Kobieta biznesu zostaje sprzątaczką po wyjściu z więzienia, aby odzyskać córkę, ale nie miała pojęcia, co ją czeka

Alina zawsze dążyła do celu, nie szczędząc sił – czy to lata w schronisku, studia na uniwersytecie, gdzie przez długi czas nie została przyjęta z powodu swojego bezkompromisowego charakteru, czy późniejsza walka o miejsce na słońcu, kiedy torowała sobie drogę do sukcesu na wszelkie możliwe sposoby.

„Luksusowe życie”, jak nazywali ją ludzie wokół, miało dla Aliny wysoką cenę, ale osiągnęła swój cel. I wszystko szło świetnie, dopóki nie pozwoliła sobie na relaks i zakochanie się.

– Sokolova, wynoś się!

Alina natychmiast zerwała się na nogi i skierowała do wyjścia. Pożegnała się już ze wszystkimi, omówiła ważne sprawy, przypomniała sobie prośby współwięźniarek.

– Co, Sokolova, już nie przyjdziesz… czy jeszcze przyjdziesz?

Pokręciła głową przecząco:

– Nie, nie przyjdę.

Promienie słońca oślepiły Alinę. Mimowolnie zamknęła oczy.

– Alinka!

To była Irina, jej przyjaciółka. Wychowywali się razem w sierocińcu, a potem utrzymywali bliskie relacje. Irina wybrała rodzinny styl życia, w przeciwieństwie do Aliny, która dążyła do sukcesu i nigdy nie pozwalała sobie na pomoc finansową.

– Irishka! – Alina nie mogła powstrzymać łez, a jej przyjaciółka mocno ją przytuliła.

– Co robisz? Najgorsze już za nią. Chodź, wsiadaj do samochodu, Sierioża i chłopcy nakrywają do stołu w domu.

Alina chciwie spojrzała na otoczenie. Nie widziała miasta od czterech lat, a wydawało się, że to wieczność. Chłopcy, synowie Iriny, od razu rzucili się jej na szyję. Byli bliźniakami, a Alina była ich matką chrzestną. Ponownie wybuchnęła płaczem, a Irina nawet tupnęła nogą z frustracji.

– Alina, przerażasz mnie. Czy cztery lata naprawdę tak bardzo cię zmieniły?

Alina przytuliła dzieci i spróbowała się uśmiechnąć:

— Teraz, teraz wszystko będzie dobrze.

„A jak się czuje Sofia?” pomyślała. Irina zdawała się czytać w jej myślach:

— Sofia wie, że dziś cię wypuścili. Czeka na ciebie.

— Ir, odwiedziłeś ją?

— Oczywiście. Myślałeś, że może być inaczej?

Dwie godziny później, gdy Alina, umyta i ubrana, zaczęła wyglądać jak zwykła osoba, Sofia już mocno ją obejmowała.

— Mamo, mamo, kiedy mnie stąd zabierzesz?

— Moja droga. Pójdę teraz do dyrektora, wszystkiego się dowiem. Bądź cierpliwa, moja słodka.

Dyrektor spojrzał na Alinę ze współczuciem:

— Naprawdę myślisz, że lubię wspierać dzieci, których rodzice żyją? Ale nie chcę, żeby ci odmówiono. Twój majątek jest aresztowany, czy zostanie zwrócony, czy nie, wciąż nie wiadomo. A jeśli nie masz oficjalnej pracy, nikt ci dziecka nie odda. I próba pójdzie na marne.

Wieczorem, gdy dzieci spały, Alina, Irina i Siergiej siedzieli przy stole, omawiając sytuację.

„Najważniejsze teraz jest znalezienie pracy. I takiej, która będzie oficjalna i przyzwoita” – powiedziała Irina.

Siergiej zamyślił się, drapiąc się po głowie:

„Wiesz, widziałem ogłoszenie w naszym banku. Potrzebują sprzątaczki. Nie jest to wysoko płatne stanowisko, ale to praca”.

Alina pokręciła głową z niedowierzaniem:

„To nadal bank…”

„Nie martw się. Dyrektor tam jest odpowiednią osobą. Nie sądzę, żeby były jakieś problemy”.

Siergiej milczał przez chwilę, a potem spojrzał prosto w oczy Aliny:

„Alina, a co z Wiktorem? Zostawisz wszystko tak jak jest?”

Irina spojrzała surowo na męża:

„Sierioża, przestań. Ostatnie, czego nam potrzeba, to żeby zaczęła się mścić. Znów trafić do więzienia? Wiesz, jaki on jest przebiegły!

Alina westchnęła:

— Wiesz, ja też jestem bardzo winna za to, co się stało. Nie powinnam była tak ufać ludziom, zwłaszcza takim jak Wiktor. Byłam głupia, zakochałam się. A teraz nie rozumiem, jak mogłam tego wszystkiego nie zauważyć?

Wiktor zaczął pracować w firmie Aliny około roku przed jej aresztowaniem. Bez względu na to, jak bardzo Alina starała się go ignorować, nie działało. Wiktor był przystojny, inteligentny i poświęcał jej szczególną uwagę.

W tym czasie Alina miała 35 lat, on 29. Sama stanowczo postanowiła, że ​​w jej życiu nie będzie poważnych związków. Urodziła sobie córkę. Ojciec Sofii nawet nie podejrzewał istnienia dziecka.

Alina była bardzo ostrożna w wyborze ojca dla Sofii. Na szczęście było wystarczająco dużo mężczyzn w jej kręgu, którzy byli gotowi pomóc w „materiale genetycznym”.

Oczywiście Denis był idealnym kandydatem na rolę biologicznego rodzica. Nie miał żadnych złych nawyków w swojej historii medycznej, osiągnął pewne wyżyny w swojej karierze, a jego rodzina była zamożna. Spotkali się tylko kilka razy. Później Alina po prostu wykluczyła go ze swojego życia, chociaż Denis nie sprzeciwiał się kontynuowaniu kontaktu. Miała naprawdę dużo szczęścia.

Wszystko dokładnie obliczyła. Siedem dni później Denis wyjechał za granicę na trzy lata. Ich drogi już się nie skrzyżowały.

Alina była świadoma jego wyjazdu w celu zdobycia wykształcenia. Ponieważ jego rodzice należeli do zamożnych kręgów, logiczne było założenie, że młody człowiek potrzebuje zagranicznego wykształcenia, aby kontynuować rodzinny biznes.

Victor szybko zaczął zastępować Alinę w dziedzinie zawodowej. Na początku czuła się nieswojo, ale wkrótce się rozluźniła. W końcu jest kobietą i całkiem naturalne jest, że chce zrobić sobie przerwę, podczas gdy jej partner pracuje za jej miejsce.

Starał się jak mógł. Udało mu się tak bardzo, że Alina została uderzona kilkoma pozwami sądowymi od różnych firm od razu. A Victor, jak widać, pozostał

Nie mam z tym nic wspólnego. To znaczy, zachowałem status szanowanego obywatela. A Alina stała się osobą, która rzekomo nielegalnie prała pieniądze za pośrednictwem firm trzecich.

Victor natychmiast się od niej odsunął, jakby nigdy się nie spotkali. Ponieważ Alina była sierotą, Sofię umieszczono w placówce dla dzieci – formalnie tymczasowo, ale wszyscy rozumieli, że będzie niezwykle trudno zwrócić dziecko.

Już następnego dnia Alina rozpoczęła pracę w instytucji finansowej. Bank był zupełnie nowy, nowoczesny. Został zbudowany całkiem niedawno. Kiedy Alina była na wolności, na tym terenie nie było nawet żadnych prac budowlanych.

Po krótkiej rozmowie z pracownikiem odpowiedzialnym za rekrutację została zatrudniona. Przedstawiciel służby bezpieczeństwa powiedział jej:

– Zdajesz sobie sprawę, że będę cię obserwował. Nie dlatego, że jesteś złą osobą, każdy może popełnić błąd. Po prostu będzie spokojniej i dla mnie, i dla ciebie.

Alina pozwoliła sobie na uśmiech:

— Dlaczego miałoby być mi łatwiej?

Zachichotał:

— Bo będziesz wiedział, że cię obserwuję i nie będziesz miał ochoty zrobić czegoś, czego później możesz żałować.

Alina się roześmiała:

— Wow. Nigdy nie sądziłem, że filozofowie mogą pracować w służbach bezpieczeństwa.

Rozpoczęła swoje obowiązki, a on przez jakiś czas obserwował ją ze zdziwieniem. Kiedy Alina się roześmiała, z wyczerpanego szarego stworzenia przeobraziła się w uroczą dojrzałą damę.

Alina pracowała już czternaście dni. Rozmawiała z tą samą kobietą, która ją zatrudniła, wyjaśniając sytuację:

— Naprawdę potrzebuję rekomendacji — powiedziała.

— Rozumiem, że jesteś w pracy od niedawna, ale…

— Rozumiem. Jednak tylko nasz kierownik może udzielić takiej rekomendacji.

— A kiedy on tu będzie? Czy w ogóle go widziałeś?

— Jutro odbywają się u nas negocjacje biznesowe i przyjedzie z asystentem. Poczekaj, aż spotkanie się skończy, a potem przyjdź.

Alina się uśmiechnęła:

— Dziękuję bardzo.

Pracownica działu kadr uważnie się jej przyjrzała:

— Powiedz mi, czy my się już gdzieś spotkaliśmy?

Alina natychmiast przestała się uśmiechać:

— Nie, co ty mówisz! Nie jestem stąd, moja córka została tu dopiero co przysłana.

Szybko wyszła z biura. „Musisz być ostrożniejsza”. Irina zmieniła kolor włosów, a fryzura była teraz inna, ale Alina nadal bardzo nie chciała być rozpoznana.

Następnego dnia starała się jak mogła. Już idealnie wypolerowane powierzchnie luster odbijały wiele promieni. Ale Alina nadal pocierała i pocierała. Jej współpracownicy żartowali:

— Alina, jeśli zostaniesz z nami na zawsze, przestaniemy patrzeć w lustro, bo one są wszędzie!

Bliżej południa eleganckie czarne samochody zatrzymały się przy instytucji finansowej, a kilku mężczyzn weszło do gabinetu kierownika. Alina natychmiast zniknęła w pomieszczeniu gospodarczym, ledwo zauważając pochód. Nie chciała zwracać na siebie ich uwagi.

Z rozmów współpracowników wiedziała, że ​​negocjacje są bardzo ważne i mogą potrwać do wieczora. Prawie nikogo nie było. Alina wiedziała, że ​​spotkanie odbywa się w dużej sali. Aby nie siedzieć bezczynnie, postanowiła na razie posprzątać gabinet kierownika. Otworzyła drzwi i zamarła. Przy stole siedzieli mężczyźni. Zupełnie nie było jasne, kiedy przeszli tutaj z sali.

Alina przeprosiła, chciała zamknąć drzwi, ale wtedy go zobaczyła. To był Wiktor. Wyglądało na to, że jej nie poznał, bo natychmiast się odwrócił. Alina powiedziała sobie: „Odejdź! Czy masz mało problemów?” Ale jej nogi już niosły ją do stołu. Mężczyźni patrzyli na nią ze zdziwieniem, ale ona nikogo nie widziała. Zobaczyła tylko Wiktora, który ją teraz rozpoznał i wyraźnie zbladł.

– No, cześć, Witenko. Kogo tym razem postanowiłaś oszukać? Zmieniłaś metodę oszustwa? Teraz pracujesz z mężczyznami? Kiedyś świetnie radziłaś sobie z kobietami.

Oczy tych w biurze dosłownie wyszły z orbit. Alina nikogo nie zauważyła. Podeszła do Victora i gadała, gadała, gadała. W końcu ktoś stanął przed nią:

– Dość. Słyszeliśmy cię. Proszę czekać, zadzwonimy, ale na razie musimy rozwiązać pewne sprawy.

Victor w końcu oprzytomniał. Podskoczył:

– Jakie sprawy? Dlaczego jej słuchasz? Kim ona jest? Sprzątaczką? Podpiszmy dokumenty i rozejdźmy się.

Wszyscy zaczęli mówić naraz, a Alina pośpiesznie opuściła biuro. W jej głowie krążyła jedna myśl: „Dlaczego? Dlaczego się wtrąciła?” Teraz na pewno nie dostanie żadnej rekomendacji, a jeśli już… to nie będzie ona zbyt pozytywna. Wiedziała, że ​​będzie musiała poczekać, aż porozmawia z kierownikiem, inaczej nie będzie mogła dostać pracy nigdzie indziej. Zaczęła więc powoli pakować swoje rzeczy. Na pewno już tu nie będzie pracować.

Po około pół godzinie rozległy się głosy. Ci, którzy brali udział w negocjacjach, wychodzili. Alina się spięła. Ktoś zapukał do drzwi. I ta sama pracownica HR zajrzała do niej:

„Och, Alina, narobiłaś sporo zamieszania. Idź, Denis Andreevich chce cię widzieć”.

Alina cicho poszła za nią. Została w przedpokoju, a Alina

stała w progu biura.

„Czy mogę?” powiedziała.

Szef stał tyłem do niej, patrząc przez okno.

„Tak?” Odwrócił się.

Alina mogła go zobaczyć po raz pierwszy. Byłoby lepiej, gdyby nie.

„Denis?” wyszeptała.

„Cóż, cześć. Zakładałam, że nigdy mnie nie poznasz. Szczerze mówiąc, nigdy nie spodziewałam się, że cię poznam. I że spotkam cię tutaj, w moim banku, jako sprzątaczkę? Nawet mi to nie przyszło do głowy. Usiądź.

Alina cicho opadła na krzesło. Nie miała już sił. Chciała tylko płakać, co też zrobiła. Denis podał jej szklankę wody. Spojrzał na nią ze zdziwieniem, a nawet strachem:

„Nigdy nie płakałaś. Nigdy. I nie znosiłaś tych, którzy wylewali łzy. Jak się czuje twój mąż? Co łączyło cię z Victorem?

Alina zapytała zdziwiona:

— Jaki mąż?

— Ten, za którego miałaś wyjść za mąż, odrzucając mnie.

Uśmiechnęła się:

— Nie ma męża. Po prostu nie pociągało mnie małżeństwo, ani poważny związek.

Denis uniósł brwi:

— Rozumiem. No cóż, nie spieszę się. Mam nadzieję, że tobie też. Naprawdę chcę usłyszeć twoją historię od początku do końca i nie waż się niczego ukrywać.

Alina westchnęła. Może lepiej byłoby mu wszystko opowiedzieć. Denis był porządnym człowiekiem. Nie pozbawiłby jej Sofii. Na początku historia była trudna. Alina się zacinała, nie wiedząc, jak to poprawnie wyjaśnić. Potem machnęła ręką i zaczęła opowiadać, jak było. Nie współczuła sobie, nie próbowała się usprawiedliwiać.

Przez całą historię Denis ani razu nie podniósł wzroku. Kiedy doszła do punktu, w którym postanowiła mieć dziecko dla siebie i nic nie mówić ojcu, wstał i podszedł do okna. Alina dokończyła swoją historię. W gabinecie zapadła cisza na kilka minut. W końcu zwrócił się do niej:

— Teraz nie rozumiem nawet, kogo najpierw chcę udusić: ciebie, bo pozbawiłaś mnie szczęścia, odebrałaś mi możliwość kochania mojej córki i komunikowania się z nią, czy Victora za to, że zrujnował życie mojej córki i tobie. Gdzie ona teraz jest?

— W zakładzie dla dzieci. Nie dadzą mi jej, dopóki nie dostanę pracy i nie przyniosę stamtąd referencji.

Denis wrzał:

— Jakie referencje? Jedziemy!

Pędzili przez nocną metropolię, a Denis ciągle kogoś wywoływał, wybudzał z łóżka, krzyczał na kogoś. Alina zrozumiała, że ​​wszyscy ci ludzie byli w jakiś sposób związani z zakładem dla dzieci lub z tą sferą w ogóle. W końcu zatrzymali się przy bramie, która natychmiast otworzyła się przed nimi. Alina spojrzała na Denisa:

— Czy oddadzą Sofię? Czy oddadzą ją teraz?

— Oddadzą ją, dokąd pójdą, bo inaczej zniszczę całą administrację tego miasta.

Kilka minut później zaspana Sofia szlochała w ramionach matki:

— Mamo, jak na ciebie czekałam!

— Nie płacz, moje słoneczko, teraz wszystko będzie dobrze!

Sophia spojrzała na Denisa:

— Mamo, kto to jest z tobą?

Alina wyprostowała się i spojrzała na Denisa. Nie wiedziała, jak go przedstawić, ale on sam podszedł do dziewczyny:

— Cześć, nazywam się Denis i jestem twoim ojcem. Przepraszam, że nie przyszedłem wcześniej, po prostu nie wiedziałem o tobie. Mam nadzieję, że pozwolisz mi teraz być z tobą.

Stali tam długo, przytulając się, po czym w milczeniu opuścili placówkę. A pół roku później prawie cały bank świętował ślub Denisa i Aliny, na którym Irina, oczywiście, była świadkiem.

Related Posts