Nikomu niepotrzebna

– Nie wezmę matki do siebie. Mam częste podróże służbowe, nie ma czasu na bałagan z chorą staruszką – powiedział niegrzecznie Nikita. W jego oczach błysnął niepokój. – Jeszcze wybuchnie pożar lub powódź. Kto odpowie?

– Ja też nie wezmę-niepewnie powtórzył starszy brat Borys, nie przejmując się tym, że ich matka jest teraz w sąsiednim pokoju i słyszy wszystko. – Irka mnie wyrzuci z domu, jeśli przyprowadzę babcię do domu. A dzieci są małe, nadal będą się bać jej dziwności.

 

– Niech wtedy kolka i Nagka sobie zabiorą-stwierdził stanowczo Nikita, stawiając punkt w pytaniu. – A jeśli odmówią, to zdamy do internatu.

Nadia spojrzała na swoje dwie dziwki, z trudem powstrzymując narastającą irytację. W głosach mężczyzn nie było ani odrobiny współczucia, tylko irytacja, jakby opieka nad starszą matką była dla nich ciężarem.

– Czemu milczysz? szturchnęła męża łokciem. Nie podobało jej się, że Kohl nawet nie próbował uciszyć braci, słuchając ich okrutnych słów o matce. – Czy Anna Fiodorowna chce nas zabrać?

– No i co robić-rozłożył ręce. – Nie zostawiaj jej tutaj.

Nie można było zostawić teściowej samej w mieszkaniu. Anna Fiodorowna niedawno skończyła siedemdziesiąt pięć lat, a jej zdrowie bardzo ją zawiodło. Ciągle chodziła do lekarzy, kilka razy w środku nocy nawet dzwoniła po karetkę. A w ostatnich miesiącach zaczęła tracić pamięć, popełniać nielogiczne czyny i mylić nazwiska i daty.

Dowiedzieliśmy się tego przez przypadek. Co tydzień synowie przyjeżdżali do matki, sprawdzali ją i przynosili Artykuły spożywcze. Pewnego dnia Kohl, po powrocie do domu, z niepokojem powiedział swojej żonie:

– Mama wlała kotu kawę do miski, a obok położyła kanapki z masłem! Tak przerażające … co teraz zrobimy?

 

Nadia westchnęła smutno, przeczuwając początek trudności. Wiek nikogo nie oszczędza, ale ktoś ma więcej szczęścia, ktoś mniej. Teściowa słodkiej i miękkiej kobiety, którą Nadia poznała dwadzieścia pięć lat temu, szybko zamieniła się w bezradną osobę.

Początkowo nadal istniała nadzieja, że choroba nie będzie się znacznie rozwijać. Anna Fiodorowna nadal żyła sama i nie narzekała na nic. Ale pewnego dnia Kola zadzwoniła do Nikity-starszy brat był wściekły.

– Przyjechałem do matki, a ona ma karaluchy biegające po kuchni! Miałeś ją w zeszłym tygodniu, dlaczego nie powiedziałeś?

– Tak nie widziałem-usprawiedliwiał się Mikołaj. – Nie było ich wtedy.

– A teraz jest, jeszcze więcej się rozmnaża! Ma tam jedzenie rozłożone na wszystkich rogach-mężczyzna zamilkł na chwilę. – Musimy zdecydować, co z matką zrobić. Bo obawiam się, że zagraci całe mieszkanie. Może zdać do jakiejś szkoły z internatem?

– Nie spiesz się — przestraszył się Kohl. – Porozmawiajmy z Borą.

– Jutro znowu do niej pojadę-ostrzegł Nikita. – Chcę coś zabrać, zanim je wyrzuci lub komuś przekaże. Przyjdź też, na miejscu i wymyślimy to.

 

W ten sposób trzej bracia znaleźli się w mieszkaniu Anny Fiodorowna. A Nadia poszła z Koleą, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku z teściową. Wcześniej spędzali razem dużo czasu: podróżowali do kraju, na południe i do sanatorium, dzielili się rodzinnymi przepisami, oglądali i dyskutowali o tych samych serialach. A kiedy Nadia była młodsza, często zwracała się o radę do Anny Fiodorowna. Oddalili się od siebie dopiero w ostatnich latach, kiedy potrzeba stałej komunikacji obu kobiet stała się mniejsza.

Widząc wszystkie swoje dzieci razem, babcia była zachwycona, pospieszyła do kuchni, aby zrobić herbatę. Nadia poszła za nią i na czas zobaczyła, że teściowa ma zamiar włączyć czajnik elektryczny bez wody.

– Anna Fiodorowna, pozwól mi ci pomóc – powiedziała cierpliwie synowa.

– Och, dziękuję, Maszenko – wzruszyła się starsza pani. – Taka mądra Dorosła! Czy w klasie dostajesz tylko jedną piątkę?

Nadia nie powiedziała, że jej wnuczka Mashenka już dawno ukończyła szkołę, a teraz studiuje na piątym roku, ale po prostu przeniosła temat na krajobraz za oknem.
Mąż zajrzał do kuchni. Po przekazaniu Anny Fiodorownej w ręce Koli, Nadia wróciła do pokoju. Tam Nikita i Borys otwierali drzwi szafek, sprawdzali półki i wysuwali szuflady.

– Nigdzie nie ma! z przykrością przemówił starszy brat. – Czy ty ją Ukryłeś, czy wyniosłeś z domu?

– Czego szukasz?

– Tak, Szkatułka jest rzeźbiona-odpowiedział Borys. – Tam były wszystkie ozdoby matki. Pierścionki, złote kolczyki…

– A więc zdecydowałeś się je sobie zabrać? – co? – zapytała kobieta. – Nie wstyd? Anna Fiodorowna wciąż tu jest.

— Nie wchodź-wzruszył ramionami Nikita. – Wolałabym pomóc w poszukiwaniach. Jeśli sprzedamy tę biżuterię i podzielimy sumę na wszystkich, powinno się wiele okazać. A staruszce te tzatki już niepotrzebnie.

 

— Nie ciągnie ich ze sobą na ten świat-warknął Borys. – A moja żona i ja potrzebujemy nowego telewizora.

Nadia poczuła się obrzydliwa z powodu tej rozmowy, gorzka rozpacz na nią. Ona też nie była zachwycona chorobą teściowej, ale tak otwarcie drwić z matki i nieczuło dyskutować o trumnie, nie przyszło jej do głowy. Synowie w ogóle nie martwili się o zdrowie ukochanej osoby, martwili się tylko o drogie rzeczy.

Wieczorem wszyscy rozeszli się do domów. Anna Fiodorowna została ostrzeżona, że od przyszłego tygodnia będzie mieszkać u Koli, a jej kot zostanie zabrany przez Borysa. Babcia, co zaskakujące, nie miała nic przeciwko – cieszyła się nawet, że była razem z synem i synową. A Nikita zamierzał wezwać eksterminatora, aby potraktował mieszkanie przed owadami.

– Wyrzucę tu wszystko, potem wezwę sprzątaczy i wynajmę mieszkanie-wyjaśnił. – Nie bezczynnie. Na pewno tu nie wróci.

– Po równo podzieliłeś tylko pieniądze na nas wszystkich-powiedział Borys. – Nasza matka jest wspólna.

W ten sposób Anna Fiodorowna znalazła się u Koli i Nadii, gdzie została umieszczona w pokoju córki-studentki, która mieszkała ze swoim młodym mężczyzną przez dwa lata.
Obecność w mieszkaniu teściowej przypomniała Nadii o minionych czasach. Kiedy Masza była mała, często była odbierana ze szkoły przez babcię. A kiedy rodzice przychodzili z pracy, lekcje u córki zostały już zrobione. A latem Masza i Anna Fiodorowna zostali wysłani do domku na wszystkie trzy miesiące. Córka wciąż z ciepłym uśmiechem wspomina czas, kiedy ona i babcia poszły nad rzekę i do lasu po grzyby i jagody.

Teraz było inaczej. Poprzednia Anna Fiodorowna powoli odchodziła, pozostając tylko we wspomnieniach bliskich. Nie rozpoznała Nadii, pomyliła ją albo z Maszą, albo z żoną Borisa – Ira. I za każdym razem Nadia czuła ciężar w duszy. Patrzenie na osobę, która cię nie rozpoznała ani nie pamiętała twoich wspólnych radosnych i szczęśliwych chwil, było bolesne.

– Jestem tutaj-odpowiedziała łagodnie szwagierka, starając się ukryć łzy w głosie, gdy usłyszała Nie swoje imię.

Próbując jakoś zabawić teściową, Nadia włączyła do niej seriale o miłości-te, które mogłyby odwrócić uwagę starszej pani. A ona z zainteresowaniem obserwowała rozwój relacji między bohaterami, aż zmęczyła się i zasnęła na krześle. Syn i synowa cieszyli się, że babcia nie sprawia problemów, ale cieszyli się na próżno…

 

Kilka dni później Anna Fiodorowna zaginęła. Wyszła z domu wcześnie rano, kiedy wszyscy spali i nie wróciła. W ogarniętym ich strachem, z mocno bijącym sercem, Kohl i Nadia biegali przez kilka godzin po okolicy, szukając staruszki, ale bezskutecznie. Zebraliśmy się już na policję, gdy nagle zadzwonił telefon mężczyzny.

Dzwoniący przedstawił się jako Anton i poinformował, że znalazł Annę Fiodorownę w wejściu do swojego domu. Miała przy sobie torbę z rzeczami i stary notatnik, na którym na pierwszej stronie zapisano imię i telefon syna.

– Mamo, dlaczego odeszłaś? – co? – oburzył się Kohl, gdy on i Nadia przyprowadzili przestraszoną staruszkę do domu. – Nie siedzisz w domu? Robimy dla Ciebie wszystko! Chciałaś winogrona, kupiliśmy je. Nagka pobrała Ci seriale, usiądź i oglądaj dla przyjemności. Czego jeszcze potrzebujesz?

Kiedy przyprowadził matkę do domu, jego twarz była biała jak kreda z podniecenia. Syn dopiero teraz naprawdę zdał sobie sprawę, jak poważna jest sytuacja.

– Chcę iść do domu – mruknęła żałośnie babcia, patrząc zdezorientowana na syna. – Tam Barsik nie karmiony…

– Borys zabrał kota-odpowiedziała Nadia, pocieszająco głaszcząc teściową po ramieniu. – Nie martw się o niego. Lepiej powiedz mi, dlaczego masz w notatniku tylko kontakty, jeśli są wskazane? Macie jeszcze dwóch synów.
– Dlaczego pytasz? Nic nie pamięta-mruknął cicho mąż, czując wstyd dla siebie i swojej bezradności.

Musiał być blisko matki i opiekować się nią. Ale on, podobnie jak inni bracia, często odrzucał jej problemy.

– Wszystko pamiętam! nagle Anna Fiodorowna oburzyła się, wracając na chwilę do swojej poprzedniej. – Kolu zapisałam, bo wiem, że zawsze przyjdziesz z pomocą. A reszta chłopaków nie ma do tego czasu.

– Mamo, mylisz się-pokręcił głową syn. – Nikita i Borys też się o Ciebie martwią i martwią…

— Tak, jak to? – uśmiechnęła się smutno babcia. – Myślisz, że jestem bardzo stara, nic nie widzę i nie słyszę? Moje pudełko z biżuterią szukali do sprzedania!

– Kto ci to powiedział? próbował uspokoić matkę Kohla. – Śniło ci się.

– Nie. Nikita kilkakrotnie prosił mnie, żebym ją pokazał, wiedział, gdzie leży. Zaproponował też złocenie zawieszki do lombardu. Nie zgodziłem się, a po jego odejściu schowałem pudełko, a potem zabrałem je ze sobą, aby nie dostały.

Anna Fiodorowna spojrzała zwycięsko na Nadię i Kolę. Do tej pory trzymała przy sobie swoją torbę. Po włamaniu się do niej stara kobieta wyjęła z samego dna to samo rzeźbione pudełko i położyła je na stole.

– Mamo, dlaczego ją zabrałaś na ulicę? syn złapał się za głowę. – Mało i co mogło się stać!

– Oddam swoją biżuterię – nie zważając na Kolę, powiedziała delikatnie babcia i pieszczotliwie pogłaskała szkatułkę. – Niech jej się uda. A dla mnie złoto już nie jest potrzebne.

Nadia nie miała innego wyjścia, jak tylko przyjąć prezent od swojej teściowej. Te ozdoby były nie tylko złotem, ale pamięcią o ukochanej osobie, którą należy zachować. Obiecując przechowywać biżuterię i przekazać ją dalej Maszy, kobieta zabrała trumnę do pokoju.

Related Posts