Wchodząc do leśnej hibary, zbiegły Zack natknął się na matkę siedzącą przy łóżeczku córki. Później wydarzyło się nieoczekiwane

Mikołaj wędrował po lesie, dysząc ciężko. Za nim pozostały dziesiątki kilometrów, które z wielkim trudem pokonał. Jak bardzo chciałem teraz jeść i pić, a także chciałem zapomnieć o tym bólu w stopach. Wczoraj potknął się o jakiś zaczep o zmierzchu i podrapał się po nogach. Teraz są spuchnięte. Musiałem znosić nieznośny ból i iść dalej. W przeciwnym razie wkrótce go znajdą. Wtedy na pewno nigdy nie będzie w stanie udowodnić swojej niewinności i będzie siedział za kratkami do starości!

To jezioro, to polana, więc wkrótce pojawi się rodzimy Las. W uszach dzwoniło, Głowa brzęczała, nie przestając. Kohl chciał spaść na trawę, ale sam się obezwładnił.

– Nie można poddawać się trudnościom-powiedział cicho do siebie. – Musimy walczyć o wolność!

Tymi słowami mężczyzna wędrował dalej, ostrożnie krocząc po ziemi usianej mchem i gałęziami.
Jezioro coraz bliżej. Wkrótce zaczęła się pojawiać ta Chata, do której Kohl zamierzał teraz przyjść. Nie można było pokazać się w mieście, ponieważ na pewno jego zdjęcie zostało przyklejone do wszystkich widocznych miejsc.

– Jezu, czy ja przyszedłem? prawie płacząc, szepnął, zbliżając się do chaty. Mężczyzna upadł na kolana, podziękował Bogu za zbawienie i wszedł do domku, w którym było bardzo ciemno. Nie mógł zapalić lampy ani światła, ponieważ brakowało Nafty i zapałek. Mikołaj wsłuchał się w dziwne dźwięki i zamarł. Ktoś był w chacie. Za oknem stała noc i nie było możliwości rozważenia, kto tu był. Kohl stał jeszcze przez chwilę i wsłuchał się w hałas. “Kobieta!”- błysnęło w myślach mężczyzny. W tym samym momencie na niebie pojawił się Księżyc, a jego światło wpadło do chaty. Mikołaj zobaczył, kto siedział na łóżku. To była naprawdę kobieta. Pochyliła się nad dzieckiem i szeptała mu coś.

– Witam! – w końcu powiedział Kohl. Nieznajoma zadrżała. – Przepraszam, kim jesteś? Jak trafiłeś w to miejsce?
– Ja … nie zrobię ci nic złego-zaczęła. – Nazywam się Taisia, a ze mną Nastya. Ukrywamy się przed mężem. Tylko u

Nastka Temperatura, a ja po prostu nie wiem jak być…
– Masz leki przeciwgorączkowe? – co? – zadał jej pytanie mężczyzna.
– Tak, było gdzieś kilka tabletek. Musisz poszukać w torebce.
– Więc daj dziecku teraz pół tabletki, a jutro…

Kohl zamyślił się. Oczywiście chciał pomóc tej nieszczęśliwej kobiecie,ale jak, jeśli nie może pokazać się ludziom?
– Co jutro? – co? – zapytała. – Jutro rano pojedziemy do miasta.

Mikołaj był zadowolony, że dotarł do tej chaty. Całą noc kręcił się z nogami schowanymi pod sobą. Ból stopniowo ustępował w stopach. Nie jest tak zimno spać na drewnianych deskach, jak na samej ziemi, co oznacza, że wszystko, co straszne, zostało. Zasnął i obudził się, myśląc o małej Nastyi, myśląc o sobie, o tym, jak wyciągnie tę kamerę wideo, a potem zostanie uniewinniony przed sądem…

Temperatura dziecka ponownie wzrosła rano.
– Zostało bardzo mało lekarstwa-powiedziała zaniepokojona Taisia Mikołajowi.

Dopiero teraz zobaczył Duże otarcia i siniaki na szyi tej kobiety.
– Kto cię bił? spojrzał na nią oszołomiony.
– Mąż-odpowiedziała. – Mówiłam ci wczoraj: uciekliśmy przed nim.
– Czy on jest szalony? Czy można podnieść rękę na kobietę?
– Jego zdaniem można wszystko-westchnęła Taya.
– Tak. Nie powinniśmy tracić ani minuty, bo Nastya będzie tylko gorsza-martwił się Mikołaj. – Droga jest długa, ale dopiero stamtąd dotrzemy do szpitala!

Kobieta też była ciekawa, dlaczego ma na sobie więzienny Roba, a nie zwykły strój. Próbowała go o tym dowiedzieć, ale Kohl szybko rzucił:

– Potem, potem, Taya! Zbieramy się i szybko!

Niósł dziecko w ramionach, ponieważ dziewczynka nie mogła iść sama. Dobrze, że jego nogi nie bolały już tak bardzo i można było się łatwo poruszać. Taisiah szła obok i modliła się do Boga, aby szybko wyszli na tor. Czasami wyciągała kawałki chleba z torebki i dzieliła się nimi z Mikołajem. Łapczywie je połykał, bo już nie pamiętał, kiedy normalnie jadł ostatni raz.

– Więc uciekłeś z więzienia-zrozumiała Taisia po wysłuchaniu opowieści zbiegłego zeka.
– Wiesz, jeśli znajdę tę kamerę, pozwolę sobie odejść-powiedział mężczyzna. – Najważniejsze, żeby nie przegapić teraz czasu.

Powiedział podróżnikowi, jak z powodu błędu śledczego trafił na prycze. Na dworze Mikołaja doszło do Zbrodni. Człowiek został pozbawiony życia przez jakiegoś łotra, a siedzenie na czas spadło na Kole. Szkoda, że tej kamery, którą mężczyzna zainstalował w tajnym miejscu, nie mógł znaleźć. Dopiero w więzieniu przypomniał sobie, między jakimi cegłami się znajdowała.

– Jak długo? – co? – spytała Taya, ostrożnie stąpając po wybojach.
– Tak, pięć kilometrów, nie więcej. Gdzieś godzinę w czasie-odpowiedział Kohl. – Już w połowie drogi. Musisz trochę odpocząć, bo nogi zaczynają boleć.
– A co z nogami? Przyjrzyjmy się.

Usiadła obok siebie, wyciągnęła fiolkę z torebki i poradziła sobie z zadrapaniami na stopach mężczyzny.
– Dobrze byłoby dołączyć liść aloesu – westchnęła. – Ale nie mamy takiego kwiatu.
– Dziękuję i na tym-podziękował mężczyzna. – Nie wydasz mnie, prawda?
– Nie, co Ty! – co? – odparła. – Pomagasz nam. Dlaczego miałbym cię zdradzić?
– A mojej żonie to nie obchodziło. Nie wiem, dlaczego powiedziała policji, że to ja jestem winny tego przestępstwa … może w ten sposób chciała się mnie pozbyć?
– Najwyraźniej tylko ona o tym wie-powiedziała Taya. Potem dotknęła czoła córki i sapnęła: temperatura rosła coraz bardziej.
– Chodźmy szybko! rozkazał Mikołaj, chwytając dziecko w ramiona. – Inaczej możemy nie zdążyć.

Wychodząc na tor, zahamowali pierwszy napotkany samochód i po pewnym czasie znaleźli się w mieście. Kobieta poszła do szpitala, a Kohl poszedł do swojego domu, zakładając kaptur Na twarz niżej, aby nikt go nie rozpoznał.

Niestety policjanci czekali już na niego przed domem.
– Świetnie! On sam do nas idzie! usłyszał mężczyzna podchodząc bliżej.

Nikolay wyjaśnił im powód swojej ucieczki i wkrótce udało mu się wyciągnąć kamerę wideo, z której wszyscy mogli zobaczyć, kto naprawdę był zamieszany w przestępstwo. Tym człowiekiem okazał się kochanek żony Koli.

– Dlatego tak gorliwie mnie oskarżyła! domyślił się zbiegły zek.
Został uniewinniony na rozprawie kilka miesięcy później. Te dni minęły szczególnie długo dla Mikołaja. Został zwolniony, a Taisiah i Nastya czekali przy wejściu.

– Pomyślałam: tyle dla mnie zrobiłeś, więc postanowiłam ci podziękować.

Kobieta pięknie szyła rzeczy, a jako prezent podarowała Mikołajowi elegancką kurtkę.
– Bardzo Ci odpowiada! – co? – wykrzyknęła. Podziwiał swoje odbicie w lustrze i powiedział:
– Tylko pomyśleć, że jesteś również wykwalifikowaną rzemieślniczką!

Potem spojrzał na twarz Tai, spuścił wzrok na jej szyję.
– Masz siniaki? – co? – spytał.
– Minęły-westchnęła.

Mąż Taisii, Edyk przez długi czas próbował ją “postawić”, uważając, że powinien zachować ścisłą kontrolę nad żoną. W przeciwnym razie nigdy nie wiadomo, nagle będzie chciała od niego uciec lub go zdradzić. Nie zaszkodzi więc czasami pokonać swojego małżonka w celu zapobiegania. Edik w ogóle nie dbał o stan umysłu Tai.

– Wcześniej zawsze bito żony i nic, żyli razem do starości – często skazywał, jeśli zaczęła nagle płakać. – I w ogóle, urodziła, więc usiądź i nie rypaj się nigdzie. Bądź posłuszny mężowi, a będziesz szczęśliwy!

Taya była dla niego rodzajem gruszki, na której Edyk mógł wyrazić wszystkie emocje. Czasami też dźgał i zastraszał córkę.
– Wróciłaś do niego? – co? – zapytał kobietę Mikołaj.

Machnęła głową.
– Nie, wynajęliśmy mieszkanie. Pracuję-przyznała. – To prawda, boję się złożyć wniosek o rozwód. Wiem, że to będzie grunt pod prześladowania. Nawet nie wiem, jak dalej żyć.

Kohl zamyślił się.
– Słuchaj, a ja mam propozycję: chcesz nie płacić czynszu i być pod ochroną? – co? – spytał ją.

Spojrzała pytająco w jego oczy, a on kontynuował:
– Jeśli się do mnie wprowadzisz, ty i twoja córka będziecie mieli osobny pokój. Płatność akordowa: ugotuj mi jedzenie. Cóż, oczywiście ty i twoje dziecko będziecie się różnić.

Taya uśmiechnęła się.
– Czy Mogę wziąć moje lalki, wujku Kohl? – Przepraszam Nastya.
– Możesz nie tylko lalki, ale wszystkie swoje zabawki! odpowiedział jej mężczyzna.

Pół roku później Taya i Edika rozwiedli się…

Mikołaj wracał do domu w dobrym nastroju. Chciał to zrobić od dawna, ale nie odważył się. Może po prostu Taya nie była oficjalnie Rozwiedziona do tego momentu. Ale teraz dokładnie wiedział, co powie jej tego wieczoru.

Po zdjęciu odzieży wierzchniej Mikołaj z promiennym spojrzeniem wszedł do kuchni, gdzie czekał na niego pyszny obiad. Przy stole czekała żona i córka.
– Moja droga ta-zaczął. Trochę zawahał się, kontynuował:
– Czekaj, zapomniałem wszystkiego, co chciałem powiedzieć. Ogólnie będę krótki. Wyjdź za mnie!

Mówiąc to, ukląkł na kolana i przedstawił kobiecie otwarte małe pudełko, w którym leżał piękny złoty pierścionek.

Related Posts