstałem wesoły i wypoczęty, z nową siłą wziąłem się za prace domowe. Teściowa stała się moim ratownikiem. Minął Nowy Rok, wszystko szło swoim biegiem. Nie czułam się już tak zmęczona jak kiedyś. Nadal nie spałem wystarczająco dużo, ale kilka godzin dziennie bez syna było prawdziwym darem losu. Udało mi się zrobić prace domowe, umyć się, spokojnie zjeść, ugotować mężowi jedzenie. Vitya był również zadowolony z tego układu, teraz mniej się kłóciliśmy.
Kostya chętnie spędzał czas z babcią, nie był kapryśny. Teściowa bawiła się z nim w dłonie, malowała palcami, zbierała najprostsze piramidy z pierścieniami w kolorach. Zima była bardzo śnieżna i po raz kolejny cieszyłem się, że Diana Iwanowna mieszka w mieszkaniu babci, do którego jest blisko. Nie pojechałaby z wnukiem z wioski na takie śnieżyce.
W kolejny piątkowy wieczór ja, teściowa i Kostya byliśmy w domu, czekając naW kolejny piątkowy wieczór ja, teściowa i Kostya byliśmy w domu, czekając na naszego tatę. Vitya był trochę opóźniony, o czym wcześniej ostrzegł. Przyszedł z paczkami pełnymi produktów, o które prosiłem, aby kupić go na liście. Kostya natychmiast złapał pudełko z sokiem i serem małymi rączkami, ponownie uciekł do pokoju dziecinnego do babci.
– Siadaj, Barszcz świeży, od mrozu to samo. – powiedziałam mężowi.
– Moja mama mieszka w Twoim mieszkaniu od trzech miesięcy, przepisz jej mieszkanie-powiedział mi mąż
– Dlaczego, u licha, mam przepisać jej dziedziczne mieszkanie babci?
– Masz ją za darmo, bo pracuje! Jesteś maminsynkiem, ciężko ci z tym małym. – wyjaśnił mi mąż.
W tym momencie Diana Iwanowna właśnie weszła do kuchni.
– Vitya del mówi, ja trzy miesiące każdego dnia, jak do pracy, idę do ciebie.
– Ale sam zaoferowałeś Pomoc, To twój wnuk.
– A co, myślisz, że nie mam nic więcej do roboty, tylko nianię? Wychowałem swojego, ale nie chcę siedzieć z Twoim zadarmą! – powiedziała Diana Iwanowna.
Nic na nikogo nie napiszę, nawet nie licz! – odcięłam.
– Jak śliczna przepiszesz, inaczej znowu zosta- Jak śliczna przepiszesz, inaczej znowu zostaniesz sama! wita podniosła na mnie głos.
Zmarszczyłem brwi, wziąłem syna z rąk teściowej.
– Pójdziemy na spacer z kości.
Nikt mi nie pomyślał, żeby mi przeszkadzać. Pospiesznie zebrałem niezbędne rzeczy-moje i syna, wyszedłem z dzieckiem na podwórko i szybkim krokiem poszedłem do mieszkania mojej babci. Podczas gdy Chagala, dostosowując się do niepewnych kroków Kości, zadzwoniła do biura zmiany zamków. Specjalista przyjechał szybko, nie był drogi. Rzeczy teściowej umieściłem na wejściu.
Po powrocie próbowała pukać, krzyczała, zabawiając sąsiadów darmowym cyrkiem. Nie obchodziło mnie to. Nie otworzyłam. Krzyczała, że zabierze mi dziecko, że jestem niepocieszoną matką i wiele w tym samym duchu.
Rano wraz z dzieckiem poszła złożyć dokumenty dotyczące rozwiązania małżeństwa. Mieszkaliśmy w mieszkaniu babci przez kilka tygodni, a kiedy otrzymałem dokumenty potwierdzające moją wolność, kupiłem bilety i pojechałem do rodziców. Jechaliśmy z kości pociągiem, za oknem błysnęły zaśnieżone lasy i pola. Wszędzie panował śnieżyca luty, który ozdob