“Jak ci się nie podoba, to nie patrz” – mówi nasz sąsiad, który opala się nago. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie jedno ALE.

Kupiliśmy daczę rok temu. W tym czasie nie zauważyliśmy nikogo w sąsiedniej daczy. Podobało mi się, że nikogo tam nie było, jestem introwertykiem. A z drugiej strony był las. Idealna lokalizacja. Ale w tym roku czekała nas niespodzianka. Postanowiliśmy spędzić lato w daczy. Mój syn lubi kopać w ziemi, w pobliżu jest rzeka i ma tu przyjaciół. Mąż ma samochód, więc łatwo dojeżdża do pracy. A ja jestem na służbie, w dekrecie.

Pewnego ranka zauważyłem, że na sąsiedniej działce ktoś jest. Między naszą a sąsiednią działką nie ma ogrodzenia, tylko płot z siatki. Oczywiście zamierzamy zbudować ogrodzenie, ale musimy jeszcze zebrać na to pieniądze. W każdym razie zauważyłem naszą sąsiadkę, podszedłem, przywitałem się i tyle.

Kobieta ma około 45 lat. Później dowiedziałem się od innych sąsiadów, że od dawna nie ma męża, nie ma też dzieci. Mieszka tam sama. Kiedy przyjechaliśmy, było jeszcze chłodno i prawie nikt nie wyszedł do ogrodu. To natura zadbała o nas, bo potem padało, potem było pochmurno, a na koniec słońce. Tak więc pewnego ranka odprowadzałam męża do pracy, a kiedy mój syn spał, postanowiłam napić się kawy. Potem, około dziesiątej, poszliśmy do przedszkola, a mój syn natychmiast pobiegł do swoich kolegów, na szczęście niczego nie zauważył.

A ja zobaczyłam sąsiadkę leżącą w ubraniu matki i opalającą się. Upewniłam się, że syn wyszedł i poszedł na granicę naszej działki. Zadzwoniłam do sąsiadki i powiedziałam jej, że nie powinien tego robić, powinien przynajmniej założyć strój kąpielowy. Ale sąsiadka nawet się nie zawstydziła.

– Mam prawo robić, co chcę na mojej ziemi. Jeśli ci się to nie podoba, możesz się odwrócić!” – powiedziała. Odwróciłam się, ale mój syn i mąż nie powinni tego oglądać. Na ulicy bawią się też dzieci, a między ulicą a jej działką nie ma ogrodzenia, więc wszystko widać jak na dłoni.

Bez względu na to, co mówiłem, sąsiadka po prostu słuchała i ignorowała mnie. Jedyną rzeczą, którą powiedziała i powtórzyła więcej niż raz, było to, żeby nie patrzeć, jeśli coś nam się nie podoba. Sytuacja powtórzyła się następnego dnia i kolejnego.

Okazało się, że inni sąsiedzi również prosili ją o postawienie czegoś nad nią, ale ona również nie reagowała na ich prośby. Jeden z sąsiadów zasugerował, żeby zbudowała ogrodzenie, a potem robiła, co chce, ale ona powiedziała, że możemy sami zbudować ogrodzenie, jeśli nam się nie podoba.

Tak, zbudujemy ogrodzenie po naszej stronie, ale kto zainstaluje je po stronie ulicy? Dzieci już ją widziały i powiedziały rodzicom. Zastanawiamy się nad złożeniem pozwu sądowego, aby zmusić ją do zainstalowania ogrodzenia lub zaprzestania prowokacyjnych wystrzałów.

Related Posts