Moja teściowa pracuje we Włoszech od ponad 5 lat. Zarabia dobre pieniądze i od czasu do czasu wysyła nam pieniądze, aby utrzymać nasz standard życia. Oboje z Mishą pochodzimy ze wsi i przez całe życie ciężko pracowaliśmy.
Po ślubie zdecydowaliśmy się przeprowadzić do miasta i wynajęliśmy mieszkanie. Mam pracę jako marketingowiec z dobrą pensją, a mój mąż jest kierownikiem banku, więc mamy przyzwoity dochód. Myśleliśmy, że stać nas na mieszkanie na wynajem. Nie wybraliśmy najtańszej opcji. Było to przestronne mieszkanie w centralnej części miasta, z nowoczesnymi remontami i dobrym wyposażeniem. Nasze dochody pozwalały nam nie tylko na pokrycie czynszu, ale także na jedzenie w kawiarniach lub zamawianie jedzenia do domu. Nie oszczędzaliśmy na sobie, dobrze się ubieraliśmy i uczestniczyliśmy w różnych wydarzeniach. r
Chcieliśmy cieszyć się wszystkimi radościami życia. Moja teściowa często wysyłała pieniądze, więc mieliśmy zabezpieczenie finansowe i niczego sobie nie odmawialiśmy. Ale wszystko się zmieniło, gdy dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Mychajło był zachwycony. Zaczęliśmy się martwić, ponieważ po czterech latach małżeństwa nadal nie mieliśmy dzieci. Dla nas ta wiadomość była po prostu szczęściem. Postanowiłam zrezygnować z pracy, aby nie ryzykować zdrowia dziecka. Mój mąż otoczył mnie troską i opieką. Zdecydowaliśmy, że nasze dziecko potrzebuje tego, co najlepsze.
Kupiliśmy nowe łóżeczko i wózek, które kosztowały nas 25 000 hrywien. Nie chcieliśmy oszczędzać na dziecku, bo to była nasza przyszłość. Zamówiliśmy ubranka dla dziecka, głównie z zagranicy, i wybraliśmy najlepszy szpital położniczy.
Dodatkowo zdecydowaliśmy, że po porodzie musimy wrócić do własnego domu. Nie mamy takich pieniędzy, a przy wszystkich wydatkach na dziecko zdecydowaliśmy, że teściowa powinna pomóc nam kupić mieszkanie. Namówiłam męża, żeby poprosił matkę o pieniądze na mieszkanie. Rozmawiał z teściową, ale nie byłam zadowolona z jej odpowiedzi: “Powiedziała, że nie ma takich pieniędzy i nie może ich szybko zarobić”, opowiedział mi Mychajło o wynikach ich rozmowy.
Zamierzamy zabrać dziecko do wynajętego mieszkania?” Byłam oburzona. Myślę, że moja teściowa po prostu nie chce nam pomóc. Od lat pracuje we Włoszech i z łatwością mogłaby zaoszczędzić przyzwoitą sumę pieniędzy dla swojego przyszłego wnuka lub wnuczki na zakup mieszkania. Zamiast tego udaje, że nic nie ma i ukrywa pieniądze przed swoim jedynym synem. Czy to normalna matka? Ciągle jestem podenerwowana z tego powodu. Nie wiem, co robić. Do porodu zostały trzy miesiące, a my nadal nie mamy własnego mieszkania. Czy może mi Pani doradzić, jak przekonać teściową, żeby kupiła nam mieszkanie? Jak możemy do niej dotrzeć?