Żona zastała męża z synową w łóżku. Złapała się za pierś i upadła na podłogę.

– Co zrobimy, Vadim?

– Sonia, wezwij karetkę, a ja się jeszcze ubiorę – podskoczył i pochylił się do żony.

– Wygląda na udar. Zadzwoń do naszego szpitala, a potem z nią pojadę.

– Jestem z Tobą – i Zofia rzuciła na siebie szlafrok, a w kieszeni wzięła telefon.

Kiedy czekali na brygadę, przebrali się. Vadim jest chirurgiem w szpitalu, jego żona jest terapeutą, a synowa pielęgniarką. Syn zachorował na AIDS od chorego podczas operacji. Nie chciał żyć w ten sposób, więc kiedy dyżurował w nocy, zrobił sobie taki zastrzyk, że rano został złapany w rezydencji już zimnym. Z Zofia mieszkali do tego czasu zaledwie rok. Chcieli dzieci, ale nie działało.

Teściowa żałowała swojej synowej. Nie chciała, żeby wróciła do ojca i macochy. Mają własne dzieci, a Zofia jest już odciętym przystojniakiem. Pracowali też w jednym szpitalu. Teściowa chciała, aby Sonya zastąpiła ich syna, ale nie chciała być sama ze smutkiem.

W szpitalu Ludmiła została umieszczona na oddzielnym oddziale. Zajmowali się nią specjaliści w tej dziedzinie. Vadim tylko przyszedł ją odwiedzić. A Sonya, czując się winna swojej teściowej, nie pojawiła się w tym pokoju.

Już w domu Zofia zapytała teścia.

– Może Vadik, zakończymy nasz związek? Nie mogłem nawet przypuszczać, że Ludmiła Wasiljewna zmieni zmiany tej nocy.

– Sonia, nie zapominaj, że jesteś ode mnie w ciąży. I nie zamierzam przestać. Nie marzyłem o jednym dziecku, a Luda chciała. Ale pierwszy poród był ciężki, nie można było zatrzymać krwawienia, więc usunięto główny narząd żeński. A los tak zarządził, że stracili jedynego syna. Kocham cię i zazdroszczę Valerice. Dobrze mi z tobą, ale ludowi przykro. Mogła się rozwieść, ale ciężko przeżyła śmierć naszej Valery.

Vadik, a u nas z Valera nie wyszło, a od razu cię złapałam.

– Czy mój syn był bezpłodny i ukrywał?

– Nie. Sprawdzaliśmy. Miał się dobrze.

– Tylko Nie wiem, co się stanie z Ludmiłą. Jako mąż muszę jej poinformować o twojej ciąży. Ale nie możemy się z nią rozwieść. Palikot zapewnił, że jeszcze długo będzie.

– Vadik, będę się nią opiekować, a ona nam wybaczy.

– Może wysłać ją do Domu Inwalidów? Tam się nią zaopiekuje. Jak później w długim okresie ciąży możesz się opiekować? A kiedy urodzi się dziecko? – Myśli Vadima były rozdwojone. Żal mi żony i szwagierki. Obie są mu drogie.

– Vadim, nie wybaczysz sobie tego później. Kto jej tam potrzebuje? Potrzebuje uwagi i troski. Wybaczy mi, jeśli potraktuję ją z całą duszą.

– Brzuch, Sonya, będziesz rosła, a ona ma dodatkowe przypomnienie.

– W takim stanie Ludmiła Wasiljewna nie będzie do mojego brzucha. Dla niej najważniejsze jest wydostanie się.

Nadszedł ten czas i Vadim przywiózł żonę do domu. W sypialni położył się na łóżku i wygodnie poprawił poduszkę.

– Prosiłam cię, żebyś zabrał mnie do przytułku-Ludmiła rozpłakała się.

– Nawet o tym nie myśl, Ludo. Będziemy przy tobie. Sonya została teraz przeniesiona na pół etatu, ale jak zostanie wysłana do dekretu, będzie w domu. Potem po urodzeniu trzy lata wokół ciebie i naszego dziecka. Pogódź się, Ludochko, jestem silnym mężczyzną i chcę pieszczot. A Ty zawsze nie chodziło o mnie. Przepraszam, że wybrałem Sonię, ale ona jest nasza i urodzi mi dziecko — Vadim wiedział, że pod wpływem uspokajających zastrzyków Ludmiła łatwiej będzie to wszystko dostrzec. A w swoim życiu nie chciał niczego zmieniać. Mieszkanie dwupokojowe. Co się stanie po rozwodzie? Podwójne życie mu odpowiadało, a teraz, gdy jego żona wiedziała, uważał się za zwycięzcę, chociaż sumienie gryzło go od środka.

Szwagierka weszła do sypialni i usiadła z teściową.

– Rozumiem, że jesteś nieprzyjemny, tylko my nie mamy dokąd pójść. Naprawdę mnie teraz potrzebujesz. Rozumiesz, z naszymi wynagrodzeniami opiekun jest luksusem, a nawet musisz zgadnąć, z jakim nastawieniem będzie się do ciebie odnosić. Już tolerujesz i myślisz o swoim zdrowiu. Straciłeś syna, a twój mąż chce tego dziecka.

– Sonya, jestem osaczona. Więc nie mówmy o tym. Niech wszystko pozostanie takie, jakie jest.

***

Zofia urodziła córeczkę.

– Nie ja, Ale ty, Vadik, tak się starałeś. Ale spróbujmy jeszcze raz. Może następnym razem sprawię Ci przyjemność z synem Valerikiem.

– Pospiesz się, Sonechko, niedługo będę miał pięćdziesiąt lat.

A Ty, Vadik, nie powiesz. Jesteś jak Żywiec od dwudziestu lat. Spędzisz dzień, ale masz trochę siły, jakbyś odpoczywał przez cały ten czas.

– No, jesteś zajebista, ślicznotko.

– Jak tam Ludmiła Wasiljewna beze mnie?

– Więc opanowała chodziki. Dobrze sobie radzi bez ciebie.

***

Tak mieszkali w tym samym mieszkaniu. Ludmiła w swojej sypialni, a Vadim z Sofią w innej, a nawet ze swoją małą córeczką. Gdyby nie ta choroba, która sprawia, że czołgają się za chodzikami, Luda rozwiodłaby się z mężem i zamieniłaby to mieszkanie. Niech dostanie pokój we wspólnym mieszkaniu, ale nie zobacz tej pary.

Nie od razu, ale Ludmiła zauważyła, że Sophia znów jest w ciąży. Oto jej mąż. Jego córka nie wystarczy. A wszystko to na oczach chorej żony. A choroba nie odpuszcza. Teraz Ludmiła cieszy się, że może, choć z trudem i przy pomocy tego urządzenia, służyć sobie. Gdy dojdzie do toalety, wyjdzie z niej siedem potów. Nie jest jeszcze samodzielna.

Przed porodem Soni Vadim załatwił urlop, aby zostać w domu z córką, która ma dwa lata. Ludmiła spojrzała krzywo na męża i nie powstrzymała się.

– Chcesz przeżyć dwa życia? Masz córkę i daj ci syna. Nie boisz się, że dzieci będą cię nazywać dziadkiem? Jesteś już w połowie siwy. A dzieci trzeba jeszcze wychować, dać im wykształcenie. Czy twoja pielęgniarka Sonia poradzi sobie z takim zadaniem i małą pensją?

– Nie boję się, Ludo. Na starość będzie komu się opiekować, a także o Ciebie. Minęło dużo czasu, a ty nie możesz się bez nas obejść. Prosił, żeby się pogodzić. Sonechka Cię szanuje. Wszystko w mieszkaniu robi. Sprząta, myje i gotuje jedzenie.

– Czy to nie twoja wina, że taka jestem?

– Nie chcieliśmy tego, ale sprawa zawiodła. Chciałem ci powiedzieć wcześniej, ale czekałem, aż trochę się uspokoisz po śmierci naszego syna.

Ludmiła weszła do swojego pokoju, rozumiejąc swoje uzależnienie, a ta rozmowa poszła na marne.

Wkrótce w mieszkaniu pojawiło się dziecko o imieniu Valeric. Ludmiła ocierała łzy na policzkach dłońmi, wspominając młode lata. W ten sam sposób Vadim przywiózł ją z synem ze szpitala. Radości było niewiele. Ta operacja poporodowa sprawiła, że cierpiała nie tylko fizycznie, ale także psychicznie. Jej stosunek do męża się zmienił. Cały czas oddawała synowi i życiu. W tym samym czasie była bardzo zmęczona i upadła z nóg. Nie była zainteresowana tym, czego chce od niej mąż. Teraz Zofia jest zaskoczona. Udaje jej się wszystko, a Vadim jest zawsze zadowolony, jak marcowy kot. Różnią się od Zofii. Nie można już odzyskać tych lat, młodych lat i naprawić błędu Ludmiły.

Tymczasem dzieci Vadima i Sofii dorastały. Biegali po mieszkaniu i wszędzie słychać śmiech dzieci. Ludmiła wkładała zatyczki do uszu do uszu, żeby tego nie słyszeć. A choroba nigdy jej nie puściła. Przyczyniły się do tego napięcie i stan nerwowy. Lekarz często ją odwiedzał i kręcił głową.

– Tak się, Ludochko, nie da się doprowadzić. Spójrz na sytuację z drugiej strony. Vadim nie jest już twoim mężem,ale współlokatorem. Sonia jest dla Ciebie gospodynią i opiekunką. Jak o tym pomyślisz, nadejdzie spokój. Nie usprawiedliwiam Vadima, ale nie mogę mu nic doradzić. Zapamiętaj moje słowa-i wyszedł z pokoju.

Jeśli możesz zarządzać swoimi uczuciami, to słowa doktora są dobre. A więc-pusty dźwięk. Ludmiła nie chciała już żyć, ale każda osoba ma swój własny termin.

Ludmiła zmarła po silnym stresie. Dwunastoletni syn Vadima, kiedy wrócił ze szkoły, miał Twarz we krwi. Ludmiła zachwiała się i upadła pod chodzikiem. W końcu ten chłopiec jest tak podobny do jej zmarłego syna, kiedy był w tym wieku.

A Valeric wdał się w bójkę na ulicy z chłopcem. A krew z nosa rozmazał na twarzy. Pobiegł do domu, żeby się umyć i nikomu tego nie powiedzieć.

Ludmiła została pochowana z honorami. Dopiero potem Vadim i Sophia zarejestrowali małżeństwo.

Nie ma ucieczki od losu.

Related Posts